Mimo podpisanego aneksu do umowy kredytowej, konsorcjum banków, któremu przewodzi BSK, nie chce pożyczyć Walcowni Rur Jedność 70 mln zł na dokończenie inwestycji. Zaniechanie projektu może przysporzyć wielu kłopotów znajdującemu się na skraju bankructwa Stalexportowi i Hucie Jedność, które w sumie udzieliły spółce poręczeń na 430 mln zł. Straci także Skarb Państwa, NFOŚ i TF Silesia.
Na przełomie maja i czerwca Walcownia Rur Jedność podpisała aneks do umowy kredytowej z konsorcjum bankowym, któremu przewodzi Bank Śląski Katowice. Dzięki temu finansowe instytucje miały pożyczyć spółce 70 mln zł na dokończenie projektu. Wówczas Andrzej Reczyński, prezes WRJ, zapewniał, że kredyt zostanie uruchomiony w czerwcu, a realizację inwestycji będzie można wznowić w lipcu.
Te plany, zresztą już nie po raz pierwszy, zakończyły się fiaskiem.
— Nie otrzymaliśmy jeszcze kredytu i nie możemy wznowić projektu — mówi Andrzej Kędzior, prezes Huty Jedność i przewodniczący Rady Nadzorczej WRJ.
Nie wiadomo oficjalnie, jakie są przyczyny wstrzemięźliwości banków. W biurze prasowym BSK dowiedzieliśmy się jedynie, że instytucja nie udziela informacji o klientach. Nieoficjalnie mówi się jednak, że banki wstrzymują się z przekazaniem walcowni pieniędzy, obawiając się, że spółka może nie będzie w stanie spłacić zobowiązań. Mimo że WRJ istnieje od 1995 roku, ponosi jedynie koszty projektu, natomiast przychodów z nie dokończonej instalacji nie ma. Wiadomo też już, że nawet jeśli projekt zostanie skończony, spółka będzie musiała stoczyć walkę o rynek i gros produkcji sprzedać za granicą. Tymczasem w UE nadprodukcja sięga 10 mln ton stali rocznie. Banki obawiają się więc, że nie odzyskają zaangażowanych środków. Małe są również szanse na odzyskanie kredytów od poręczycieli projektu. Największym z nich jest Stalexport, który wcześniej udzielił WRJ gwarancji na 230 mln zł oraz — wspólnie z Hutą Jedność — na 200 mln zł. Tymczasem obecnie sam Stal- export balansuje na krawędzi bankructwa.
— Nie znamy motywów, jakimi kierują się banki. Zależy nam jednak bardzo na rychłym wznowieniu projektu. Spodziewamy się, że w najbliższych dniach dojdzie do spotkania konsorcjum, które podejmie decyzję dotyczącą kredytowania WRJ i dopiero później planujemy spotkanie rady nadzorczej i podjęcie decyzji dotyczącej projektu — mówi prezes Kędzior.
Przyznaje on, że problemy ze wznowieniem inwestycji odbiją się czkawką Hucie Jedność.
— Inwestycja już jest opóźniona o 20 miesięcy, co powoduje znaczny wzrost kosztów. Już dziś dotkliwie odczuwany problemy ze wznowieniem projektu. Trudno jest funkcjonować Hucie Jedność, która ma zastawiony majątek jako poręczenie tej inwestycji — dodaje szef RN WRJ.
Warto podkreślić, że według szacunków na 31 stycznia 2000 roku, budowa walcowni rur miała kosztować 475 mln zł, dziś natomiast w grę wchodzi już kwota 554 mln zł. Projekt jest zrealizowany w 80 proc. Niedokończenie inwestycji oznacza, że banki jako spłatę kredytów przejmą nie tylko majątek Huty Jedność, ale będą się także domagać spłaty kredytów przez Stalexport. Edward Szlęk, wiceprezes Stalexportu, nie obawia się jednak na razie czarnych scenariuszy.
Na niedokończeniu inwestycji straci także Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska, który w połowie tego roku pożyczył WRJ 50 mln zł. Kolejnym poszkodowanym może być Towarzystwo Finansowe Silesia, które ten kredyt poręczyło. Wreszcie na końcu tej wyliczanki jest Skarb Państwa, poręczyciel około 100 mln zł kredytów.