Klientów jest więcej niż mocy

opublikowano: 30-09-2022, 15:27
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Po zieloną energię ustawiły się do Figene Capital firmy, które rok temu nie były zainteresowane wieloletnimi umowami. Dostawca prądu czeka na zniesienie zasady 10h i liczy na rozsądek przy wprowadzaniu podatku od nadzwyczajnych zysków.

Marek Wiśniewski

PB: To świetny czas dla OZE i takich firm, jak Figene Capital, która zawarła z LPP 10-letni kontrakt na dostawę prądu ze swojej farmy wiatrowej. O ile niższe rachunki zapłaci dzięki temu wasz klient?

Robert Koński, wiceprezes Figene Capital: Nasz klient był bardzo wymagającym negocjatorem. Najpierw musiał bardzo dobrze zrozumieć rynek energii, panujące na nim trendy, a ustalona cena, a której nie mogę podać ze względu na tajemnicę handlową, musiała być na tyle atrakcyjna, żeby skrupulatnie analizujący koszty wiceprezes LPP zgodził się na podpisanie 10-letniej umowy z możliwością przedłużenia jej na pięć lat.

Obserwujecie większe zainteresowanie firm w związku z tym, że ceny tradycyjnej energii tak mocno skoczyły? Przychodzi do was więcej klientów?

Zdecydowanie tak. Wracają do nas klienci, którzy w zeszłym roku nie byli zainteresowani długoterminowymi umowami. Jest duże zainteresowanie nie tylko OZE, ale wszystkimi źródłami energii, które będą stabilne.

Jesteście w stanie obsłużyć wszystkich klientów, czy jest ich tak dużo, że będzie przybywać takich firm jak Figene Capital?

Jest nadzieja, że będzie coraz więcej firm, które zajmują się budową źródeł odnawialnych, czyli farm wiatrowych czy paneli fotowoltaicznych. Wąskim gardłem jest przepustowość sieci i możliwość przyłączenia farmy. Na szczęście dla naszych akcjonariuszy mamy kilkanaście projektów ze wszystkimi zgodami łącznie z najważniejszą — na przyłączenie do sieci. Jedną farmę już zbudowaliśmy, druga jest na ostatnim etapie budowy, kolejne czekają na rozpoczęcie prac. Liczymy, że w 2024 r. będziemy mieli 120 MW farm wiatrowych oraz podobną moc z paneli fotowoltaicznych, przyłączone do sieci, oferujące energię dla naszych klientów.

Na ile projektów, które dopiero są w budowie, macie już zainteresowanych podpisaniem kontraktu w 2024 r.?

Niestety, zapotrzebowanie jest większe niż możliwości produkcyjne. Mamy dość długą listę oczekujących. Będziemy faworyzowali tych, których banki uznają za najbardziej wiarygodnych. Nasze projekty są budowane w systemie project finance, co znaczy, że bank musi ocenić wiarygodność kredytową odbiorcy energii, bo pod tę wiarygodność zapewnia nam kredyt na zbudowanie farmy.

Jak jest z nastawieniem banków? Zdaje się, że do niedawna nie było łatwo przekonać je do finansowania takich inwestycji?

Udało nam się podpisać największy i najdłuższy kontrakt energetyczny. Banki bardzo szybko się uczą — mimo że na początku mBank, nasz partner finansowy, myślał o rynku trochę bardziej konserwatywnie, zmienił podejście. Stało się tak także dzięki temu, że LPP, jedna z największych spółek na GPW, jest bardzo wiarygodnym partnerem.

Szukacie miejsca pod kolejne farmy?

Mamy portfel farm, które są gotowe do budowy. Chcemy je wybudować jak najszybciej. Mamy też kolejny portfel projektów, które odświeżymy i przygotujemy do budowy, ale to zajmie kilka lat. Stanie się to realne, gdy Sejm zmieni tzw. ustawę odległościową. Tzw. ustawa 10h wyeliminowała większość kraju z możliwości budowy farm wiatrowych. Gdy zostanie to zmienione, wówczas odświeżymy i przygotujemy kolejny portfel farm do budowy, bo ma już lokalizacje i pomierzoną wietrzność. Musimy tylko odświeżyć raporty środowiskowe, ale gdy już raz zidentyfikowało się faunę i florę, powtórzenie tego jest prostsze.

Czy podniesiecie ceny?

Troszeczkę zmienił się czas zwrotu z inwestycji, bo ceny poszły do góry i dla sektora finansowego bardziej atrakcyjne są umowy PPA [power purchase agreement — red.] na 5 lat niż 10, bo to dla nich okres bardziej przewidywalny do analizy ryzyka. W zeszłym roku proponowaliśmy kontrakty 7-10-letnie, w tym proponujemy droższe kontrakty 5-letnie.

To dla pana firmy lepiej czy gorzej?

Lepiej. Po pięciu latach farma sama się spłaca, zaczynamy na niej zarabiać, nie obciąża nas kredyt, możemy sprzedawać energię po cenie, którą uda nam się wynegocjować, mamy większą elastyczność, a żywotność wiatraków to 25-30 lat. Oczywiście patrzymy na poczynania UE i krajów członkowskich dotyczące podatków, które mają wyeliminować nadzwyczajne zyski producentów energii. Liczymy, że będzie to kwota zdroworozsądkowa, zadowalająca i producentów, i odbiorców.

Szukaj Pulsu Biznesu do słuchania w Spotify, Apple Podcast, Podcast Addict lub Twojej ulubionej aplikacji

w tym tygodniu: „Energetyczna ruletka”

goście: Jacek Jaśkowiak — prezydent Poznania, Mariusz Łubiński — Admus, Łukasz Orzechowski — Colliers, Grzegorz Putka — Putka, Robert Koński — Figene Capital

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane