Klienci odwrócą się od funduszy

Krach na giełdzie odstraszy od inwestowania w fundusze akcyjne. A dopiero co pieniądze zaczęły do nich płynąć.

Branża TFI nie ma lekko. Od wybuchu kryzysu w 2008 r. sparzeni stratami klienci nie mogli się przekonać do inwestowania. Przełom nastąpił pod koniec 2012 r., gdy napływ do funduszy zaczął rosnąć i co miesiąc przekraczał symboliczny próg 1 mld zł. Letnie miesiące przyniosły kolejną ważną zmianę — klienci funduszy zaczęli wracać na giełdę. Do funduszy akcyjnych trafiło w lipcu 456 mln zł, ponad połowa wszystkich pieniędzy, które napłynęły do funduszy. W czerwcu do funduszy akcyjnych napłynęło ponad 364 mln zł, a w maju ponad 0,5 mld zł. I gdy już się wydawało, że branża zacznie się podnosić, rząd postanowił rozmontować OFE. Na reakcję inwestorów nie trzeba było długo czekać. Ostatnie dni upłynęły pod znakiem mocnych spadków. A to oznacza odwrót klientów.

— Tak mocno spadkowa sesja trafi na czołówki wszystkich mediów, nawet tych, które na co dzień się giełdą nie zajmują. Napływ do funduszy akcyjnych, który się nieśmiało rodził zostanie zgaszony. Klienci nie będą chcieli inwestować, a sprzedawcy też będą się bali namawiać na ryzykowne inwestycje — mówi Marek Mikuć, prezes Open Finance TFI.

— Gdy klienci widzą straty, nie inwestują — wtóruje Zbigniew Jakubowski, wiceprezes Union Investment TFI. Masowego odpływu klientów z TFI eksperci się nie spodziewają, ale na pewno klienci znów zwrócą się ku produktom bezpiecznym.

— Pieniądze w tym roku głównie płynęły do strategii pieniężnych i tu zamieszanie z OFE nie powinno mieć wpływu. Tendencja inwestowania w fundusze akcyjne dopiero się rodziła, na razie pieniądze płynęły od bardziej doświadczonych inwestorów, ale można się spodziewać że zostanie wyhamowana — mówi Tomasz Publicewicz, prezes Analiz Online.

Tym bardziej że to najpewniej nie koniec spadków na GPW.

— OFE będą musiały sprzedawać akcje, bo przecież nie mogą mieć samych akcji — do tej pory jako bezpieczną część portfela miały obligacje, teraz zostaje im tylko gotówka. Zniesienie limitu na inwestycje w akcje sprawi, że fundusze zaczną kupować zagraniczne spółki, które dziś mają atrakcyjniejsze wyceny niż polskie. Akcje będą sprzedawali też inwestorzy zagraniczni, do niedawna akceptowali wyższe wyceny polskich firm z tytułu premii za dużych lokalnych inwestorów, jakimi są OFE — mówi Zbigniew Jakubowski.

— Inwestowaniu na pewno nie będą sprzyjały słowa premiera, który odstraszał od inwestowania na giełdę, nazywając to niebezpieczną grą. Gdy skarb państwa prywatyzował spółki, sprzedając je m.in. drobnym inwestorom, nie słyszałem ostrzeżenia przed kupowaniem akcji — mówi Tomasz Publicewicz. Czarna czwartkowa sesja zaskoczyła branżę TFI.

— Zaskakuje mnie skala spadków, inwestorzy okazali się naiwni, skoro liczyli, że rząd nie zdecyduje się na to, co zrobił. O tym, że zdecyduje się na tak złą zmianę, było wiadomo od czasu publikacji raportu — mówi Tomasz Publicewicz.

— Nie rozumiałem, dlaczego rynek w sierpniu rósł. Przecież topór nad głową wisiał, wszyscy wiedzieli, że decyzja w sprawie OFE wyjaśni się na przełomie sierpnia i września — dodaje Marek Mikuć. Jaka przyszłość czeka inwestorów z GPW? Muszą bacznie obserwować, co się dzieje na zagranicznych rynkach.

— Warszawską giełdą mocniej będą rządzić inwestorzy zagraniczni. Do tej pory OFE były stabilizatorem, w okresach spadków skupowały akcje. Gdy ich zabraknie, GPW stanie się dużo bardziej podatna na emocje zagranicy, wystarczy zmiana perspektywy ratingu, by inwestorzy sprzedawali akcje — mówi Zbigniew Jakubowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Fundusze / Klienci odwrócą się od funduszy