„Żenujący spektakl”, „skończmy z fikcją niezależnych spółek skarbu”, „ktoś musi za to odpowiedzieć”. Takie słowa można było usłyszeć od niektórych uczestników wczorajszej rady nadzorczej Tauronu. Bo trzęsienie ziemi, które rada zafundowała spółce, nie miało pełnego poparcia.

Pięciu do trzech
Dla przypomnienia: rada nadzorcza drugiej co do wielkości firmy energetycznej w kraju miała się wczoraj zająć zmianami w zarządzie — po raz drugi w ciągu kilkunastu tygodni. W sierpniu podobna próba zakończyła się fiaskiem.
Powód się nie zmienił: oporne stanowisko zarządu Tauronu przy negocjacjach w sprawie przejęcia kopalni Brzeszcze. Ta transakcja ma dla skarbu duże znaczenie, bo znalezienie inwestora dla nierentownej kopalni obiecała w styczniu premier Ewa Kopacz. Tymczasem zarząd stawiał twarde warunki. Wczoraj menedżerowie zapłacili za to głowami, ale mieli też w radzie obrońców.
Z naszych informacji wynika, że za odwołaniem Dariusza Lubery i dwójki wiceprezesów, Aleksandra Grada (byłego ministra skarbu) i Katarzyny Rozenfeld, było pięciu członków rady nadzorczej reprezentujących skarb państwa (wśród nich, co zaskakujące, Jarosław Zagórowski, były prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej, znany z twardej postawy wobec związków zawodowych).
Przeciw było trzech członków niezależnych od skarbu państwa — czyli Jacek Szyke, powołany na wniosek inwestorów finansowych, Maciej Tybura, prezes Ciechu, i Leszek Koziorowski, znany prawnik. Maciej Koński, reprezentujący państwowy KGHM (ma 10 proc. akcji Tauronu), był nieobecny. Dyskusji na temat podstaw odwołania zarządu podobno praktycznie nie było. W geście solidarności z odwołanymi kolegami dymisję złożyło pozostałych dwóch wiceprezesów — Krzysztof Zawadzki (odpowiedzialny za finanse) i Stanisław Tokarski.
Niejedno ryzyko
„Zwracamy uwagę na duże ryzyko reputacyjne oraz konieczność wzięcia przez radę nadzorczą pełnej odpowiedzialności za obecną i przyszłą kondycję finansową” — głosi wspólny komunikat odwołanego zarządu. O odpowiedzialności rady nadzorczej mówili też w kuluarach jej niezależni członkowie. Co mieli na myśli?
Po pierwsze, Tauron pracuje nad emisją obligacji na 6,5 mld zł. Banki mogą uznać, że wymianazarządu to ryzyko zakupu przez Tauron kopalni Brzeszcze na niekorzystnych warunkach, co może się przełożyć na gorsze warunki finansowania. Nieoficjalnie wiadomo, że banki na każdym spotkaniu przepytywały zarząd Tauronu, jaki jest stan negocjacji w sprawie Brzeszcz.
Po drugie, samo przejęcie nierentownych Brzeszcz już jest ryzykowne. Zarząd Dariusza Lubery oferował, że kupi kopalnię za 1 zł, po restrukturyzacji i bez ryzyka zwracania pomocy publicznej (transakcję będzie badać Komisja Europejska). Ewentualne ustępstwa mogą zaowocować dodatkowym ciężarem finansowym dla Tauronu, który równolegle prowadzi przecież potężne inwestycje w nowe bloki energetyczne.
W kręgach skarbu państwa słychać, że głównym punktem spornym w rozmowach z Tauronem była kwestia przejęcia (lub nie) ryzyka związanego z pomocą publiczną i długami bankrutującej Kompanii Węglowej, która była poprzednim właścicielem kopalni Brzeszcze. Wymiana zarządu Tauronu to zatem złe wieści dla tych inwestorów finansowych, którzy „starą” ofertę Tauronu na Brzeszcze uważali za niezłą.
— W kontekście doniesień medialnych, wskazujących na konflikt zarządu Tauronu ze skarbem państwa dotyczący inwestycji w kopalnię Brzeszcze, decyzja o odwołaniu prezesa i części zarządu nie świadczy dobrze o niezależności zarządów polskich spółek energetycznych — stwierdza z przekąsem Paweł Puchalski, szef działu analiz DM BZ WBK.
Wszystkie te wątpliwości są zresztą uzasadnione. Wystarczy porozmawiać z ministerstwem skarbu. — W odwołaniach chodziło nam głównie o Aleksandra Grada. Był głównym hamulcowym w rozmowach o wspieraniu górnictwa przez energetykę — usłyszeliśmy wczoraj w kręgach zbliżonych do MSP.
Powrót wiceprezesa PGNiG
Zdekapitowany Tauron dostał wczoraj jednak nowy zarząd. Prezesem został Jerzy Kurella (obok rozmowa o jego planach), znany menedżer, który do końca 2014 r. był wiceprezesem gazowego PGNiG, a wcześniej był też wiceprezesem Banku Gospodarstwa Krajowego. Z PGNiG go odwołano, bo był w konflikcie z prezesem Mariuszem Zawiszą.
Oprócz Jerzego Kurelli do zarządu Tauronu weszli Michał Gramatyka i Henryk Borczyk. Pierwszy to nominacja wewnętrzna, bo był dotychczas prezesem Tauron Ciepło. Drugi to prawnik i polityk samorządowy związany z Tychami, a zawodowo — ostatnio z Eneą.