Gruba przesada. Nawet biorąc pod uwagę kampanię prowadzoną przez włoską prasę, Europa ma dużo interesujących rzeczy do oglądania niż Polska i Ukraina na cztery lata przed rozpoczęciem piłkarskiego turnieju. A oczy całej Polski i Ukrainy będą z pewnością zwrócone na szefa UEFA Michela Platiniego, który jutro przybywa z kolejną inspekcją.
Wbrew pozorom, możliwości odebrania Polsce i Ukrainie praw organizacji
mistrzostw są nikłe, chociaż sytuacja, zwłaszcza na Ukrainie, nie wygląda
różowo. Paradoksalnie czas pracuje dla nas. Polska i Ukraina przygotowują się do
mistrzostw już od ponad roku (jak wykorzystały ten czas, to zupełnie inna
sprawa).
Każdy kraj, który przejąłby organizację mistrzostw we wrześniu, miałby o
tyle mniej czasu na przygotowanie tej imprezy. Nie jest wcale przesądzone, czy
tak zabiegający o turniej Włosi zdążyliby zmodernizować stadiony. W prasowych
spekulacjach pojawia się wprawdzie wariant awaryjny z organizacją mistrzostw w
Niemczech. Dwa lata temu mieli mistrzostwa świata, mają więc stadiony,
autostrady i hotele. Ale powiedzmy sobie szczerze, skoro już mają te stadiony,
hotele i autostrady, to po co im kolejne mistrzostwa… Trzeba więc spokojnie
robić swoje. A skoro w przeddzień wizyty Platiniego Warszawa otwarła oferty na
fundamenty stadionu, a Wrocław ogłosił przetarg, to może warto by zapraszać
szefa UEFA częściej na inspekcje.