Koleje brytyjskie, które sprywatyzowano w 1996 r., ponownie bardzo liczą na pomoc państwa. Wczoraj rząd Wielkiej Brytanii zaoferował 300 mln GBP (1,8 mld zł) firmie Network Rail, która chce uratować Railtrack, plajtującego właściciela infrastruktury.
Rząd Wielkiej Brytanii poparł ofertę ratunku operatora sieci kolejowej Railtrack i zapłaci 300 mln GBP spółce Network Rail. Network Rail proponuje, że wykupi akcje od obecnych udziałowców i obiecuje „świeży start brytyjskich kolei”. Spółka chce zapłacić za Railtrack 500 mln GBP (2,9 mld zł), czyli 2,5 GBP (14,6 zł) za akcję. Network Rail wykupi też obligacje Railtracka wartości 1,5 mld GBP (8,8 mld zł).
— Dyrektorzy rozważą tę ofertę. Potem akcjonariusze zdecydują, czy ją zaakceptować — mówi Geofrey Howe, przewodniczący rady nadzorczej Railtrack.
— Oferta jest ostateczna — zapowiada Ian McAllister, prezes Network Rail.
Jeszcze niedawno Stephen Byers, minister transportu, mówił, że problemy Railtrack nie będą rozwiązywane za pomocą pieniędzy publicznych. A jednak tak się stało — podobno pod naciskiem akcjonariuszy spółki, którzy wpadli w furię, gdy w październiku ubiegłego roku spółka trafiła pod ochronę sądową.
Bankructwo Railtrack jest wielką porażką prywatyzacji kolei. W 1996 r. Railtrack przejął 37 tys. torów kolejowych i 2,5 tys. stacji. Obiecywał stworzenie najnowocześniejszej kolei na świecie. Niestety, oszczędności i złe zarządzanie przyczyniły się do kolejnych wypadków, które kosztowały Railtrack nie tylko dużo pieniędzy (np. katastrofa w Hatfield — 250 mln GBP), ale też zaufanie pasażerów.