Kilkaset przetargów z poważnym błędem

Mariusz Zielke
opublikowano: 2004-06-09 00:00

Kilkaset ogłoszonych na początku marca przetargów może być nieważnych — alarmują przedsiębiorcy.

Urząd Zamówień Publicznych (UZP) może mieć poważny problem z przetargami. Na początku marca w biuletynie zamówień publicznych ukazało się kilkaset ogłoszeń o przetargach, w których zamawiający powołują się na przepisy ustawy o zamówieniach publicznych. Tymczasem 2 marca 2004 r. weszła w życie nowa ustawa Prawo zamówień publicznych. Od tego terminu urzędy i instytucje państwowe są więc zobowiązane do organizacji przetargów na podstawie nowych przepisów. Jeżeli ktoś zastosował stare przepisy, przetarg ma błąd prawny, formalnie jest nieważny, a zamawiający nie ma prawa do podpisania umowy.

— Co z tego, skoro urzędnicy nie znają przepisów i takie umowy podpisują prowadząc przetargi na podstawie starych przepisów. Zgłaszaliśmy problem, ale bez odzewu — mówi jeden z przedsiębiorców.

Problem przejściowy

Niemal wszystkie ogłoszenia w biuletynie z 2 i 3 marca odwołują się do poprzedniej ustawy. O nieważnych już przepisach można przeczytać także w kolejnych biuletynach z początku marca. W każdym biuletynie znajduje się zwykle grubo ponad sto ogłoszeń. Czy wszystkie te przetargi są nieważne?

— Niekoniecznie. Zamawiający mógł potem wprowadzić korekty już do specyfikacji. Jeśli tego nie zrobił, przetarg rzeczywiście jest nieważny. Zastosowanie starych przepisów po 2 marca to poważny błąd — mówi Włodzimierz Dzierżanowski, wiceszef UZP.

Tłumaczy, że problem bierze się z tego, iż UZP ma 10 dni na opublikowanie ogłoszenia w biuletynie od czasu otrzymania go od zamawiającego. Jeżeli więc zamawiający wysłał ogłoszenie pod koniec lutego, mogło się ono ukazać na początku marca. Urzędnicy powinni to przewidzieć i jeśli ogłoszenie ukazało się po 2 marca, postępowanie powinno być skorygowane do nowych przepisów.

— Za moment rozpoczęcia postępowania uznaje się datę ogłoszenia przetargu. Tu nie ma wątpliwości. Ta kwestia została szczegółowo opisana na naszych stronach — przyznaje Włodzimierz Dzierżanowski.

Przedsiębiorcy mają duże pretensje do UZP, że od razu nie interweniował w przypadku błędów w ogłoszeniach i teraz też umywa ręce.

— Nie możemy doczekać się na opinię od UZP o nieprawidłowości prowadzonego postępowania, a zamawiający w przetargu, który oprotestowaliśmy, szykuje się do podpisania umowy — mówi jeden z przedsiębiorców.

Wiceprezes UZP twierdzi, że nie ma prawa do ingerencji w ogłoszenia i postępowania, sprawuje tylko funkcję kontrolną. Dodaje, że pytań i wątpliwości zamawiających co do okresu przejściowego między ustawami UZP miał bardzo dużo, ale odwołań do UZP w sprawach przetargów prowadzonych niezgodnie z przepisami jest nie wiele.

Nie nadążają

Przedsiębiorcy skarżą się jednak, że nawet ciężko jest im zgłaszać wnioski o kontrolę postępowań, gdyż urzędnicy na wstępie od razu informują, że nie wszystkie skargi są rozpatrywane. Sprawdziliśmy. Nas też tak poinformowano. Powód:

— Mamy bardzo duży napływ wniosków o kontrolę postępowań, a nasze możliwości kadrowe są ograniczone — powiedziała nam urzędniczka w departamencie analiz i kontroli UZP.

Zapewniła jednak, że jeśli wniosek będzie dobrze udokumentowany, szansa na kontrolę jest.