Kopiowane tyle razy zdanie dzisiaj mogłoby wystarczyć za cały komentarz po decyzji Baracka Obamy o wycofaniu się z tarczy. Ten naiwny projekt zdyskwalifikowało wielu ekspertów militarnych, emerytowanych generałów etc.
Odrębnym wątkiem stała się cała otoczka tarczy. Oto szukający szansy przejścia do historii słaby prezydent USA wcisnął Polsce i Czechom swą idée fixe przechwytywania rakiet z Iranu — oczywiście jak najdalej od Ameryki… Zdumiewa, że klasa polityczna obu państw uwierzyła, iż mrzonka Busha wzmocni bezpieczeństwo naszego regionu! Ba, w Polsce tarcza stała się polem ostrego konfliktu między jej entuzjastą Lechem Kaczyńskim a sceptykiem Donaldem Tuskiem.
Summa summarum Stany Zjednoczone Ameryki sobie z nas zakpiły, dlatego powinny
dotrzymać dodatkowych elementów umowy zrywanej przez Obamę, a podpisanej przez
ekipę Busha. Zwłaszcza wobec rozmieszczenia u nas rakiet Patriot obowiązuje
zasada "pacta sunt servanda" — i w jej wyegzekwowaniu prezydent z premierem
powinni iść ręka w rękę.