Na inwestycje kolejowe trafi 21,6 mld zł
Kolejarze stracili 4,8 mln zł oszczędności, ale obronili większość dofinansowanych inwestycji.
Inwestycje kolejowe dotowane z Unii Europejskiej szły dotąd jak po grudzie. Dlatego los ich dofinansowania, które musimy wydać i rozliczyć do końca 2014 r., stanął pod znakiem zapytania. Na początku tygodnia rozstrzygał o nim zespół międzyresortowy pod przewodnictwem ministra Michała Boniego. Finalnie z listy dotowanych projektów zniknęło kilka inwestycji, ale za to wskoczyła na nią jedna nowa. PKP PLK nie obroniły jednak 4,8 mld zł oszczędności przetargowych, które zamiast na tory popłyną na drogi. Ostatecznie zamiast 27 mld zł z UE i krajowego budżetu, na kolejowe projekty popłynie 21,6 mld zł.
Mniejsze zło
Najważniejsze inwestycje, które zostały na liście, to odcinki: Warszawa — Gdańsk na linii E65, Sosnowiec Jęzor — Kraków i Kraków — Rzeszów na linii E30, Wrocław — Rawicz na linii E59 oraz Warszawa —Skierniewice, Łódź Widzew — Łódź Fabryczna i wiadukt w Rogowie na trasie Warszawa — Łódź. Z listy wypadły natomiast: część linii nr 8 Warszawa — Radom (będzie realizowana tylko na odcinku Warszawa — Warka) i modernizacja linii E20 na odcinku Sochaczew — Swarzędz i Siedlce — Terespol. Okrojony został także projekt dotyczący linii E75 (tzw. Rail Baltica). Do 2014 r. PKP PLK zmodernizuje jedynie fragment z Warszawy do Tłuszcza.
— Najbardziej dotkliwym ubytkiem jest skrócenie linii nr 8. To inwestycja ważna dla regionu radomskiego, która ułatwiłaby dostęp jego mieszkańcom do rynku pracy aglomeracji warszawskiej — twierdzi Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.
Zamiast tego na listę wskoczył odcinek Poznań — Czempiń linii E59.
— Na liście są teraz projekty, których realizacja nie jest zagrożona. Ministrowi Masselowi udało się zgrać dostępne kwoty ze stopniem przygotowania projektów i czasem potrzebnym na ich ukończenie — ocenia Adam Zdziebło, wiceminister rozwoju regionalnego.
Wykreślonym projektom coś jednak skapnie: pieniądze popłyną na przygotowanie ich kompletnej dokumentacji. Ma to umożliwić szybką realizację inwestycji w ramach kolejnego siedmioletniego budżetu UE.
— Przyjęte rozwiązanie to nie sukces, lecz konsensus. Jest bez szkody dla sektora kolejowego, a ważne dla drogowych inwestycji w toku, na które zabrakło finansowania — tłumaczy Alina Giedryś, wiceprezes PKP PLK.
Będzie kredyt
Przedstawiciele PKP PLK przyznają też, że resort finansów odblokował kurek z pieniędzmi na gotowe projekty. W styczniu kolejarze żalili się, że z braku finansowania nie wystartowało pięć inwestycji za 900 mln z rozstrzygniętymi przetargami.
Tempa nabrała też kwestia 1 mld EUR kredytu z Europejskiego Banku Inwestycyjnego (EBI) na wkład własny, którego PKP PLK nie mogą zaciągnąć bez gwarancji resortu.
— Po raz pierwszy ustaliliśmy harmonogram działań, które doprowadzą do przyznania gwarancji. Wynika z niego, że w połowie roku nad umożliwiającymi to zmianami prawnymi zagłosuje parlament. Jeśli je przyjmie, finansowanie z EBI dopniemy do końca roku — mówi Alina Giedryś.