Komentarz Jacka Zalewskiego: idée fixe Busha trafiła do kosza

Jacek Zalewski
opublikowano: 2009-09-18 07:36

Mniej więcej trzy lata temu zapisałem sobie zdanie "tarcza antyrakietowa George’a W. Busha skończy tak, jak dwadzieścia lat temu gwiezdne wojny Ronalda Reagana, czyli w koszu". I kończyłem nim wszystkie tarczowe komentarze, niczym Katon Starszy frazą "sądzę, że Kartaginę należy zniszczyć" lub Andrzej Lepper wezwaniem "Balcerowicz musi odejść".

Kopiowane tyle razy zdanie dzisiaj mogłoby wystarczyć za cały komentarz po decyzji Baracka Obamy o wycofaniu się z tarczy. Ten naiwny projekt zdyskwalifikowało wielu ekspertów militarnych, emerytowanych generałów etc.

Odrębnym wątkiem stała się cała otoczka tarczy. Oto szukający szansy przejścia do historii słaby prezydent USA wcisnął Polsce i Czechom swą idée fixe przechwytywania rakiet z Iranu — oczywiście jak najdalej od Ameryki… Zdumiewa, że klasa polityczna obu państw uwierzyła, iż mrzonka Busha wzmocni bezpieczeństwo naszego regionu! Ba, w Polsce tarcza stała się polem ostrego konfliktu między jej entuzjastą Lechem Kaczyńskim a sceptykiem Donaldem Tuskiem.

Summa summarum Stany Zjednoczone Ameryki sobie z nas zakpiły, dlatego powinny dotrzymać dodatkowych elementów umowy zrywanej przez Obamę, a podpisanej przez ekipę Busha. Zwłaszcza wobec rozmieszczenia u nas rakiet Patriot obowiązuje zasada "pacta sunt servanda" — i w jej wyegzekwowaniu prezydent z premierem powinni iść ręka w rękę.