Kluby piłkarskie otworzyły się na crowdfunding

opublikowano: 06-02-2019, 22:00

Serce kibiców okazało się wielkie. Rekordową kwotą wsparli Wisłę Kraków. Nieoficjalnie mówi się, że o pomoc mogą poprosić inne kluby

Wisła Kraków na zebranie 4 mln zł na Beesfundzie, czyli platformie crowdfundingu udziałowego, potrzebowała około doby. Zdobyła zaufanie ponad 9,1 tys. akcjonariuszy, którzy nabyli 40 tys. akcji klubu. Ustanowiła tym samym rekord polskich zbiórek społecznościowych pod względem wysokości zebranego kapitału, liczby uczestników i tempa wpłat.

Rafał Wisłocki, prezes Wisły Kraków, zapewnia, że zbiórka jest
„inwestycją, a nie cegiełką na chwilowe przetrwanie klubu”. Wszystko wskazuje
jednak na to, że dla większości uczestników akcji crowdfundingowej była to
forma wsparcia ulubionego klubu.
Zobacz więcej

INWESTYCJA OD SERCA:

Rafał Wisłocki, prezes Wisły Kraków, zapewnia, że zbiórka jest „inwestycją, a nie cegiełką na chwilowe przetrwanie klubu”. Wszystko wskazuje jednak na to, że dla większości uczestników akcji crowdfundingowej była to forma wsparcia ulubionego klubu. Fot. Andrzej Banas

Niespotykana skala

W przypadku Wisły Kraków była to — jak określili organizatorzy zbiórki — „emisja od serca”. Większość użytkowników Beesfundu kupowała pojedyncze akcje klubu. Cena za jedną wynosiła 100 zł. Większe pakiety akcji, mogące wskazywać na inwestorski skup, w wynikach zbiórki ujawniały się rzadko. Część klubu piłkarskiego z ponadstuletnią historią trafiła więc w ręce kibiców.

— Chociaż zakup pojedynczych akcji zdarza się w niemal każdej emisji, to nigdy dotychczas na taką skalę. Jesteśmy przekonani, że wśród inwestorów było wielu kibiców kupujących akcje „sercem”, a nie przewidywanym zyskiem — zaznacza Arkadiusz Regiec, prezes Beesfundu.

Zebrana kwota jest jednak kroplą w morzu obecnych potrzeb spółki. Klub jest — jak przyznano — „na olbrzymim zakręcie”. Całkowita kwota zadłużenia wynosi obecnie 80 mln zł.

— Akcja crowdfundingowa była jednym z elementów naszej krótkoterminowej reanimacyjnej strategii, obok pożyczki udzielonej przez trzy osoby prywatne [Tomasza Jażdżyńskiego, prezesa Gremi Media, Jarosława Królewskiego, prezesa Synerise, i piłkarza Jakuba Błaszczykowskiego — przyp. red.], wzrostu przychodów z karnetów oraz przeprowadzonej już restrukturyzacji i optymalizacji kosztowej. Ten, zakończony sukcesem, etap pozwoli tylko na utrzymanie licencji i zapewni bieżącą płynność klubu. Teraz przystępujemy do kolejnej, kluczowej fazy, planu długoterminowego — spłaty zadłużenia i zapewnienia klubowi stabilności. W tym kontekście rozważamy różne opcje: pozyskanie jednego inwestora, grupy kilku inwestorów, a także finansowanie w modelu rozproszonym lub hybrydę powyższego — mówi Piotr Obidziński, pełnomocnik zarządu Wisły Kraków ds. restrukturyzacji.

Bonus dla sportu

Prezes Beesfundu zaznacza, że sukces akcji Wisły Kraków, może wpłynąć na zmianę podejścia klubów piłkarskich w Polsce i otworzenie się na nowe źródła finansowania.

Nieoficjalnie wiadomo, że prowadzono już wstępne rozmowy z klubami w tej sprawie, a sygnały wskazują np. na Stomil Olsztyn. Kilka miesięcy temu oficjalnie podano wyniki audytu z lipca 2018 r., wykazującego zadłużenie klubu na kwotę kilku milionów złotych.

— Akcja Wisły pokazuje potencjał crowdfundingu, ale myślę, że dotyczy to głównie sytuacji lub wydarzeń wyjątkowych. Dziś w profesjonalnej piłce potrzebne są już na tyle duże pieniądze, że crowdfunding raczej nie sprawdzi się jako rozwiązanie systemowe — gwarancja zabezpieczenia finansowego. Nie znaczy to jednak, że w polskiej piłce nie ma miejsca na tego typu formę finansowania. W Legii już od pewnego czasu mamy przygotowany koncept crowdfundingowy związany z budową ośrodka szkoleniowego, który umożliwi kibicom wsparcie tego projektu. Osoby, które się na to zdecydują będą między innymi w specjalny sposób uhonorowane w naszym centrum treningowym w Książenicach — mówi Tomasz Zahorski, pełnomocnik zarządu Legii Warszawa, odpowiedzialny za projekty infrastrukturalne klubu.

Tomasz Borowy, starszy menedżer z Grupy Sportowej Deloitte, przypomina, że kilka lat temu po społecznościowe finansowanie sięgnął również Ruch Chorzów. Klub zebrał wówczas wśród kibiców kwotę 85 tys. zł na remont lokalu, osiągając założony cel. Pomysł okazał się skuteczny, efektom daleko jednak do tego, co udało się osiągnąć Wiśle. Ekspert dostrzega w crowdfundingu spory potencjał. Z analiz Millward Brown wynika, że 70 proc. Polaków interesuje się piłką nożną, a 50 proc. kibicuje rozgrywkom Ekstraklasy. Zaznacza przy tym, że kondycja finansowa klubów piłkarskich w kraju, poza dwoma największymi — Legią Warszawa i Lechem Poznań, mogłaby być lepsza. Pieniędzy brakuje zwłaszcza w klubach finansowanych przez jednostki samorządowe, a ostatnim przykładem ich problemów jest właśnie Stomil Olsztyn.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu