Kolorowe kosmetyki nabierają kolorów

Alina Treptow
opublikowano: 2013-12-16 00:00

Efekt szminki ciągle działa — kosmetyki do malowania sprzedają się jak świeże bułeczki. W ciągu roku Polki wydały na nie 990 mln zł

Kosmetyki nęcą nie tylko zapachem, ale także kolorami. Szczególnie te drugie skutecznie przyciągają polskie klientki. Kosmetyki kolorowe, czyli np. szminki, podkłady, lakiery do paznokci i cienie do powiek, są jednym z najszybciej rosnących segmentów. Na koniec października 2013 r. za ostatnie 12 miesięcy ich sprzedaż urosła wartościowo o 9 proc., do 990 mln zł — wynika z danych firmy badawczej Nielsen. Za wzrost odpowiadają przede wszystkim produkty do koloryzacji oczu, a wśród nich kredki.

WSZYSTKO DLA URODY:
 Polki nie oszczędzają na kosmetykach
 i tylko w tym roku wydadzą na nie
 kilkanaście miliardów złotych.
 Co piąty złoty trafia
 na preparaty do pielęgnacji włosów,
 co dziesiąty na produkty do malowania.
 [FOT. FOTOLIA]
WSZYSTKO DLA URODY: Polki nie oszczędzają na kosmetykach i tylko w tym roku wydadzą na nie kilkanaście miliardów złotych. Co piąty złoty trafia na preparaty do pielęgnacji włosów, co dziesiąty na produkty do malowania. [FOT. FOTOLIA]
None
None

— Jeszcze szybciej rynek rozwinął się w ujęciu ilościowym, co jest związane ze spadkiem cen. Za obniżkami stoją m.in. dyskonty, gdzie sprzedaż „kolorówki” dynamicznie rosła [dyskonty mają blisko 4-procentowy udział — red.]. Liderami są jednak drogerie, które odpowiadają za 90 proc. wartości sprzedaży kosmetyków kolorowych — informuje Krzysztofa Zaborowska, ekspertka z Nielsena.

Na obniżkę cen kosmetyków do malowania wpłynął też dynamiczny rozwój tańszych marek, m.in. sprzedawanych pod marką sieci. Produkty private label mają w ofercie m.in. Rossmann i Super- Pharm.

Efekt emalii

Specjalizujące się w „kolorówce” polskie firmy wskazują na różne przyczyny rosnącej sprzedaży lakierów i cieni do oczu. Zdaniem Józefa Szmicha, prezesa Delia Cosmetics, ciągle działa efekt szminki, który polega na tym, że w kryzysie, nie mogąc sobie pozwolić na większe wydatki, Polki szukają przyjemności w mniejszych.

— Może jednak zamiast szminki lepiej nazwać go efektem emalii, czyli lakierów do paznokci, które cieszą się szczególnie dużym zainteresowaniem klientek. Delia jest zadowolona z tegorocznej sprzedaży kosmetyków kolorowych, która urosła o około 15 proc. — szacuje Józef Szmich. Jeszcze szybciej, bo o 20 proc., urośnie w tym roku w kosmetykach kolorowych konkurencyjna firma Bell. Zdaniem Sławomira Lutka, dyrektora zarządzającego Bella, za taką dynamiką stoi nie kryzys, lecz polepszająca się sytuacja finansowa klientów.

— Wzrasta świadomość i Polki są w stanie wydać na kosmetyki kolorowe coraz więcej, szczególnie dobrej jakości. Motorem wzrostu są też sieci handlowe, które zaczęły dbać o „kolorówkę” i ją promować — uważa Sławomir Lutek. Krzysztof Urbański, wiceprezes giełdowego Miraculum, uważa natomiast, że rynek kosmetyków kolorowych kreują kreatorzy, ale mody.

— To, co dzieje się na pokazach, widać później na drogeryjnych półkach. To domy mody stoją za wielkim sukcesem np. lakierów do paznokci — uważa Krzysztof Urbański.

Stawianie szaf

Miraculum, które sprzedaje produkty kolorowe pod marką Joko i Virtual, w 2014 r. liczy na wzrost sprzedaży w tej kategorii na poziomie 40 proc. — Obecnie sprzedajemy „kolorówkę” w tzw. szafach, wstawianych później do sklepów. Mamy ich obecnie około 350, a chcemy, aby do końca przyszłego roku było ich 600 — mówi Krzysztof Urbański.

Na szafy w „kolorówce” postawiła też spółka kosmetyczna Eveline Cosmetics. W tym roku rozpoczęła współpracę z niemiecką drogerią Rossmann, gdzie ma ich już ponad 300.

— Obecność Eveline Cosmetics w największej sieci drogeryjnej w Polsce niewątpliwie przyniesie wymierne korzyści oraz zwiększy świadomość marki, która dotychczas znana była przede wszystkim z kosmetyków do pielęgnacji twarzy i ciała — mówi Waleria Pawlak, product manager kosmetyki kolorowej w Eveline Cosmetics. Zdaniem Krzysztofa Urbańskiego, niewielu producentów kosmetyki białej decyduje się na wejście w „kolorówkę”.

— Jest to zupełnie inny rynek, który wymaga np. stworzenia nowej sieci dystrybucyjnej. Bardzo ważną rolę odgrywają tutaj nowości, które muszą mieć co najmniej 30-procentowy udział. Sam produkt, w związku ze zmieniającą się modą, żyje w „kolorówce” krócej, np. po kilku miesiącach lakier do paznokci o kolorze x przestaje być atrakcyjny — tłumaczy Krzysztof Urbański.