Rusza duży przetarg na system elektronicznego dozoru więźniów
Wkrótce tysiące więźniów dostaną elektroniczne bransoletki. Dla firm IT i ochrony takie zlecenie to gratka. Rywalizacja będzie mordercza.
Ruszyła bitwa o wykonanie i obsługę systemu dozoru elektronicznego (SDE) skazanych na karę pozbawienia wolności poza zakładem karnym. Według informacji „PB” budżet projektu wynosi 300 mln zł, za które wykonawca ma dostarczyć i nadzorować kilka tysięcy bransoletek elektronicznych dla skazanych oraz system ich monitorowania. Oferty powinny wpłynąć do Ministerstwa Sprawiedliwości na początku sierpnia. Według naszych informacji do startu przygotowują się wszystkie najważniejsze firmy informatyczne oraz ochroniarskie. Pierwsze dostarczą systemy, drugie zajmą się nadzorem.
— Część firm chce wystartować samodzielnie. Można się też spodziewać konsorcjów firm ochroniarskich i informatycznych. W ofertach znajdą się głównie gotowe systemy amerykańskie, izraelskie i angielskie — mówi nasz informator zbliżony do projektu.
Na bezrybiu…
SDE jest jednym z największych przetargów związanych z informatyką ostatnich lat. Według naszych informacji, do startu w nim przygotowuje się cała czołówka firm IT z grupą Asseco, Comarchem i Sygnity na czele. Dla tych firm wygrana w takim projekcie oznacza kilkuletnie stabilne przychody z utrzymania systemu i możliwość jego dalszego rozwoju. System ma obsługiwać 7,5 tys. więźniów. Tymczasem rząd zakładał wcześniej, że dozorem poza zakładami karnymi może zostać objętych do 15 tys. skazanych, czyli dwukrotnie więcej niż w opisywanym przetargu.
— Jeśli system dalej będzie rozwijany, można spodziewać się znaczącego wzrostu wartości kontraktu. Dlatego walka zapowiada się bardzo ostra. To dla nas jeden z najważniejszych przetargów — mówi przedstawiciel jednej z firm IT.
Według naszych informacji do przetargu przygotowuje się też kilka grup ochroniarskich. Prawdopodobnie wystartuje w nim grupa Konsalnet i giełdowy Impel. Nasi informatorzy twierdzą, że duże zainteresowanie zamówieniem wykazuje też brytyjska grupa firm, która wdrożyła podobny system w Anglii.
Projekt PiS
SDE został wymyślony przez poprzedni rząd. Jego funkcjonowanie reguluje ustawa z 7 września 2007 r. Celem projektu jest przede wszystkim odciążenie polskich więzień. Dzięki systemowi skazani za drobne przestępstwa nie będą musieli odbywać kary z recydywistami. Kontrolą elektroniczną zostaną objęte tylko osoby skazane za drobne przestępstwa na karę do 6 miesięcy pozbawienia wolności (lub do roku, jeśli zostało im do odsiadki 6 miesięcy) lub osoby, którym zamieniono inną karę na karę więzienia. Skazany będzie musiał nosić na dłoni lub nodze specjalny nadajnik w formie bransolety, a w jego mieszkaniu zostanie umieszczone urządzenie monitorujące, połączone z centralą nadzoru. Jeśli delikwent z bransoletką oddali się od urządzenia, system zaalarmuje nadzorców w centrach monitoringu. Systemy dozoru elektronicznego działają w Wielkiej Brytanii, Francji i w Szwecji.
Człowiek z bransoletką
Skazani w systemie dozoru elektronicznego będą odsiadywać karę w domu. Sąd wyznaczy skazańcowi godziny, w jakich będzie mógł oddalić się z miejsca odbywania kary np. do pracy, po zakupy, do kościoła czy do szkoły. W ciągu doby nie będzie on mógł jednak przebywać poza domem dłużej niż 12 godzin. Kontrolować go będzie bransoletka z nadajnikiem, zakładana na rękę lub nogę, komunikująca się z urządzeniem zamontowanym w domu na stałe i podłączonym do linii telefonicznej. Dzięki niemu kurator czy sędzia będzie mógł błyskawicznie połączyć się ze skazanym, który ma obowiązek odbierania telefonów. Za „przywilej” odbywania kary w domu skazany będzie musiał zapłacić z własnej kieszeni. Ile? Zryczałtowaną kwotę zarządzi Minister Sprawiedliwości. System testowo (na 500 osobach) ma zacząć działać w sierpniu 2009 r.
Mariusz Zielke