Koła ratunkowe dla operatorów torów

opublikowano: 11-08-2015, 22:00

Jest szansa, że mali zarządcy infrastruktury kolejowej nie będą musieli dopłacać do biznesu

Urząd Transportu Kolejowego (UTK) regularnie odrzuca wnioski dotyczące naliczania stawek za dostęp do torów, bocznic i terminali przeładunkowych, które mają obowiązywać w przyszłym roku. Czarną polewkę dostali już CTL Maczki-Bór, Kopalnia Piasku Kotlarnia — Linie Kolejowe oraz Jastrzębska Spółka Kolejowa (JSK), zarządzająca infrastrukturą prowadzącą do kopalni Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Zmieniły się przepisy i obecnie operatorzy torów mogą pokrywać jedynie 30 proc. kosztów (nie wlicza się do nich m.in. kosztów inwestycji i ochrony mienia). Pojawiło się jednak światełko w tunelu.

— Prowadzimy badanie rynku, by wykazać, jakie stawki są akceptowalne dla rynku i nie spowodują przeniesienia ładunków na drogi. Po jego wykonaniu złożymy nowy wniosek — informuje Krystian Goszyc z JSK. Analiza rynkowa jest szansą dla małych operatorów na ustalenie stawek tak, by nie musieli dopłacać do biznesu. Są w gorszej sytuacji niż PKP Polskie Linie Kolejowe, które dostaną od państwa 4-5 mld zł dotacji rocznie. Dzięki badaniom rynkowym mniejsi gracze mogą w cenniku uwzględnić tzw. składnik stały, skalkulowany tak, by stawka nie zepchnęła towarów na drogi, ale jednocześnie poprawiła ich rentowność. Większość operatorów chciała uniknąć kosztownych badań, ale wyrok UTK wskazuje, że są nieuniknione.

Usługi z zyskiem

Regulator znalazł jeszcze jedno wyjście z sytuacji. W opinii części zarządców pozwoli to sprawnie opracować cennik. UTK poprosił resort infrastruktury o opinię, czy może stosować te unijne dyrektywy, które nie zostały wdrożone do polskiego prawa. Pozwalają one operatorom infrastruktury usługowej (bocznice, terminale, stacje rozrządowe) naliczyć stawki, które nie mogą przekroczyć kosztów świadczenia usług. Można jednak je powiększyć o „rozsądny zysk”. Z informacji UTK wynika, że firmy będą mieć taką możliwość. Zyskają na tym zarządcy, których infrastrukturę można uznać za usługową, m.in. Cargotor, należący do PKP Cargo.

— Cieszy nas ta interpretacja, bo pomoże sprawnie opracować cennik, pozwalając na prowadzenie biznesu, który nie będzie deficytowy — mówi Jakub Sokalski, prezes Cargotoru.

„PB” pisał też, że resort infrastruktury chce wyłączyć małych zarządców z obowiązku stosowania przepisów dotyczących ograniczenia kosztów, które można brać pod uwagę w przygotowaniu cennika. Jego urzędnicy podkreślają, że ich infrastruktura nie jest strategiczna, i proszą Brukselę, by dała zgodę na rezygnację z restrykcyjnych przepisów. Opinii Komisji Europejskiej spodziewają się jednak pod koniec roku, więc przyszłoroczne cenniki muszą być sporządzone według obecnego prawa.

Polskie piekiełko

Branżowe organizacje w wysłanym niedawno piśmie do Brukseli poparły starania resortu. Zastrzegły jednak, że wyłączenie nie może dotyczyć Cargotoru, ponieważ należący do niego punkt przeładunkowy w Małaszewiczach pełni strategiczną rolę w transporcie towarów ze Wschodu, m.in. z Chin.

— Uznając Małaszewicze za infrastrukturę lokalną, równie dobrze moglibyśmy powiedzieć, że jest nią port w Hamburgu — ironizuje Jakub Majewski, prezes Fundacji ProKolej, podpisanej pod listem. Jakub Sokalski odpowiada, że Małaszewicze są tak samo strategiczne jak infrastruktura torowa prowadzącą do polskich kopalni, należącą do kilku mniejszych zarządców.

Spory mogą tylko zniechęcić Brukselę do akceptacji wniosku resortu infrastruktury.

— Najlepiej, by wszyscy mali zarządcy mówili jednym głosem, nie dopuszczając do sporów — uważa Jakub Sokalski. Jakub Majewski uważa, że należy jasno określić aktywa strategiczne i te, które nie pełnią kluczowej roli. Pierwsze z wymienionych powinny trafić jego zdaniem do PLK. Jedyną firmą zarządzającą torami prowadzącymi do zakładów przemysłowych, której UTK zaakceptował cennik, są PMT Linie Kolejowe, operator infrastruktury KGHM Polska Miedź. Spółka nie zmieniła ubiegłorocznych stawek, proponując jednocześnie zerową marżę. Mogła to zrobić, bo jednocześnie rozwinęła działalność i, oprócz zarządzania infrastrukturą, wchodzi też na rynek remontów i utrzymania aktywów kolejowych swojego właściciela.

KONFLIKT INTERESÓW: PKP Cargo chcą z chińskimi przedsiębiorcami budować w Małaszewiczach terminal i uruchomić obsługę ponad 300 pociągów, transportujących towary nowym jedwabnym szlakiem. Branżowi specjaliści mogą pokrzyżować te plany, kwestionując działalność należącego do grupy Cargotoru, zarządzającego przygranicznymi aktywami. [FOT. ARC]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu