Kobieta, która nosi miliony w kosmetyczce

  • Alina Treptow
11-03-2014, 00:00

Twórczyni Sorai i Dermiki znów jest głodna sukcesu, ale tym razem chce wypłynąć na szersze wody. Luksusowa Yonelle spróbuje olśnić Europę

Pierwszy kosmetyk, krem do opalania z filtrem, Jolanta Zwolińska sprzedała w lipcu 1984 r. To był… kompletny niewypał. Nie dość, że ludzie nie rozumieli, po co im filtr, to nad morzem panował sztorm, a termometr wskazywał 6 stopni. Początki marki kosmetycznej Soraya były trudne, ale z czasem w miejsce wpadek pojawiły się sukcesy. Po 16 latach markę kupił koncern Cederroth. Dekadę później stał się właścicielem kolejnego brandu stworzonego przez Jolantę Zwolińską — Dermiki.

Nie szukamy finansowania. Choć w biznesie nigdy nie mów nigdy i podobnie jak Dermika, będziemy tak szybko się rozwijać, że będziemy potrzebować wsparcia. Na razie jesteśmy na początku drogi — mówi Joanna Zwolińska, współzałożycielka marki Yonelle. [FOT. TP]
Zobacz więcej

Nie szukamy finansowania. Choć w biznesie nigdy nie mów nigdy i podobnie jak Dermika, będziemy tak szybko się rozwijać, że będziemy potrzebować wsparcia. Na razie jesteśmy na początku drogi — mówi Joanna Zwolińska, współzałożycielka marki Yonelle. [FOT. TP]

Eksportowe ambicje

Pracowitej businesswoman ciągle mało. Kolejną przygodę z branżą kosmetyczną rozpoczęła, zakładając w grudniu 2011 r. miejski salon SPA — Yonelle Beauty Institute. To świetny wstęp do… stworzenia nowej marki. Są nią luksusowe kosmetyki dla kobiet po czterdziestce — pod szyldem Yonell, którego współtwórczynią jest Małgorzata Chełkowska (wcześniej zajmująca się badaniami w Dermice).

— Jak widać, nie potrafię rozstać się z branżą kosmetyczną. Zrobię to dopiero w dniu mojej śmierci — żartuje Jolanta Zwolińska. W portfelu Yonelle jest na razie pięć produktów. Na wyłączność wśród drogerii dystrybuuje je sieć Douglas. Firma nie wyklucza jednak współpracy z niezależnymi sklepami kosmetycznymi.

— Wyniki sprzedaży [spółka nie podaje żadnych danych finansowych — red.] w pierwszych miesiącach przeszły nasze oczekiwania, jest jednak stanowczo za wcześnie, by mówić o sukcesie — zastrzega Jolanta Zwolińska.

Firma wzięła na celownik również rynki zagraniczne, bo jak podkreśla Jolanta Zwolińska, Yonelle jest przede wszystkim marką eksportową. W pierwszej kolejności polskie produkty trafią do Europy Zachodniej, Rosji i na Bliski Wschód. Od dwóch miesięcy trwają rozmowy z potencjalnymi dystrybutorami. Poza UE rozpoczęły się już procedury rejestracyjne.

— Zajmą co najmniej kilka miesięcy — szacuje Jolanta Zwolińska. Ekspansja, zwłaszcza na rynkach zagranicznych, będzie wymagała dużych nakładów. Z finansowaniem nie ma problemu, bo na koncie założycielki nadal są pieniądze ze sprzedaży Dermiki (wartość transakcji nie została ujawniona). Eksperci uważają jednak, że nowa marka nie będzie miała łatwego zadania. Zdaniem Henryka Orfingera, współwłaściciela Dr Ireny Eris, na polskim rynku miejsce na nową markę powinno się znaleźć, jeśli koncept jest dobry.

— Za granicą natomiast nie jest łatwo. Na razie udało się tam zaistnieć tylko Inglotowi — mówi Henryk Orfinger.

Ryzykowne „made in Poland”

Jerzy Mazgaj, kontrolujący m.in. Alma Market i Vistulę, radzi… nie eksponować polskości.

— To nie przypadek, że nazwy polskich firm, które odniosły mniejszy lub większy sukces za granicą, np. Reserved czy Inglot, nie brzmią polsko — zauważa Jerzy Mazgaj. Z większym optymizmem do „made in Poland” podchodzi Joanna Przetakiewicz, założycielka marki odzieżowej La Mania.

— Polskie kosmetyki są cenione za granicą. Naszym przedsiębiorcom, szczególnie mniejszym, brakuje po prostu wsparcia marketingowego. Duże koncerny to duże budżety. Mniejszym graczom trudno z nimi wygrać — niezależnie od tego, jak ciekawy i innowacyjny mają produkt — uważa Joanna Przetakiewicz. Jej zdaniem, rynek dóbr luksusowych jest trudniejszy niż masowy. Wymaga nie tylko bardzo dobrego produktu, ale także jeszcze wyższych nakładów na marketing.

— Brakuje wsparcia rządu, które mają przedsiębiorcy z innych krajów. W Wielkiej Brytanii młodzi projektanci mody mogą liczyć na pomoc państwowego British Fashion Council, które promuje ich na rynkach zagranicznych. Dlaczego nie stworzyć czegoś podobnego w Polsce? — mówi Joanna Przetakiewicz.

OKIEM EKSPERTA

Trudna ekspansja

TOMASZ WIŚNIEWSKI

partner KPMG

Jolanta Zwolińska zna polski rynek kosmetyczny bardzo dobrze. Dlatego przynajmniej na początku powinna się skupić właśnie na nim. Nie trzeba będzie nikogo przekonywać, że polska marka może pochwalić się taką samą, a nawet wyższą jakością niż konkurencyjne brandy francuskie, włoskie czy niemieckie. Ekspansja na rynkach zachodnioeuropejskich będzie natomiast wymagała sporych nakładów marketingowych. Nieco łatwiej będzie w Rosji, gdzie polskie kosmetyki od wielu lat dobrze się sprzedają.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Kobieta, która nosi miliony w kosmetyczce