Trwają ferie, a do tego mamy mróz i śnieg. Może warto wykorzystać zaległy urlop? Zwłaszcza że 31 marca już niedaleko, a do tego dnia należy pracownikowi udzielić urlopu, do którego nabył prawo w zeszłym roku.
Są jednak tacy pracownicy, którzy ani myślą o wolnych dniach. Ostatnio przyszedł do mnie po poradę strapiony przedsiębiorca. Jego pracownik jak chomik zbiera urlop i ma już ponad 30 niewykorzystanych dni. W zimie nie chce brać wolnego, bo za zimno, w lecie — bo za gorąco. Poza tym jest samotny i w klimatyzowanej pracy czuje się najlepiej. Wydawałoby się, że to skarb, a nie pracownik. Przedsiębiorcę jednak niepokoi to, że gdy w końcu zdecyduje się wziąć wolne, to jego długa nieobecność sparaliżuje pracę firmy. Ze względu na specyfikę działalności lepiej by było, gdyby wziął kilka kilkudniowych urlopów, zwłaszcza w martwym sezonie na początku roku. Jest też inny problem – inspektor pracy może nie być zachwycony, gdy zobaczy takie zaległości.
„Chomik urlopowy” bywa kłopotliwy. Przedsiębiorca mógłby spróbować zagrać na przedawnienie. Po trzech latach przepada prawo do niewykorzystanego urlopu. Gdyby pracownik miał zaległy urlop aż z trzech lat, to po upływie tego okresu nie może żądać najstarszej części. Czysta oszczędność — pracownik był w pracy, a ekwiwalentu wypłacać nie trzeba. Jest jednak ryzyko, że zatrudniony w ostatniej chwili wyciągnie asa z rękawa w postaci 70 zaległych dni. Może to oznaczać prawie trzymiesięczną nieobecność. A nieudzielanie zaległego urlopu może być potraktowane jak wykroczenie.
Dlatego jeżeli pracodawcy przeszkadza, że ktoś zbiera zbyt dużo zaległego urlopu, należy mu po prostu tego urlopu udzielić. Plan urlopów ustala pracodawca, biorąc pod uwagę wnioski zainteresowanych. Jeśli takiego planu w firmie nie ma, to o terminie urlopu decyduje pracodawca w porozumieniu z pracownikiem. Udzielenie urlopu wypoczynkowego z poprzednich lat nie wymaga zgody pracownika, chociaż oczywiście w miarę możliwości należy brać pod uwagę jego wnioski i potrzeby.
Znowu wróciłem do mojego ulubionego tematu, czyli urlopów, ale jest on na czasie, a urlopy, nie wiem czemu, jakoś zawsze wzbudzają dużo emocji i dyskusji.