Wygląda na to, że ubezpieczyciele zakończyli wojnę cenową w segmencie OC komunikacyjnego. Powoli i z dużym opóźnieniem, ale podnoszą stawki obowiązkowego ubezpieczenia pojazdów. Czas najwyższy, bo według danych Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU) pomimo wzrostu kosztów szkód, średnia składka w ubezpieczeniu OC komunikacyjnym w 2023 r. wzrosła zaledwie o 2,9 proc. i wyniosła 513 zł, podczas, gdy wartość średniej szkody była wyższa o 11,4 proc. i sięgnęła 9 980 zł. Taki stan odbija się negatywnie na wyniku technicznym wielu firm ubezpieczeniowych.
Będzie znacznie drożej...
Z danych Rankomatu wynika, że pierwszym kwartale wartość średniej polisy OC wyniosła 575 zł i była wyższa o 11,7 proc. w skali roku.
- Po kilkuletnim okresie spadku cen OC, pierwsze podwyżki opłat za obowiązkowe ubezpieczenia komunikacyjne zaczęliśmy odnotowywać w drugim kwartale 2023 r. Od tego czasu średnia cena OC wzrosła już o 11,4 proc. W porównaniu do ostatniego kwartału ubiegłego roku, koszty obowiązkowej polisy zwiększyły się natomiast o 4,7 proc. – mówi Bartosz Niewiadomski prezes rankomat.pl.
W ocenie ekspertów Rankomatu, jeśli powtórzy się sytuacja z pierwszego kwartału 2017 roku, kiedy to średnia cena polisy wzrosła w skali roku o ponad 57 proc., to wartość składki za obowiązkowe OC w 2024 może wzrosnąć rok do roku nawet o połowę. W pierwszych trzech miesiącach 2017 roku, w którym rozpoczął się trwający sześć lat zjazd cenowy, za polisę OC kierowcy musieli zapłacić aż 212 zł więcej.
... i to wszędzie
W pierwszym kwartale najwięcej za ubezpieczenie OC płacili kierowcy z województwa pomorskiego (680 zł), mazowieckiego (637 zł) i dolnośląskiego (632 zł). Na najniższe stawki mogli liczyć kierowcy z podkarpackiego (484 zł), świętokrzyskiego (491 zł) i opolskiego (493 zł).
Wśród najdroższych miast znalazły się Gdańsk, w którym średnia składka wyniosła 680 zł oraz Wrocław z ceną OC na poziomie 783 zł. W pierwszym kwartale z pierwszej trójki wypadła Warszawa, której miejsce zajął Szczecin. W tym mieście za obowiązkowe ubezpieczenie komunikacyjne trzeba było zapłacić średnio 722 zł.
