Kłopotliwa luka w ustawie hazardowej

Dawid Tokarz
08-08-2011, 00:00

Zaostrzając prawo, resort finansów sprawił, że… kasyna nie muszą już rejestrować swoich klientów.

Zaostrzając prawo, resort finansów sprawił, że… kasyna nie muszą już rejestrować swoich klientów.

W nowelizacji ustawy hazardowej, która weszła w życie w połowie lipca, "PB" znalazł kolejny bubel. Chodzi o przepis doprecyzowujący obowiązujący od lat wymóg rejestracji gości w kasynach. Zmiana w zamyśle Ministerstwa Finansów (MF) miała pomóc w lepszej weryfikacji wystawianych zaświadczeń o uzyskanych wygranych, a w konsekwencji uniemożliwić pranie pieniędzy.

Półroczna dziura

Na dostosowanie się do nowych zapisów operatorzy kasyn dostali pół roku. I tu właśnie jest pies pogrzebany. Inny przepis noweli stanowi bowiem, że z dniem jej wejścia w życie tracą moc wcześniejsze zapisy, dotyczące m.in. obowiązku rejestracji gości. Rezultat? Do stycznia 2012 r. nie obowiązuje w tym zakresie ani stara ustawa, ani nowa. I kasyna klientów nie muszą w ogóle rejestrować!

Resort finansów zaklina rzeczywistość i twierdzi, że to nie tak.

"Mając na względzie racjonalność ustawodawcy oraz zasady wykładni celowościowej, nie sposób przyjąć, że na sześć miesięcy uchylono wymóg rejestracji gości w kasynach gry" — czytamy w przesłanym "PB" oświadczeniu MF.

Prawnicy nie mają jednak wątpliwości.

— Wykładnia literalna wskazuje, iż brak jest obowiązującego przepisu, który nakładałby konieczność rejestracji gości w kasynach gry. Jest to ewidentne przeoczenie ustawodawcy — mówi dr Adam Wiśniewski, specjalizujący się w prawie hazardowym.

Przedstawiciele branży przekonują, że analogiczna luka dotyczy też wymogu prowadzenia audiowizyjnego systemu kontroli gier. Tu jednak sytuacja jest niejasna, bo choć nowela zniosła poprzednie przepisy i dała kasynom dziewięć miesięcy na dostosowanie się do nowych, to jednak utrzymała w obiegu prawnym rozporządzenie regulujące rejestrację obrazu w kasynach.

Parada bubli

To nie pierwsze problemy, wprowadzone nowelą ustawy hazardowej. Podstawowy to zbyt wysoki (12 proc. od obrotu) podatek od zakładów bukmacherskich w sieci, który sprawi, że szara strefa e-hazardu wciąż będzie kilka razy większa niż legalny rynek. Kolejny to nieumiejętne wprowadzenie progu minimalnej wypłacalności wygranych z automatów. Przyjęty zapis może zaowocować nawet wycofaniem z rynku wszystkich maszyn lub pozwami graczy, którzy przegrają na nich więcej niż 25 proc. (a takich sytuacji są miliony). Ostatni bubel to nowy art. 23a, który "niechcący" obarcza Totalizator Sportowy obowiązkiem objęcia wszystkich 13 tys. lottomatów badaniami i rejestracją w urzędach celnych, co — jeśli byłoby egzekwowane — sparaliżowałoby działalność państwowego giganta.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Kłopotliwa luka w ustawie hazardowej