Kolorowy świat Tabanny

AGNIESZKA RODOWICZ
26-07-2018, 22:00

Bieli i czerni brak. Szarości też nie ma. W kolekcji Tabanny są wyłącznie barwne ubrania. Anna Tabaczyńska uczy Polki, jak nosić kolor.

Zawsze interesowała się sztuką. Nie było spektaklu teatralnego, koncertu czy festiwalu filmowego, na którym Anny Tabaczyńskiej by zabrakło. Ale nie przyszło jej do głowy, że mogłaby tworzyć. Wybrała więc studia językowe. Wyjechała z rodzinnej miejscowości pod Bydgoszczą, ukończyła filologię włoską na Uniwersytecie Poznańskim i studia podyplomowe z reklamy i marketingu. Znalazła pracę w Warszawie, gdzie przez 10 lat pracowała w korporacji telekomunikacyjnej, a potem medycznej, obsługując klientów włoskojęzycznych. Przyjmowała też zlecenia na tłumaczenia, dawała korepetycje z języka włoskiego.

Wyświetl galerię [1/12]

Bieli i czerni brak. Szarości też nie ma.W kolekcji Tabanny są wyłącznie barwne ubrania.Anna Tabaczyńska uczy Polki, jak nosić kolor. FOT. MAREK WIŚNIEWSKI, MATERIAŁY PRASOWE

— Stała praca miała tę zaletę, że po ośmiu godzinach mogłam zajmować się tym, co mnie interesowało. Chodzić do teatru, na kurs tańca, do kina. Ale trzy lata temu poczułam, że chcę coś zmienić — mówi Anna Tabaczyńska.

Lubiła ubrania, szczególnie nietypowe. Uwielbiała też podróże i z wyjazdów często przywoziła coś oryginalnego, ale nigdy nie szyła. Zapisała się na roczny kurs kroju i szycia w państwowej szkole zawodowej w Warszawie, dofinansowany przez Unię Europejską. — Przygodę z krawiectwem zaczynałam od zera. Nie potrafiłam nawet nawlec nitki na igłę — śmieje się Anna Tabaczyńska.

Na dodatek, żeby się utrzymać, musiała pracować codziennie na nocną zmianę. — Nie wiem, jak tego dokonałam, bo w szkole spędzałam całe dnie. Tak mi się podobało, że po lekcjach szyłam, a w nocy byłam w pracy — opowiada projektantka. Pierwsze były spodnie w kolorze mocnej pomarańczy. Zaprojektowała je i uszyła w szkole przy asyście nauczycieli. — Wybrałam jeden z droższych i trudniejszych do szycia materiałów, ale rezultat był znakomity — wspomina projektantka. Jeszcze w czasie trwania kursu zaczęła projektować, szukać materiałów i szyć ubrania. Najpierw dla siebie i koleżanek. W poszukiwaniu dobrych jakościowo i ciekawych materiałów zjeździła całą Polskę… z plecakiem. Samochodu nie miała. W końcu znalazła idealne źródło zaopatrzenia. Skończyła szkołę i jako jedna z niewielu absolwentek stworzyła markę odzieżową.

Wszystkie karty na stół. Krawiecki.

Ubrania, które szyła dla koleżanek, bardzo się podobały, miała coraz więcej zamówień. Pomyślała o założeniu firmy odzieżowej. Otworzyła ją w 2017 r.

— Odtąd praca wypełnia moje życie niemal w 100 proc. — twierdzi Anna Tabaczyńska. Najpierw projektowała i szyła sama. Z czasem doszła do wniosku, że skoro klientki wysoko oceniają jej ubrania, da radę przebić się na rynku. Postawiła wszystko na jedną kartę i zainwestowała całe oszczędności i czas w Tabannę. Kupiła tkaniny, maszyny do szycia, stół krawiecki. Zaczęła zlecać szycie wyspecjalizowanym szwalniom. Nie było łatwo je znaleźć. W końcu, metodą prób i błędów, dotarła do osób gwarantujących dobrą współpracę.

— Ponieważ mam wysokie wymagania nie tylko co do jakości tkanin, ale i starannego wykonania, szycie zlecam warszawskim szwalniom. Dzięki temu mogę w każdej chwili podjechać i skontrolować produkcję — wyjaśnia Anna Tabaczyńska.

Dzięki współpracy ze szwalnią projektantka ma więcej czasu na poszukiwanie ciekawych materiałów i spotkania z klientkami.

— Najpierw kupuję tkaniny, które wpisują się w założenia mojej kolekcji. Dopiero dotykając ich, widząc faktury i wzory, podejmuję decyzję, co z nich powstanie. Można powiedzieć, że tkaniny ze mną rozmawiają — wyjaśnia Anna Tabaczyńska.

Na rower i do Opery

Tabanna to z założenia krótkie kolekcje.

— Rzadko zmieniam modele, za to bardzo często wzory i kolory. Czasami powstają jeden, dwa egzemplarze z konkretnej tkaniny, kiedy indziej dłuższe lub krótsze serie — wyjaśnia Anna Tabaczyńska. W kolekcji prym wiodą sukienki. Oszczędne w formie, ale taliowane i z zaszewkami podkreślają sylwetkę, ukrywając mankamenty.

— Duży wybór kolorów i wzorów pozwala każdej kobiecie podkreślić swój niepowtarzalny charakter — twierdzi Anna Tabaczyńska.

Ubrania Tabanny są uniwersalne, można je nosić na co dzień i od święta, przez cały rok. Na przykład spódnica Gelsomina czy sukienka Dolce Vita doskonale sprawdzą się na letnim spacerze i na wernisażu zimą, wystarczy tylko zmienić dodatki.

Tabanna to także spódnico-spodnie, spodnie i bluzy o charakterystycznym kształcie stójki. Bluzy La Spezia nadają się zarówno na rower, jak i na przyjęcie, są jednocześnie sportowe i eleganckie. Latem Anna Tabaczyńska szyje głównie z tkanin bawełnianych, lnianych i wiskozowych. Pojawia się też jedwab. Zimą sięga również po wełnę. Podszewki są z wiskozy, miłe w dotyku, w pięknych, intensywnych kolorach.

— Do spódnicy w kolorze fuksji dobieram niebieską podszewkę. W kontrastowym kolorze jest też lamówka, bo chcę, by nawet te małe elementy cieszyły oko — mówi projektantka.

Kolor rządzi

Zaczęła od sprzedaży na targach polskich projektantów i do dziś jest to jej główny kanał dystrybucji. Głównie w Warszawie, ale też w Poznaniu, Wrocławiu, Krakowie, Katowicach. Tego lata stoisko Tabanny pojawi się na Jarmarku Dominikańskim w Gdańsku. Część kolekcji można kupić na portalach internetowych z polską modą oraz kontaktując się z projektantką przez profil na Facebooku.

— Zapraszam też do pracowni na warszawskim Mokotowie — mówi Anna Tabaczyńska. Jej klientkami są osoby lubiące kolor i świadome siebie. Matki, córki i babcie.

— Wszystkie w kolorowych ubraniach wyglądają zjawiskowo — podkreśla projektantka. Coraz częściej odzież Tabanny kupują też klientki zza granicy. Wysyłają potem maile z podziękowaniami i wracają po kolejne ubrania. Dlatego Anna Tabaczyńska powoli planuje ekspansję za granicą.

— Będę się starała o wsparcie z Unii Europejskiej na rozwój marki. Zacznę od butiku w Warszawie, bo jestem już zmęczona ciągłym pakowaniem i rozpakowywaniem towarów na targi — przyznaje przedsiębiorczyni.

Powoli myśli też o męskiej kolekcji, ale na razie skupia się na szukaniu odpowiedniego miejsca na butik, budowie strony www i innych kanałach dystrybucji. Planuje zatrudnić pracownika. Kiedy Anna Tabaczyńska zaczynała projektować i szyć, mało było w Polsce koloru. Ostatnio coraz więcej polskich marek go wprowadza.

— W kolekcji Tabanny są jednak niespotykane desenie i nietypowe wzory, co daje rynkową przewagę — uważa Anna Tabaczyńska. Poza tym ma świetny instynkt w dobierania wzorów i kolorów, ceni też wysoką jakość wykonania. Anna Tabaczyńska utrzymuje się już z zysków Tabanny, ale pracuje bardzo dużo.

— Od czasu do czasu wyjeżdżam, co jest dla mnie jednocześnie sposobem na odpoczynek, kupienie nowych materiałów i poszukanie inspiracji. Ale chciałabym już część obowiązków móc scedować na pracowników, by mieć więcej czasu dla siebie i najbliższych — przyznaje projektantka. Tymczasem przygotowuje jesienno-zimową kolekcję. Będzie w niej sporo nowości. Pojawią się żakiety, bluzy z kapturami, sukienki i spódnice o nowych krojach.

— Bardzo lubię etap tworzenia, ale największą radość sprawia mi widok kogoś na ulicy w moim ubraniu — mówi Anna Tabaczyńska. Zdarza się to coraz częściej. &

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: AGNIESZKA RODOWICZ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Kolorowy świat Tabanny