Niepokojąco duża część budżetu to tzw. wydatki sztywne, które w okresie spowolnienia gospodarczego mogą nawet wzrosnąć. A oszczędności na wydatkach inwestycyjnych to nie jest najlepszy pomysł. Nawet w kryzysie. Ministrowie mają więc poważny problem. Ale też szansę, o której napomknął premier, trwałego zracjonalizowania wydatków publicznych. Skoro nie udało się z reformą finansów publicznych po dobroci, może rząd zostanie do takiego działania przymuszony przez kryzys. Taki plan oszczędnościowy (o reformie nie wspominając) powinien być stworzony co najmniej kilka tygodni temu, chociażby tylko na wszelki wypadek. Ale lepiej późno niż wcale.
Opozycja ma niniejszym powody do satysfakcji, bo rząd przyznał, że kryzys Polski nie ominie (o ile kryzys może być w ogóle powodem do satysfakcji). Ale wypada zauważyć, że na tle pozostałych krajów Unii Europejskiej Polska prezentuje się całkiem nieźle. To, że gdzie indziej jest gorzej, jest oczywiście marnym pocieszeniem, jednak gdy zaczyna się dyskusja, co można zrobić, by było lepiej, zaczynają się problemy. Bo przedstawiciele sektora bankowego twierdzą, że należy wesprzeć sektor bankowy. Branża samochodowa też uważa się za strategiczną, to znaczy taką, która zasługuje na rządowe wsparcie. Swój pakiet antykryzysowy przedstawiła nawet Solidarność. Ponieważ jej autorami są śląscy związkowcy, znajdują się tam rozważania dotyczące np. interwencyjnego skupu koksu, i kopy publicznych pieniędzy dla strategicznych (czytaj uzwiązkowionych) branż. Związkowych propozycji nie można odrzucać w ciemno, jest tam również pomysł obniżenia podatków, który warto rozważyć (przede wszystkim policzyć). I nie jest to jedyny pomysł, o którym warto porozmawiać.
Rząd pozostaje głuchy na wołania o więcej pieniędzy dla niektórych branż,
które miałyby być uznane za strategiczne. Zamiast tego mówi: będzie mniej
pieniędzy na cele, które tak bardzo strategiczne nie są. I to wygląda na całkiem
niezłą strategię. Bo zwiększenie wydatków nie dawałoby gwarancji, że
"strategiczne" branże przetrwają (mamy świeży przykład stoczni), oznaczałoby
większe zadłużenie państwa, a długi mają tę przykrą właściwość, że trzeba je
kiedyś spłacić. Spowolnienia uniknąć się nie da, warto za to zrobić wszystko, by
potrwało jak najkrócej. Zaciskanie pasa, chociaż jest przykrą operacją, daje
taką szansę.