Kobieca solidarność pomaga w biznesie

  • Marta Bellon
05-02-2015, 00:00

Prowadzenie firmy dostarcza ogromnej adrenaliny. Ale zdrowej, która motywuje, a nie odbiera chęć do działania — mówią o biznesie kobiety, które wzięły los we własne ręce

Eksperci rynku pracy konsekwentnie podkreślają, że jedną z najbardziej pożądanych cech współczesnego pracownika jest jego elastyczność. I wykazuje się nią coraz więcej osób. Idą też dalej — zamiast dostosowywać czas czy miejsce pracy do oczekiwań przełożonego, chcą same o niej decydować.

DOBRA DECYZJA:
Zobacz więcej

DOBRA DECYZJA:

Justyna Salamonowicz-Gustaw (z lewej), założycielka firmy Kod Równowagi, i Monika Adamczyk-Rokicka, właścicielka Tailormade, przyznają, że prowadzenie własnej firmy daje ogromną satysfakcję, rozwija i motywuje do działania. Snują już kolejne plany biznesowe. Marek Wiśniewski

Korporacja procentuje

Pracę na własny rachunek wybierają też coraz częściej osoby, które karierę zawodową zaczynają w korporacji i przez lata ją tam kontynuują. Okazuje się, że praca w dużych firmach uczy nie tylko, jak radzić sobie z presją czasu czy zarządzać projektami. Może dać też solidne podstawy do tego, by z sukcesem kierować własną firmą, bo niemal każde doświadczenie przydaje się w biznesie.

— Gdy odchodziłam z pracy, byłam pewna, że zamykam za sobą drzwi. A okazało się, że wiedza, którą zdobyłam przez 12 lat, jest bezcenna. Wydaje mi się, że bez niej nie byłabym nawet w stanie ruszyć z własnym biznesem. Dzięki pracy w korporacji byłam i jestem bardzo obowiązkowa, teraz bardzo łatwo jest mi wyznaczać i realizować własne cele. Jestem więc wdzięczna za te 12 lat — mówi Monika Adamczyk-Rokicka.

Ponad rok temu założyła firmę Tailormade. Tworzy meble stylizowane na palety, dopasowane do charakteru pomieszczenia i... mieszkańców. Każdy wykonuje ręcznie.

— Nie wykorzystuję gotowych, zrecyklingowanych palet, ale zbijam je z nowego drewna tak, by mebel wyglądał jak paleta, i nakładam na nie spersonalizowane, czyli zaprojektowane zgodnie z preferencją zleceniodawcy, blaty. Tak by każdy miał swój własny, niepowtarzalny mebel. Zorientowałam się, że palety są modne, ale chciałam je wynieść na salony — tłumaczy założycielka Tailormade.

Mówi, że projektuje wnętrza w takich stylach, w których czuje się najlepiej, czyli industrialnym, skandynawskim, loftowym i prowansalskim.

— Trudno byłoby mi projektować plastikowe wnętrza, dlatego znalazłam w tej dziedzinie swoją niszę — podkreśla Monika Adamczyk-Rokicka. Aranżuje też przestrzenie dla dzieci — pokoiki, kawiarenki, żłobki i przedszkola, i zajmuje się home stagingiem, czyli przygotowuje wnętrza do sprzedaży lub wynajmu. — Odeszłam z dobrze płatnej pracy, w której czułam się komfortowo, ale brakowało mi tego, co kocham najbardziej. Gdy podejmowałam decyzję o założeniu firmy, miałam trzy kredyty i dwójkę dzieci — podkreśla założycielka Tailormade.

Decyzja była więc bardzo trudna i — jak przyznaje — podjęcie jej zajęło wiele lat. — Rzuciłam wszystko i poszłam za swoim marzeniem, ale nie mogłabym tego zrobić bez wsparcia męża. Jest ono bezcenne — podkreśla Monika Adamczyk- Rokicka.

Dodatkową motywacją do rozwijania firmy okazał się też program „Biznes w kobiecych rękach” organizowany przez Fundację Przedsiębiorczości Kobiet.

W pojedynkę jest trudno

— Wierzyłam, że udział w nim pomoże mi w rozkręceniu biznesu, bo w pojedynkę jest bardzo trudno — przyznaje Monika Adamczyk-Rokicka.

W ramach programu kilkadziesiąt kobiet przez sześć miesięcy uczy się, jak zakładać i prowadzić własny biznes. Uczestniczą w warsztatach, spotkaniach networkingowych i korzystają z indywidualnego wsparcia mentorek — przedsiębiorczyń z dużym doświadczeniem. Fundacja chce w ten sposób skrócić drogę kobiet od pomysłu do własnego biznesu. Z programu mogą skorzystać również te panie, które już z powodzeniem działają na własny rachunek i chcą się rozwijać. Solidarność w świecie biznesu? To możliwe. Coraz częściej udowadniają to właśnie kobiety. Wspólne warsztaty, networking, a więc nowe znajomości, motywują i inspirują. Przyznaje to Justyna Salamonowicz-Gustaw, która również skorzystała z programu Fundacji Przedsiębiorczości Kobiet. Efekt? Stworzenie firmy, o której od dawna myślała. Kod Równowagi propaguje zindywidualizowane diety eliminacyjne — dobrane na bazie nietolerancji pokarmowych i badań genetycznych czy programy żywieniowe dedykowane mężczyznom. Duża część klientów firmy Justyny Salamonowicz-Gustaw to osoby z chorobąHashimoto [przewlekłe zapalenie tarczycy — red.]. Sama do nich należy, na podstawie zdobytej wiedzy i własnego doświadczenia uczy innych pokonywać trudności, oswajać niepewność i bezradność spowodowaną ograniczonym dostępem do informacji na ten temat.

— To szczególna choroba, która odbiera pewność siebie, a jej objawy często mylone są z depresją. Zaczęłam poszukiwać informacji o tym, jak żywienie i tryb życia na nią wpływa — opowiada Justyna Salamonowicz-Gustaw. Próbując pomóc sobie, w pewnym momencie stwierdziła, że dzięki zdobytej wiedzy i umiejętnościom jest w stanie pomagać też innym.

— Zaczęłam dzielić się zdobytą wiedzą, aż w końcu zdecydowałam, że warto te działania sformalizować w postaci własnej firmy — wspomina Justyna Salamonowicz-Gustaw. Dziś jest dietetykiem, trenerem, coachem i konsultantem ajurwedy. Jak wyjaśnia, przyczyny złego samopoczucia czy chorób tkwią niekiedy znacznie głębiej niż np. w alergii.

— Uważam, że do klientów trzeba podchodzić holistycznie. W pracy bazuję na badaniach, wiedzy medycyny ajurwedyjskiej, testach genetycznych i szczegółowych wywiadach — mówi założycielka Kodu Równowagi.

Efektem jest program zmian obejmujący m.in. plan żywieniowy, dopasowany do klienta. Nie ma gotowej recepty dla wszystkich.

— Bardzo ważne informacje, także w kontekście diety, mamy zapisane w genach. Niektórzy z nas mają tzw. gen otyłości. Wykrycie go np. u dziecka sprawia, że już na wczesnym etapie możemy tak pokierować jego dietą czy trybem życia, że będzie nie tylko dobrze się czuło, ale osiągało lepsze efekty w nauce czy w sporcie — mówi Justyna Salamonowicz- -Gustaw.

Głód sukcesu

Jak przyznają przedsiębiorczynie, satysfakcja z tego, co już udało im się osiągnąć, jest ogromna. Jest też ciągły głód sukcesu. A będzie nim zrealizowanie kolejnych biznesowych pomysłów.

— Marzę o stworzeniu instytutu, w którym będzie można zadbać o równowagę ciała i umysłu, gdzie pacjenci będą objęci holistyczną opieką lekarzy i specjalistów — mówi Justyna Salamonowicz-Gustaw.

Monika Adamczyk-Rokicka już w tym miesiącu wykona kolejny ważny krok, by rozkręcić działalność. Razem z inną uczestniczką wspomnianego programu, Magdaleną Jarkowiec, założycielką firmy Mano Kede, otworzą własny showroom. — Do tej pory najwięcej mebli sprzedawało się na targach lub zaraz po targach, bo klienci mieli okazję je zobaczyć, przekonać się o ich jakości, przetestować — mówi właścicielka Tailormade. Stąd pomysł, by stworzyć showroom i tam spotykać się z klientami.

Nagradzamy liderki

Od 2011 r. „Puls Biznesu” tworzy ranking „100 Kobiet Biznesu”, aby promować przedsiębiorczość kobiet polskiego świata biznesu i docenić ich rosnącą rolę w zarządzaniu firmami w Polsce. Co roku publikujemy go w grudniu. Prezentujemy sylwetki liderek oraz ich ścieżki kariery. Chcemy wesprzeć w ten sposób te kobiety, które chcą spełniać się zawodowo i prywatnie, zdobywać wiedzę i dzielić się nią. Zainspirować je i pomóc im uwierzyć we własne możliwości.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Bellon

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Firmy / Kobieca solidarność pomaga w biznesie