Klienci nie wierzą w TFI

Grzegorz Nawacki, Anna Borys
opublikowano: 08-04-2008, 00:00

TFI zapewniały w marcu, że klienci opanowali emocje. Jednak wycofali 1,9 mld zł — dwa razy więcej niż w lutym. Nikt się tego nie spodziewał.

Nie ma chętnych na jednostki

TFI zapewniały w marcu, że klienci opanowali emocje. Jednak wycofali 1,9 mld zł — dwa razy więcej niż w lutym. Nikt się tego nie spodziewał.

Luty, w którym z funduszy inwestycyjnych klienci wycofali 1 mld zł, branża odebrała jako sygnał uspokojenia nastrojów po styczniowej panice, gdy odpłynęło ponad 11 mld zł. Marzec miał potwierdzić, że złe czasy już minęły. Miał… bo, jak pokazują najnowsze dane Analiz Online, klienci wciąż nie trzymają nerwów na wodzy. W marcu wycofali 1,87 mld zł, czyli prawie dwa razy więcej niż w lutym. Dane są zaskakujące, bo sytuacja na giełdzie się poprawiła. Zaskoczenia nie kryją nawet najwięksi eksperci.

— Marcowe dane mnie zadziwiły. Spodziewałem się, że będą lepsze — przyznaje Cezary Burzyński, prezes PKO TFI.

— To bardzo zaskakujące dane, tym bardziej że przedstawiciele funduszy mówili, że sytuacja się uspokoiła. Wynik gorszy od lutego pokazuje, że wbrew opiniom nastroje klientów się nie uspokoiły — mówi Tomasz Publicewicz, analityk Analiz Online.

Za mało kupujących

W rezultacie aktywa zarządzane przez TFI spadły do 108,3 mld zł i są już o 9 mld zł mniejsze niż przed rokiem. Nie mówiąc o tym, że w rekordowym październiku wynosiły ponad 144 mld zł. Towarzystwa przekonują, że emocje wśród klientów ostygły. O panicznym umarzaniu jednostek już nikt nie pamięta. Dlaczego więc saldo jest dwa razy gorsze niż miesiąc wcześniej?

— Odkupienia są na standardowym poziomie. Dużo słabsza jest niestety sprzedaż. Napływy w marcu wyniosły nieco ponad 170 mln zł, tyle ile w zeszłym roku sprzedawaliśmy w tydzień. Klienci wstrzymują się z inwestycjami, czekając na wyklarowanie się wyraźnego trendu wzrostowego. Czekają też na ciekawe produkty, np. mniej związane z giełdą — mówi Cezary Burzyński.

— Sytuacja wcale nie jest zła. Umorzenia wyraźnie zwolniły, powróciły od średniego poziomu z 2007 r. Rzecz w tym, że po stronie sprzedaży nie ma jeszcze takiej siły, aby przebić umorzenia. Sprzedaż jest o 50-60 proc. niższa niż w zeszłym roku — potwierdza Adrian Adamowicz, wiceprezes Pioneer Pekao TFI.

Zapewnia, że wkrótce karta się odwróci.

— Widać, że coraz więcej klientów myśli o kupnie jednostek. Powoli oswajają się z hasłem recesji w USA i docierają do nich informacje, że po ostatnich spadkach akcje polskich i zagranicznych spółek mają niskie wyceny, co oznacza, że mają potencjał wzrostu. Giełda wyprzedza rynek, wiec spowolnienie gospodarcze jest już w cenach. Zaczął się czas na inwestowanie. Liczę, że kwietniu- maju saldo znów będzie dodatnie — mówi Adrian Adamowicz.

Nie wszyscy są takimi optymistami.

— Dużo zależy od sytuacji na giełdach. Potrzeba jest 2-3 miesiące spokojnej sytuacji, nie muszą to być silne wzrosty, wystarczy, że nie będzie złych sygnałów i chętni do inwestowania w fundusze powrócą — mówi Cezary Burzyński.

Nie wiedzieli, co kupują

Na największe umorzenia, drugi miesiąc z rzędu, narażone były wcale nie fundusze najbardziej ryzykowne — akcyjne. Klienci najchętniej umarzali jednostki funduszy zrównoważonych i stabilnego wzrostu.

— Te fundusze sprzedawały się najlepiej w bankach. Były chętnie kupowane jako połączenie potencjału zyskowności z kontrolą ryzyka. Część klientów inwestowała w nie, myśląc tylko o zyskowności, czyli że da się na nich szybko zarobić, a nie brali pod uwagę ryzyka. Gdy okazało się, że stracili na spadkach, wycofywali się — mówi Adrian Adamowicz.

— W fundusze akcyjne inwestowali bardziej wyedukowani klienci. Rozumieją, że wahania na rynku to nic nadzwyczajnego i w długim terminie inwestycja przyniesie zysk. W fundusze mieszane inwestowali w większości mniej doświadczeni inwestorzy, którzy bardziej emocjonalnie zareagowali na ujemne stopy zwrotu — dodaje Cezary Burzyński.

Sporo pieniędzy klienci wycofali też z najbezpieczniejszych funduszy: dłużnych i pieniężnych.

— Struktura upodabnia się do tej w Europie Zachodniej. Do tej pory w Polsce zbyt duży był udział funduszy mieszanych i to się musiało zmienić. Fundusze najbezpieczniejsze mają silną konkurencję w postaci lokat, które kuszą wysokim oprocentowaniem — zauważa Piotr Kuba, wiceprezes Skarbiec TFI.

Marzec był bolesny niemal dla wszystkich graczy. Najbardziej ucierpieli najwięksi: BZ WBK (-497 mln zł), Pioneer Pekao (-371) i ING (-273). Na kolejnych miejscach są BPH (-124), Millennium (-114), PKO (-102) i AIG (-75). Tylko PZU, Noble Funds, Opera i SKOK wyszły na plus.

Czwórka na plusie

Te cztery TFI kolejny raz wypadają lepiej niż konkurenci. Opera opiera się na funduszach zamkniętych, dzięki czemu nie jest narażona na masowe umorzenia. Fundusze Noble Funds mają świetne wyniki i — co pokazuje kilkunastomiesięczna historia — mocną sieć sprzedaży. Dobra passa PZU też nie jest przypadkowa.

— To wynik dobrej sprzedaży i polityki mającej na celu pozyskiwanie aktywów długoterminowych. Dzięki włączeniu do sieci sprzedaży agentów PZU Życie znacząco poszerzyliśmy sieć dystrybucji. Obecnie PZU Życie stanowi największy kanał sprzedaży. Udaje się nam również przekonywać klientów do długoterminowego inwestowania. Wśród TFI jesteśmy liderem pracowniczych programów emerytalnych, prowadzimy ich 73. To zapewnia stabilny napływ aktywów, które inwestowane są na lata — mówi Maciej Rapkiewicz, wiceprezes PZU TFI.

TFI się przeliczyŁy

Zbigniew Jagiełło, prezes Pioneer Pekao TFI:

Po silnym natężeniu skali umorzeń w pierwszej połowie stycznia obecnie sytuacja się poprawiła. Wielu klientów przeszacowało skłonność do ryzyka. Spadki na giełdzie przestraszyły najbardziej tych uczestników funduszy, którzy po raz pierwszy zainwestowali w 2007 r. i to oni głównie wycofują pieniądze. Stali klienci zaczynają kupować fundusze, bo chcą wykorzystać niskie ceny.

Magdalena Bielak, menedżer PR w BZ WBK AIB TFI:

Od minionego tygodnia rosną nabycia jednostek, a umorzenia istotnie spadają. Część inwestorów jest przekonana, że nadszedł właściwy moment na zakupy.

Cezary Burzyński, prezes PKO TFI:

W ostatnich dniach raporty sprzedaży informują o zanikaniu fali odkupień. W ubiegłym tygodniu umorzeń było dwukrotnie mniej niż w trzecim tygodniu stycznia. Większość telefonów kierowanych do naszego TFI dotyczy obecnie zapytań o anulowanie wcześniej złożonych zleceń odkupienia lub możliwości reinwestycji.

Zbigniew Jakubowski, prezes Union Investment TFI:

W ostatnich dniach rynki są bardzo nieprzewidywalne. Nie powinno to jednak zrażać klientów, którzy chcą oszczędzać w towarzystwach inwestycyjnych w dłuższym terminie. Zdecydowanie odradzam im sprzedaż jednostek inwestycyjnych.

Leszek Jedlecki, prezes ING TFI:

Wydaje się, że najgorsze za nami. Indeksy w ostatnich miesiącach spadły bardzo silnie. Po gwałtownych zniżkach odreagowanie jest bardzo prawdopodobne. Dodatkowo druga połowa tego roku powinna być znacznie lepsza. Nie zalecamy zatem wychodzenia z TFI, jeśli perspektywy w dłuższym terminie są dobre.

Fundusze zbyt wolno odrabiają straty

Słabsze wyniki TFI w marcu przelały czarę goryczy. Wychodzili z inwestycji ci, którzy czekali na szybkie zyski.

W marcu wyniki funduszy nie były dużo gorsze od stóp zwrotu, które TFI pokazały w lutym. Średnia stopa zwrotu w kategorii akcji krajowych w ostatnim miesiącu wyniosła -0,007 proc., podczas gdy miesiąc wcześniej było to + 0,60 proc. Warto także podkreślić, że niektóre produkty w marcu ostro poszły w górę. Mowa o Allianz Subfundusz Allianz Plus. Jego klienci zarobili w ciągu miesiąca 3,34 proc. W gronie liderów znalazły się także Allianz Subfundusz Allianz Budownictwo 2012 i ING Akcji 2. Dlaczego zatem klienci gwałtownie zaczęli umarzać jednostki funduszy? Wygląda na to, iż stracili wiarę, że warszawska giełda szybko odbije.

Emocje wzięły górę

— Utrzymująca się duża niepewność na rynku sprawia, że te osoby, które liczyły na szybki zysk z inwestycji w fundusze, niecierpliwią się. Nadal z produktów TFI odpływa „zła krew”, czyli kapitał, który klienci wpłacili w czerwcu i lipcu, licząc na zysk rzędu 30 proc. w skali roku — tłumaczy Zbigniew Jakubowski, prezes Union Investment TFI.

— W marcu klienci towarzystw inwestycyjnych byli już zniecierpliwieni. Czekali na bardzo duże odbicie, które w marcu się nie ziściło. Dlatego najwięcej kapitału uciekało z produktów, które miały w tym okresie gorsze wyniki inwestycyjne na tle całego rynku — dodaje Mariusz Staniszewski, prezes Noble Funds TFI.

W szaleństwie metoda

I rzeczywiście. Najwięcej traciły towarzystwa, które miały najsłabsze wyniki od początku roku. Najniższe saldo wpłat i umorzeń w marcu zanotowało BZ WBK AIB TFI (-0,497 mld zł). W ostatnim miesiącu akcyjne produkty TFI były zdecydowanie w dolnej stawce pod względem stopy zwrotu. Arka BZ WBK Akcji wypracowała wynik na poziomie -3,76 proc.

— Wyniki miesięczne nie powinny być powodem, umarzania jednostek funduszy inwestycyjnych — twierdzi Błażej Bogdziewicz, zarządzający BZ WBK AIB TFI.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki, Anna Borys

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Klienci nie wierzą w TFI