KNF sięga do kasy

Nadzór mięknie w sprawie SKOK-ów, natomiast banki usztywniają stanowisko i nie chcą przejmować kas. No, może nie wszystkie…

Niespodziewany zwrot akcji w serialu „Jak uratować SKOK-i”, i to od razu o 180 stopni. Od roku Urząd Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) nakłaniał różnymi sposobami banki do przejmowania kas. Te opierały się, aż w końcu kilka tygodni temu napisały list do KNF, wskazując, że to Kasa Krajowa SKOK (KK) — instytucja spinająca cały system, do której wszystkie kasy obowiązkowo muszą należeć — w pierwszej kolejności powinna pospieszyć na ratunek.

MILIARD NA SKOKI: Andrzej Jakubiak, przewodniczący KNF, szacuje, że wysokość zaangażowania BFG w ustabilizowanie sytuacji w kasach może wynieść około 1 mld zł. Pod warunkiem, że Kasa Krajowa wyłoży 400 mln zł na wsparcie programów naprawczych. [FOT. WM]
Zobacz więcej

MILIARD NA SKOKI: Andrzej Jakubiak, przewodniczący KNF, szacuje, że wysokość zaangażowania BFG w ustabilizowanie sytuacji w kasach może wynieść około 1 mld zł. Pod warunkiem, że Kasa Krajowa wyłoży 400 mln zł na wsparcie programów naprawczych. [FOT. WM]

Tym bardziej, że przez lata gromadziła pieniądze na ten cel w funduszu stabilizacyjnym, do którego sięgała w przeszłości. Pod listem podpisali się prezesi największych banków (z wyjątkiem jednego). Kierunek wskazany przez banki wynika z ustawy o SKOK-ach, która wylicza, że w razie problemów najpierw po pieniądze powinni sięgnąć sami członkowie spółdzielcy. Jeśli ich nie znajdą, drugą instancją jest KK, która może (ale nie musi) sięgnąć po fundusz stabilizacyjny. Dopiero potem do gry wchodzą inne kasy i banki zainteresowane przejęciami.

Mapa drogowa

Wygląda na to, że KNF albo wzięła sobie do serca argumentację bankowców, albo zrobiła zwrot, żeby nikt nie powiedział, iż jest głucha na inne opinie. Wczoraj Andrzej Jakubiak, przewodniczący KNF, nakreślił nową, dwuetapową, mapę drogową dochodzenia do sanacji sektora kas.

— W pierwszej kolejności powinny zostać uruchomione pieniędzy z KK — uważa Andrzej Jakubiak. Twierdzi, że KK ma 170 mln zł w funduszu stabilizacyjnym plus 90 mln zł pożyczki z TUW SKOK i jeszcze 120 mln zł zatrzymanego zysku w SKOK Holding w Luksemburgu, w którym Kasa posiada 80 proc. akcji. Razem prawie 400 mln zł. — 29 kwietnia KNF zatwierdziła wzorzec umowy niezbędny do uruchomienia istotnej części pieniędzy funduszu stabilizacyjnego.

Wniosek w tej sprawie KK skierowała do KNF w czerwcu 2013 r. Dzięki temu KK będzie mogła uruchomić zobowiązania podporządkowane w celu zwiększenia poziomu funduszy własnych SKOK — mówi Andrzej Dunajski, rzecznik KK SKOK. Oprócz wzorca umowy KNF dała jeszcze jedno narzędzie wsparcia, zatwierdzając wzorzec wniosku o pożyczkę podporządkowaną. Andrzej Jakubiak oczekuje, że do końca maja KK uruchomi pieniądze z funduszu stabilizacyjnego, a jeszcze przed wakacjami pozostałe fundusze.

Alior bada

Wszystko to jednak za mało, żeby ustabilizować sytuację w sektorze kas, których braki w funduszach własnych na koniec 2013 r. Komisja wyliczyła na 1 347 mln zł.

— Jeśli pieniędzy w KK nie wystarczy, uważamy, że w drugiej kolejności powinny zostać uruchomione fundusze Bankowego Funduszu Gwarancyjnego (BFG). Kasa dysponuje pięniędzmi do wsparcia programów naprawczych, BFG — do przejęć SKOK-ów z udziałem kas i banków — wyjaśnia przewodniczący KNF.

W postępowaniu naprawczym są 44 z 55 kas. Andrzej Jakubiak uważa, że oba procesy (wsparcia kas i przejęć) mogą toczyć się równolegle. Dodatkową zachętę dla przejmujących stanowi decyzja Komisji Europejskiej, która do końca czerwca zwolniła spod rygorów pomocy publicznej fundusze w wysokości 3,3 mld zł wydatkowane przez BFG na przejęcie całości lub części SKOK.

— Warunek jest jeden: proces wyboru przejmującego musi być oparty na konkurencyjnych zasadach i otwarty. Prowadzimy go wspólnie z BFG — mówi Andrzej Jakubiak. Z naszych informacji wynika, że raczej kolejki zainteresowanych przed drzwiami przewodniczącego nie ma, aczkolwiek nie jest też tak, że chętnych zupełnie brakuje. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że zaawansowany proces due diligence jednego ze SKOK-ów — prawdopodobnie Kasy im. św. Jana z Kęt w Rumii — prowadzi Alior Bank.

Trzy banki przeglądają książki innego SKOK-u (również będącego pod zarządem komisarycznym), ale żaden nie złożył mu oferty przejęcia. Jeden z komisarzy dostał pytanie od konkurencyjnej kasy, ale na tym na razie się skończyło.

Andrzej Jakubiak spodziewa się, że do końca czerwca nowych właścicieli znajdą trzy kasy, zarządzane przez komisarzy. Zastrzega, że to od BFG, dysponenta funduszy, zależy, komu i na jakich zasadach przyznać wsparcie na przejęcie SKOK-u. Nadzór twierdzi, że wcale nie jest przeciwny powołaniu tzw. bad banku, który przejąłby w zarządzanie złe aktywa kas spółdzielczych. Więcej — od dwóch lat postuluje powołanie takiego wehikułu.

— Jest to koncepcja warta rozważenia i jest potrzebna. Ale dzisiaj takiego wehikułu ani wniosku o jego powołanie nie ma — mówi Andrzej Jakubiak.

Bez udziału banków

Tymczasem banki — a przynajmniej większość, bo w pracach nie bierze udziału jedna z czołowych instytucji — nadal obstają przy systemowym rozwiązaniu problemu, którym jest właśnie powołanie spółki celowej, tzw. bad banku. Na spotkaniu w połowie kwietnia z udziałem 11 prezesów i przedstawicieli nadzoru zapadła decyzja, że do końca miesiąca Związek Banków Polskich wraz z EY przygotują nowe propozycje, jak zaradzić kryzysowi w kasach. Raport, jak wynika z naszych informacji, będzie gotów w połowie maja.

Nadzór raczej nie będzie z niego zadowolony. W połowie ubiegłego tygodnia EY zaprezentował wstępne propozycje do raportu, sprowadzające się do trzech scenariuszy: sanacja z udziałem Kasy Krajowej, w drugiej kolejności przy wsparciu BFG, jeśli SKOK rokuje jakieś nadzieje i na końcu, gdy nie ma żadnych widoków na naprawę, przy pomocy spółki celowej, powołanej przez banki. W prezentacji nie ma mowy o przejmowaniu kas przez pojedyncze banki.

— Z punktu widzenia systemu, co podniósł jeden z uczestników spotkania, najkorzystniejsza byłaby upadłość kas, bo to rozwiązałoby problem rodzajów ryzyka prawnego związanego z przejmowaniem SKOK-ów przed orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego w sprawie ustawy o SKOK. Automatycznie straciłyby ważność umowy outsourcingowe podpisane przez kasy, w ramach których do zewnętrznych spółek zostały wyprowadzone: sieć, pracownicy i duża część działalności — mówi przedstawiciel banków. Andrzej Jakubiak przyznaje, że outsourcing obejmuje czasem całą działalność operacyjną, a okresy wypowiedzenia, obwarowane karami finansowymi, wynoszą nawet pięć lat.

— Być może działalność nadzoru sprawi, że KK postara się nam się pomóc w rozwiązaniu tego problemu — mówi szef nadzoru. Nie podziela obaw bankowców związanych z rodzajami ryzyka prawnego. — Ja go nie dostrzegam. Każdy ma prawo do własnej oceny. Chcemy tak prowadzić ten proces, żeby te rodzaje ryzyka, jeśli miałoby się pojawić, minimalizować — mówi przewodniczący KNF.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / KNF sięga do kasy