Klnij po francusku: grand cru!

Weronika Kosmala
opublikowano: 01-08-2018, 22:00

Grand cru bywa przekleństwem rynku win — a co to oznacza? Wycieczkę po wieży Babel, bo wspólny język najwyraźniej urągałby regionom Francji

Zwarte kłębowisko winiarskich klasyfikacji udowadnia, że zdarzają się pytania jeszcze mniej wygodne niż to, skąd się biorą dzieci. Czerpiąc z obyczajowego bogactwa tego kontekstu, rynek win odpowiedziałby najchętniej, że status grand cru przynoszą bociany, zwyczajnie zrzucając go na miękką trawę wkoło ucieszonego château. Dlaczego to takie ważne — zapytałby Kowalski, któremu zapis słusznie kojarzy się z wyższym rachunkiem, a drobiazgi w definicjach są zwyczajnie niestosowne w mdlącym okresie upałów. Skoro etykieta grand cru intuicyjnie stanowi wskazówkę dla inwestora, powinny pysznić się nią wyłącznie najlepsze trunki, tymczasem w systemowym bałaganie samych klas grand cru jest już kilka, bo przykładowe wino Lynch- Bages to cinquième — a więc aż piąte — koło u wozu, czyli cru po francusku.

...stała się wielką piątką, kiedy Château Mouton Rothschild dołączyło
po wielu wysiłkach do tabeli z bordoską czołówką. Status premier grand cru
miały już wtedy Lafite, Margaux, Latour i Haut-Brion.
Zobacz więcej

WIELKA CZWÓRKA:

...stała się wielką piątką, kiedy Château Mouton Rothschild dołączyło po wielu wysiłkach do tabeli z bordoską czołówką. Status premier grand cru miały już wtedy Lafite, Margaux, Latour i Haut-Brion. Fot. ARC

Sekret mnicha

Grand cru z podwórkową potocznością tłumaczy się jako wielkie wino i, chociaż wielu ekspertów zgubiło własną młodość w rozprawach opisujących niuanse klasyfikacji, trudno się oprzeć, żeby jej nie upraszczać. Mimo że burgundzkie wina grand cru nie stanowią nawet 2 proc. prężnej produkcji regionu, na jego obszarze zasady są chyba najmniej skomplikowane: mamy grand cru i premier cru, a niżej na drabinie czeka jeszcze village, czyli określenie pochodzenia z cenionej gminy, w bardzo szkolnym uproszczeniu. Samym stanowiskom objętym grand crus — czyli tym najznakomitszym obszarom — odpowiadają w Burgundii oddzielne apelacje, dlatego na głównych etykietach znajdziemy najczęściej nazwę producenta, a nie konkretnego podregionu, który obejmuje akurat to grand cru.

Głęboko średniowieczna historia tego bałaganu wykiełkowała pod mniszymi kapturami tamtejszych cystersów, którzy w XI wieku wyłamali się z zastanych porządków benedyktynów i od nowa wytyczyli stanowiska najkorzystniejsze dla winnic. Po kilkuset latach biurko dziewiętnastowiecznego badacza Julesa Lavalle’a opuścił natomiast szczegółowy plan topografii,dający podstawę burgundzkiemu systemowi apelacji, wiążącemu wszystkie te obszary dopiero parę lat przed wybuchem drugiej wojny światowej. Na mocy napoleońskiego prawa, sześć grand crus zdołało utrzymać status tzw. monopole — jak słynne Romanée-Conti — co sprowadza się do tego, że cała ta apelacja ze swoim sprzyjającym klimatem jest do dyspozycji jednego właściciela.

Pozostałych 27 grand crus, a więc tych najlepszych siedlisk, dzieli między siebie wielu producentów, czego przykładem może być chociażby Le Chambertin, z którego na półki trafiają dziesiątki różnych win. Ich przednie etykiety nie muszą więc zdradzać nam, z której części Burgundii pochodzą, chyba że sięgniemy po łaskawszy, mineralny wyjątek — wino z obszaru Chablis.

W obrębie jego granic wyróżnia się siedem siedlisk o statusie grand cru, a na butelkach widnieje i nazwa konkretnego, i oznaczenie Chablis — co stanowi miłą odmianę dla burgundzkich etykiet ograniczających się do podania siedliska, czyli głębszego detalu. Zakładając, że ta część Francji miała być w tych kwestiach najbardziej humanitarna, za przyswajanie sobie podobnych treści o Bordeaux powinna zostać ustanowiona nagroda — rzeczowa i schłodzona.

Miej classé

W Bordeaux termin grand cru używany jest w pewnym sensie swobodniej, bo raz w odniesieniu do większego terenu, a raz do konkretnego château w bliskim otoczeniu stoków. Pewną pułapkę zastawił jednak region Saint-Émilion, bo w jego granicach wina wyróżnia się nie tylko statusem grand cru, ale też grand cru classé, a nawet premier grand cru classé — i to w dodatku szczebla A, B albo bez litery. Jeśli więc w rozpoetyzowanym ciągu wyrazów kelner zapewni nas, że pijemy grand cru z Saint-Émilion, będziemy się rozsmakowywać w jednym z setek win, bo połknięte przez niego słowo kluczowe to właśnie classé.

Same grand crus nie stanowią tym razem żadnych magicznych, wydzielonych obszarów, bo status dotyczy potocznie danego, spełniającego pewne rygory wina — jeśli spiętrzymy natomiast te wymogi, przeskoczymy do kolejnych kategorii, aż do premier grand cru classé. Samych grands crus classés jest 64, natomiast dochodzi do nich 18 premiers grands crus classés, wśród których cztery châteaux mają jeszczechlubną literę A, a czternaście — B. Od kilku lat do pierwszej kategorii — tej z A — należy np. Château Cheval Blanc, co, wedle norm, nie może zostać zmienione aż do 2022 r. W tym czasie można spróbować pojąć system w innej części Bordeaux, bo rozpracowywanie pomysłów z obszarów Médoc, Graves i Sauternes rzeczywiście wypada porozkładać na lata.

Stare porządki

Najlepsze wina Médoc, a także Haut-Brion z Graves, podlegają dawno już skostniałej klasyfikacji z 1855 r., która organizuje chaos w pięciu szczeblach drabiny grands crus classés. Jak podpowiada nadwerężona już intuicja, te najwyżej ocenione to premiers grands crus, przy czym w mowie potocznej pomija się wysłużony wyraz grands — zostaje więc premier cru na szczycie, trzy następne szczeble i cinquième cru, czyli piąty, na końcu. W takim ogonie uwięzione jest np. wspomniane wino Lynch-Bages, bo skoro klasyfikacja znacząco nie zmieniła się od 160 lat, trudno bezgranicznie wierzyć w jej aktualność.

Pomimo tego, że na winiarskiej mapie znajdzie się nawet château, które wykupiło tereny o statusie cru classé, betonowa tabela zmienia się właściwie tylko wtedy, kiedy któraś winnica zawiesza działalność. Jedynym wyjątkiem było dołączenie do czterech premiers crus Château Mouton Rothschild w latach 70., przy czym nie jest to historia nieskazitelnie krzepiąca, bo zmianę klasyfikacji poprzedziły dziesiątki lat zabiegania o to różnymi sposobami.

W związku z tym, że oficjalna, zakurzona lista nie przysłużyła się też pominiętemu Graves, region wprowadził własną klasyfikację, wyróżniając po prostu kilkanaście châteaux o statusie cru classé. A co ze słodszymi i jaśniejszymi winami z terenów Sauternes? Nic — byłoby najwygodniej, dlatego warto zacząć od samego szczytu, na którym samotnie gości Château d’Yquem z seledynowych winogron. Jako jedyne premier cru supérieur, omiata znudzonym wzrokiem wszystkie te grandy winnego świata w kolorze bordo. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Klnij po francusku: grand cru!