Noc była dotychczas największym sprzymierzeńcem rady nadzorczej kontrolowanego przez państwo banku Pekao. Teraz doszedł koronawirus. Nocną porą w 2016 r. posadę stracił Luigi Lovaglio, wieloletni prezes z nadania poprzedniego właściciela — włoskiej grupy Unicredit.

Po zmroku, w listopadzie ubiegłego roku, z posadą pożegnał się Michał Krupiński, człowiek, który wysadził poprzednika z siodła. W nocnych ciemnościach po raz trzeci w ciągu niespełna czterech lat bank dokonał w środę zmiany szefa w okolicznościach, które, tak jak w 2016 r. i przed rokiem, budzą wiele wątpliwości co do standardów dotyczących ładu korporacyjnego.
Błyskawiczny awans
Sekwencja zdarzeń była następująca: najpierw dymisję, nie podając przyczyny, złożył Marek Lusztyn, który przejął schedę po Michale Krupińskim zaledwie pół roku temu. Następnie rada nadzorcza namaściła na p.o. prezesa Leszka Skibę, homo novum w banku — dostał etat 14 kwietnia — i w branży. Nie jest to nieznana postać na rynku. Leszek Skiba od 2015 r. do 2020 r. był wiceministrem finansów, urzędnikiem o dobrej reputacji, chwalonym przez ekspertów i współpracowników.
W resorcie zajmował się makroekonomią, podatkami i legislacją. Wcześniej, przez pięć lat, do 2015 r., pracował w Instytucie Ekonomicznym NBP. Przez rok szefował radzie Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, i to jest całe doświadczenie nowego szefa Pekao w bankowości. Warto dodać, że Pekao to drugi co do wielkości bank w kraju, z aktywami blisko 200 mld zł, instytucja o bardzo złożonym biznesie,specjalizująca się przez lata w finansowaniu dużych projektów infrastrukturalnych i dużych korporacji.
Już w przypadku Michała Krupińskiego były wątpliwości, czy ma kompetencje, żeby kierować tak dużym bankiem, ostatecznie doświadczenie w prowadzeniu PZU, którego przez dwa lata był prezesem, oraz ogólna znajomość rynków finansowych wyniesiona z pracy w banku inwestycyjnym przeważyły szalę na jego korzyść. Z kandydaturą Leszka Skiby KNF będzie miała twardy orzech do zgryzienia. Tym bardziej że w styczniu opublikowała obszerny dokument, szczegółowo opisujący warunki, jakie musi spełnić kandydat na prezesa,żeby rozwiać pojawiające się wątpliwości dotyczące przymiotów takiego menedżera.
— Ocena odpowiedniości członków organów podmiotów nadzorowanych jest postępowaniem wieloaspektowym i złożonym, o czym świadczy obszerność metodyki oraz zakres dokumentów standardowo przedstawianych przez wnioskodawców w postępowaniach autoryzacyjnych. Urząd KNF nie komentuje ani nie analizuje publicznie konkretnych kandydatur, co mogłoby być postrzegane jako antycypacja przyszłych, kolegialnych decyzji KNF — wyjaśnia Jacek Barszczewski, rzecznik KNF.
Lektura zapisów metodyki wskazuje, że Leszek Skiba może mieć problem z łatwym uzyskaniem aprobaty, bowiem nie pracował na kierowniczym stanowisku w banku komercyjnym. Wymogi KNF jednak to nie dekalog, lecz obszerne omówienie ogólnych wymagań stawianych kandydatom i nadzór może być elastyczny w zatwierdzaniu kandydata na prezesa w państwowym banku.
Pewności decyzji nie ma, bowiem już nie raz i nie dwa nadzór stawał okoniem — tak długo nie dawał zgody Michałowi Chyczewskiemu na objęcie stanowiska szefa Alior Banku, że ten ostatecznie zrezygnował. W podobnych okolicznościach szefem Giełdy Papierów Wartościowych nie został Rafał Antczak.
— Ktoś wysmażył paskudny pasztet nadzorcy — to najłagodniejsze komentarze na rynku.
Wielki kadrowy
Z naszych informacji wynika, że „ktoś” to Jacek Sasin, minister zasobów państwowych, który pod osłoną koronowirusa dokonuje zmian personalnych w spółkach skarbu państwa. Niedawno mocno przemeblował zarządy PZU i PZU Życie.
— Większość rządu zajęta jest epidemią. Jacek Sasin zajmuje się drukowaniem kart wyborczych i kadrami — komentuje anonimowo przedstawiciel rządu.
Rada nadzorcza w mało komfortowej sytuacji postawiła Marka Lusztyna. Choć wielu obserwatorów rynku uważało, że nie utrzyma się w fotelu, gdyż jest człowiekiem spoza układów, bez politycznego zaplecza, to wydaje się, że wierzył w szczere intencje właściciela i pewnie wszedł w rolę szefa banku. Po ustąpieniu ze stanowiska prezesa został w zarządzie jako szef ryzyka (którym jest zresztą bardzo dobrym). Po środowej decyzji otwarte jest znów pytanie o jakość i kompetencje rady nadzorczej.
Metodyka KNF dotyczy również organów nadzorczych, do których w pierwszej kolejności należy ocena „odpowiedniości” kandydatów.