Kluska I Naiwny

Kazimierz Krupa
opublikowano: 02-12-2003, 00:00

Roman Kluska jest wyjątkowo niewygodnym pacjentem. Najpierw prowadził interesy i udało mu się: zrobił prawdziwą karierę w stylu od ogrodnika do milionera. Później, we właściwym momencie, wycofał się z biznesu i stał się klasycznym rentierem, osobą w Polsce nie występującą. Nie bywał na salonach politycznych, a jak wspierał inicjatywy, to dzielił proporcjonalnie, od lewa do prawa. Jeszcze później przekazał 13 mln zł na Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. Tak wystawał z tego polskiego kociołka w naszym piekiełku, że aż się sam prosił, żeby mu przyłożyć.

W myśl zasady: dajcie mi człowieka, a ja znajdę na niego paragraf, znalazły się zarzuty i dla Romana Kluski. Ale, malowniczo aresztowany, w asyście brygady antyterrorystycznej, miast cicho siedzieć, znowu podniósł raban: prasa, radio, telewizja, specjalna komisja sejmowa... Jakby tego było mało, jeszcze Naczelny Sąd Administracyjny nie tylko stwierdza, że prezes Optimusa nie łamał prawa podatkowego, ale uważa, że łamały je urzędy skarbowe. No, to już naprawdę przesada. A później Kluska się dziwi, że szykanuje go „jakaś organizacja przestępcza, na której usługach jest prokuratura i fiskus”. Pierwszy naiwny?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kazimierz Krupa

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Kluska I Naiwny