Skoro deklarujący zdecydowanie niechęć do ustępstw rząd ustąpił nauczycielom, to dlaczego inne grupy zawodowe nie miałyby poszukać szansy w protestach. Tym razem głównym ich adresatem jest prezydent, który do 15 grudnia musi zadecydować, czy podpisać ustawę o emeryturach pomostowych. Porozumienie z nauczycielami nieco wprawdzie zmniejszyło prawdopodobieństwo weta, ale go nie wyeliminowało.
Prezydenckie weto oznaczałoby, że od przyszłego roku znika możliwość wcześniejszego przechodzenia na emeryturę. Konieczna byłaby nowa ustawa odwlekająca wejście w życie nowych rozwiązań, a to by oznaczało z kolei, że byłoby jeszcze parę miesięcy czasu, by coś wytargować. W tym może upatrywać szansy Lech Kaczyński — na rewolucję emerytalną rząd nie jest gotowy, a precedens porozumienia z nauczycielami pomoże związkowcom w negocjacjach.
Wcześniejsze emerytury są kosztowne dla budżetu . Te względy schodzą jednak
na dalszy plan. Dla wszystkich uczestników sporu: rządu, związków prezydenta,
bardziej istotne jest to, kto odniesie prestiżowe zwycięstwo. Mniej istotne, kto
przegra. Na razie przegrają pasażerowie PKP, mimo że związkowcy filuternie
zapewniają, że blokada torów nie jest wymierzona przeciwko nim.