Kokosów z NBP nie będzie

Jacek Kowalczyk
18-01-2010, 00:00

Na łatanie deficytu trafi zaledwie 1-2 mld zł z zysku NBP. Ekonomiści są zaskoczeni, ale ufają bankowi centralnemu.

Z powodu umocnienia złotego bank centralny wpłaci do budżetu znacznie mniej, niż oczekuje resort finansów

Na łatanie deficytu trafi zaledwie 1-2 mld zł z zysku NBP. Ekonomiści są zaskoczeni, ale ufają bankowi centralnemu.

Minister finansów może liczyć w tym roku najwyżej na 1-2 mld zł przelewu od Narodowego Banku Polskiego — dowiedział się nieoficjalnie "PB" w banku. To wielokrotnie mniej, niż sugerowali jeszcze niedawno przedstawiciele resortu finansów. Minister Jacek Rostowski powinien zapomnieć o możliwości łatwego załatania znacznej części deficytu budżetowego.

Próżne nadzieje

Spór o zysk NBP odżył na początku stycznia. Dominik Radziwiłł, wiceminister finansów, mówił w TVN CNBC Biznes, że w minionym roku NBP wypracował zysk na poziomie "ponad 10 mld zł". Sugerował tym samym, że zbliżona kwota powinna wpłynąć w ciągu kilku miesięcy na koto Ministerstwa Finansów (MF) jako dochód budżetu państwa. Sławomir Skrzypek, prezes NBP, mówił natomiast wcześniej, że do budżetu wpłaci mniej niż 4,4 mld zł. Według naszych informacji, ostateczny wynik będzie mniejszy niż obie te kwoty.

— Najnowsze szacunki mówią, że tzw. pierwotny zysk banku wyniósł 4-5 mld zł — dowiedzieliśmy się od wysoko postawionego pracownika NBP.

Z tej kwoty bank odliczy jednak rezerwę na ryzyko kursowe oraz przeznaczy pewną sumę na pokrycie części skumulowanej straty banku z ubiegłych lat. To znaczy, że ostatecznie na konto MF wpłynie najprawdopodobniej zaledwie 1-2 mld zł. Ekonomiści nie kryją zdziwienia.

— Jeśli wynik finansowy NBP rzeczywiście wyniósłby 4-5 mld zł, byłoby to spore zaskoczenie w świetle bardzo dużych dodatnich różnic z wyceny kursowej aktywów na koniec 2008 r., które wyniosły 31,1 mld zł oraz nieznacznego umocnienia kursu złotego w okresie grudzień 2008 r. — grudzień 2009 r. Na tej podstawie można oczekiwać, że wynik finansowy w 2009 r. będzie znacznie większy — mówi Jakub Borowski, główny ekonomista Invest-Banku, były pracownik NBP.

MF na razie nie komentuje naszych informacji.

Idą chude lata

Ostateczna kwota nie jest jeszcze znana, ponieważ szacunki trwają, a poza tym Rada Polityki Pieniężnej — w pewnym zakresie subiektywnie — będzie decydować o wysokości rezerwy na ryzyko kursowe. To właśnie ona była przyczyną sporu rządu z bankiem centralnym w ubiegłym roku. NBP zawiązał bowiem rezerwę na poziomie 2,14 mld zł — przekazał na ten cel cały wynik pierwotny banku. Ostatecznie NBP za 2008 r. nie wykazał więc zysku, a do budżetu nie trafił nawet grosz. Przedstawiciele rządu w lipcu 2009 r. naciskali więc na bank, by w tym roku nie "chował" już zysku za rezerwą. Ekonomiści bronili wówczas niezależności NBP — argumentowali, że to on najlepiej wie, jakie rezerwy ma zawiązać. Tym razem rację widzą gdzieś pośrodku.

— Bank centralny musi mieć rezerwy, które w mechanizmie ERM2 (przedsionku strefy euro) pozwolą mu skutecznie bronić kursu złotego przed atakami spekulacyjnymi. Tymczasem w najbliższych latach złoty będzie się umacniać, a kiedy się umacnia — rezerwy NBP w przeliczeniu na złote spadają. Nie będzie więc czasu na ich odbudowanie. Potrzebny jest zatem kompromis pomiędzy potrzebami budżetu i potrzebą tworzenia przez NBP rezerw na ryzyko kursowe — przekonuje Jakub Borowski.

Bank wie najlepiej

Gdyby NBP nie zawiązał na 2010 r. rezerwy, a złoty — zgodnie z większością prognoz — umocnił się, to rezerwy spadną, a bank na koniec roku pogłębi skumulowaną stratę. A ta już teraz jest ogromna — wynosi 11,4 mld zł (gdyby w Polsce obowiązywało prawodawstwo np. węgierskie lub czeskie, musiałby ją pokryć budżet państwa). Dlatego ekonomiści widzą potrzebę tworzenia rezerwy na 2010 r. Oszacowania jej wysokości nikt się jednak nie podejmuje.

— Zakładam, że złoty na koniec 2010 r. umocni się o około 20 gr w porównaniu z poziomem z końca ubiegłego roku. To znaczy, że aktywa banku denominowane w walutach obcych — w przeliczeniu na złote — stracą na wartości. Dlatego NBP powinien zawiązać pewną rezerwę. O jej wysokości zdecyduje RPP — mówi Maja Goettig, główna ekonomistka Banku BPH.

Według Krzysztofa Rybińskiego, byłego wiceprezesa NBP, można spodziewać się, że minister finansów będzie starał się nakłaniać członków RPP, by rezerwa była jak najniższa.

— Mam jednak nadzieję, że rada nie ulegnie tym sugestiom i rezerwa zostanie zawiązana zgodnie z obowiązującymi procedurami przyjętymi przez poprzednią RPP. Pójście ministrowi finansów na rękę podważyłoby jej wiarygodność, a jest ona na początku swojej kadencji, więc dopiero buduje sobie zaufanie — mówi Krzysztof Rybiński.

W ostatnich dniach, w związku z wygasaniem kadencji, w RPP wymienionych zostało czterech członków, a w najbliższych tygodniach odnowiona będzie kolejna piątka. Tylko jej przewodniczący (jednocześnie prezes NBP) Sławomir Skrzypek zostaje jeszcze przez trzy lata.

Historia skoków na kasę banku

Problem domagania się przez polityków pieniędzy od Narodowego Banku Polskiego ma już wiele lat. Andrzej Lepper, przywódca Samoobrony, niemal od początku swojej kariery politycznej żądał rozwiązania rezerwy rewaluacyjnej NBP (wyrażone w złotych dochody z wyceny aktywów związane z różnicami kursowymi) i przekazania jej na bieżące potrzeby budżetu. Problem w tym, że ta rezerwa jest wirtualna: kiedy złoty się umacnia, zysk topnieje, a nawet zamienia się w stratę.

W 2008 r. złoty się osłabił, więc bank znowu (wirtualnie) zarobił na wycenach kursowych, ale oczekując umocnienia naszej waluty — przezornie zawiązał rezerwę. Nie spodobało się to jednak rządowi i latem jego przedstawiciele domagali się, by w 2009 r. NBP był bardziej szczodry. Premier Donald Tusk interweniował w tej sprawie nawet u prezydenta. Szczególnie groźba Sławomira Nowaka, ówczesnego ministra w Kancelarii Premiera, wywołała oburzenie zarządu NBP i ekonomistów rynkowych.

Jacek

Kowalczyk

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Kokosów z NBP nie będzie