Kolejarze mają emerytalną dziurę

Droższy dostęp do torów, wyższe ceny biletów lub większa dotacja z publicznej kasy mogą sfinansować dodatkowe składki pracowników

Menedżerowie i finansiści firm kolejowych zastanawiają się, jak sfinansować pracownicze programy kapitałowe (PPK). Ich wdrożenie planuje rząd. Pracownicy mają odprowadzać dodatkowe składki emerytalne, godząc się na obniżenie wynagrodzenia netto, a pracodawcy — dopłacać do nich. Tylko skąd wziąć na to pieniądze?

KOSZTOWNE EMERYTURY:
Zobacz więcej

KOSZTOWNE EMERYTURY:

Andrzej Bittel, wiceminister infrastruktury, oszacował, że PKP PLK potrzebują na nowe składki emerytalne około 90 mln zł rocznie. Wciąż jednak nie wiadomo, skąd je wziąć. Fot. Marek Wiśniewski

Zwiększyć dotację

Ministerstwo Infrastruktury (MI), nadzorujące PKP Polskie Linie Kolejowe (PLK), zaproponowało zwiększenie dotacji z budżetu na dodatkowe emerytury dla blisko 40 tys. kolejarzy zatrudnionych w spółce. Potrzeby oszacowano prawie na 90 mln zł rocznie.

Andrzej Bittel, wiceminister infrastruktury, w opinii do ustawy wdrażającej PPK napisał, że na początku tego roku przyjęto program dofinansowania z budżetu inwestycji w utrzymanie infrastruktury zarządzanej przez PKP PLK, dzięki czemu przychody i koszty spółki w najbliższych 5 latach się bilansują.

„Podwyższenie kosztów pracodawcy, związane z udziałem w budowie oszczędności emerytalnych pracowników, nie zostało ujęte w ww. programie, w przypadku PKP PLK nie ma zabezpieczonego źródła ich finansowania” — stwierdził Andrzej Bittel.

Zaznaczył też, że zgodnie z przepisami krajowymi i unijnymi, „działalność zarządcy, która nie może być sfinansowana z opłat za korzystanie z infrastruktury kolejowej, może być dofinansowana ze środków publicznych”. To stwierdzenie sugeruje, że PKP PLK nie mogą podnieść stawek za dostęp do torów, by dopłacić pracownikom do dodatkowych emerytur.

„W związku z powyższym (…) zaproponowane rozwiązania będą wymagały zwiększenia środków publicznych dla PKP PLK” — skonkludował Andrzej Bittel.

Po uzgodnieniach z Ministerstwem Finansów, autorem projektu wdrożenia PPK, resort infrastruktury wycofał jednak ten postulat. Jak w takim razie spółka zamierza sfinansować składki pracowników? Mirosław Siemieniec, rzecznik PKP PLK, twierdzi, że odpowiedzi udzieli MI. Czekamy na to od kilku dni, ale do czasu zamknięcia wydania resort nie odpowiedział. Nie wyjaśnił też, dlaczego wycofał postulat.

Brak źródła

Jakub Majewski, prezes Fundacji ProKolej, zwraca uwagę, że źródła finansowania dodatkowych składek pracowniczych muszą określić także inni zarządcy infrastruktury. Jest ich kilkunastu, ale umowy o dofinansowanie utrzymania infrastruktury oprócz PKP PLK mają tylko trzy podmioty. Są to Cargotor, należący do PKP Cargo, PKP SKM w Trójmieście oraz Euroterminal Sławków. Żadna z firm nie odpowiedziała na pytania „PB”, dotyczące finansowania PPK.

Trudno też przewidzieć, skąd wezmą pieniądze zarządcy, którzy nie mają takiej umowy. Czy będą mogli wliczać koszty dodatkowych składek w stawki dostępu, czy raczej muszą liczyć na większe dofinansowanie operatorów infrastruktury kolejowej z budżetu? Odpowiedzi na to pytanie unika Urząd Transportu Kolejowego (UTK), zatwierdzający kolejowe taryfy. Tomasz Frankowski, rzecznik UTK, informuje, że projekt zmian emerytalnych nie leży w zakresie kompetencji prezesa urzędu i nie był przez regulatora opiniowany.

Jakub Majewski przypomina również, że decyzję o finansowaniu PPK muszą podjąć nie tylko zarządcy infrastruktury, ale wszystkie podmioty kolejowe, które utrzymują się z opłat klientów oraz dotacji budżetowych lub samorządowych.

Dopłacą samorządy

Przewoźnicy lokalni będą musieli zdecydować, czy podnieść ceny biletów, czy wnioskować o wyższą dotację z urzędów marszałkowskich.

— Na pewno pasażerowie nie zapłacą wyższej ceny za bilety, by złożyć się na emerytury kolejarzy — zapewnia Piotr Rachwalski, prezes Kolei Dolnośląskich.

Twierdzi natomiast, że samorządy, jako organizatorzy transportu, powinny zabezpieczyć fundusze, np. jako rezerwę, i uruchomić je, jeśli zwiększą się koszty przewoźników.

— Organizator ma ustawowy obowiązek pokrycia kosztów zleconej przez niego pracy eksploatacyjnej. Jeśli w roku budżetowym wejdą w życie przepisy zwiększające obciążenia, to są dwa wyjścia: renegocjacja umowy na finansowanie usług przewoźnika, jeżeli zmiany powodują znaczne zwiększenie kosztów realizacji usług, albo ich roczne rozliczenie w sytuacji nieznacznej zmiany. Trudno powiedzieć, jak znaczące będą wahania kosztów, więc obie ścieżki są możliwe — twierdzi Piotr Rachwalski.

Wstępnie szacuje, że pracownicze koszty spółki wzrosną o około 1 mln zł rocznie. Bilety raczej nie podrożeją też w PKP Intercity, które spodziewają się niewielkiego zwiększenia dofinansowania z budżetu.

— Koszty pracy, w części przypisanej do obsługi pociągów objętych umowami o świadczenie usług publicznych, będą rozliczane w ramach rekompensaty lub dotacji. Należy jednak zaznaczyć, że spółka stale podnosi efektywność wykorzystania funduszy publicznych, więc PPK wpłyną na wysokość należnej rekompensaty lub dotacji w niewielkim stopniu — informuje Agnieszka Serbeńska, rzecznik PKP Intercity.

Przewozy Regionalne zapewniają natomiast, że analizują jeszcze kwestie dotyczące finansowania składek. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Kolejarze mają emerytalną dziurę