Prawo i Sprawiedliwość mimo znacznie większego poparcia niż dwa lata wcześniej musiało smakować gorycz porażki, obiecywało, że będzie twardą, ale merytoryczną opozycją. Obie partie spełniły swoje obietnice ledwie połowicznie.
Po stu dniach funkcjonowania rządu Donalda Tuska narasta niedosyt i
zniecierpliwienie. Nie można powiedzieć, że ten okres został zupełnie
zmarnowany, bo do końca zmierzają prace nad czteroletnią strategią
prywatyzacyjną, resort gospodarki myśli o ułatwieniach dla przedsiębiorców, a
resort zdrowia ma pakiet ustaw (o jakości chwilowo zmilczmy). Sęk w tym, że te
wszystkie nieliczne działania i liczne zaniechania nikną w medialnym zgiełku, bo
minister Ewa Kopacz woli mówić o sprzątaniu po poprzedniku niż o konkretach ze
swojego planu. Cóż z tego, że minister Zbigniew Ćwiąkalski przygotowuje
rewolucję w usytuowaniu prokuratury, i ma jakieś lepsze lub gorsze pomysły na
otwarcie zawodów prawniczych, skoro wyraźnie grzęźnie w dyskusje o zepsutych
laptopach.
Trudno uznać Prawo i Sprawiedliwość za merytoryczną opozycję, skoro na
sto dni rządu partia przygotowała bajkę o Czerwonym Kapturku i nową wersję
Matriksa (skądinąd naszpikowaną, delikatnie mówiąc, nieścisłościami, ale nie
wymagajmy za wiele od kina SF). W poprzedniej kadencji PO zrobiła PiS psikusa,
zgłaszając przygotowany przez PiS projekt wprowadzający dwie stawki PIT. Pyszny
żart. Obecnie PiS rewanżuje się, nawołując Platformę: Znieście podatek Belki, bo
my nie zdążyliśmy. Po prostu boki zrywać. Jednocześnie pomysł ostatecznego
ustalenia kompetencji prezydenta i premiera zostaje uznany za temat zastępczy.
Skoro ustrojowa zmiana konstytucji jest tematem zastępczym, to co, do licha,
jest naprawdę ważne? Ważne jest oczywiście nie to, co się mówi, ale kto mówi.
Cokolwiek powie (albo zrobi) premier, to dla PiS będzie złe. Cokolwiek
zaproponuje opozycja, dla rządu będą to kłody pod nogi. Ważne jest też, jak się
mówi. Im śmieszniej, tym lepiej. Dlatego na rocznicę rządu Tuska PiS
przygotowuje remake „Inwazji porywaczy ciał” i bajkę o szewczyku Dratewce, który
pokona kaszubskiego smoka. Platforma odpowie raportem z komisji śledczej pt. „Co
słonko widziało w CBA i dlaczego natychmiast potem zaczerwieniło się i zaszło.”
Show must go on.