Kolejarze mają się lepiej od górników

Maria Trepińska
opublikowano: 01-08-2006, 00:00

Państwo finansuje deputaty węglowe dla kolejarzy. W 2005 r. dostali 250 mln zł — o 163 mln zł więcej niż górnicy.

Kolejne protesty górników powodują, że wszyscy wypominają pracownikom branży ich przywileje, m.in. deputaty węglowe. Jest to forma dodatku do emerytury i renty dla tych, który wydobywali surowiec. Okazuje się, że również kolejarze korzystają z tego przywileju, i to w znacznie większym stopniu niż górnicy. Dlaczego? Na podstawie przepisów z dwudziestoletnią historią.

Skubią podatnika

Zgodnie z obowiązującymi przepisami z 6 lipca 1995 r. o przedsiębiorstwie państwowym Polskie Koleje Państwowe i rozporządzeniem do tej ustawy z marca 2000 r., pracownikom pobierającym kolejową emeryturę lub rentę przysługuje prawo do ekwiwalentu pieniężnego za deputat węglowy 1,8 ton węgla rocznie. Co ciekawe, to świadczenie finansowane jest z budżetu państwa. W zeszłym roku kosztowało podatników prawie 250 mln zł. W sumie 297 tys. osób związanych z PKP dostało ekstradopłatę.

Inaczej sprawa wygląda w spółkach węglowych. Kopalnie, aby wypłacić górnikom deputat, muszą najpierw wypracować zysk, a potem dopiero pieniądze trafiają za pośrednictwem ZUS do uprawnionych. Przez wiele lat, kiedy górnictwo borykało się z problemami finansowymi, górnicy emeryci nie dostawali gotówki, ale po prostu węgiel, którym potem handlowali, sprzedając go po niższej cenie niż kopalnie.

— To było bardzo szkodliwe. Dlatego trzeba ujednolicić zakładowe układy pracy, ponieważ w niektórych naszych kopalniach uprawnieni dostają węgiel, w innych pieniądze — wyjaśnia Zbigniew Madej, rzecznik Kompanii Węglowej skupiającej 17 kopalń.

W ubiegłym roku 93,7 tys. górników dostało deputaty, wydano na ten cel prawie 87 mln zł, czyli o 163 mln zł mniej niż na deputaty dla kolejarzy.

Każdy sobie

Istnieje jeszcze jeden paradoks. Zgodnie z obowiązującymi przepisami inaczej liczy się cenę tony węgla będącego podstawą świadczenia dla górników, a inaczej dla kolejarzy. I w tym wypadku wygrywają kolejarze. W tym roku dostaną 470,33 zł za tonę, a górnicy — 324,81 zł. Skąd te różnice? W branży węglowej przyjęto cenę zbytu w kopalniach, a na kolei — średnią cenę w składach, czyli doliczono koszty transportu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maria Trepińska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu