Komentarz Jacka Zalewskiego: Prawda czasu, prawda ekranu

Jacek Zalewski
opublikowano: 09-10-2009, 06:56

Jedyną ustawą wymienioną w Konstytucji RP z nazwy jest budżetowa, zatem w świadomości klasy politycznej powinna być ona bezwzględnie numerem jeden. Jednak pierwsze czytanie budżetu 2010 w Sejmie znalazło się w cieniu nakręcającej się hazardgate. Najgorsze, że to dopiero początek, wszak czeka nas komisja śledcza, której powołanie poprzedzi kolejna kłótnia na temat jej zakresu podmiotowego oraz horyzontu czasowego.

Wczoraj prawda premiera Donalda Tuska została oznajmiona "urbi et orbi", znaczy Sejmowi i Polsce. Zawierająca elementy tajne prawda szefa CBA Mariusza Kamińskiego trafiła jedynie do kilku zaprzysiężonych posłów z komisji do spraw służb specjalnych. Przyznajmy, że są to różne audytoria. Można jednak zakładać, iż wersja Kamińskiego wkrótce zacznie krążyć w drugim obiegu. Przypomina mi to tzw. epokę minioną, dlatego nostalgicznie nawiązałem do niej w tytule. Ale trudno nie nawiązywać, gdy się słyszy konstytucyjnego ministra Michała Boniego ślubującego szefowi, że "odzyskamy zaufanie". Dobrze jeszcze pamiętam kilkakrotne "odzyskiwanie zaufania" przez jedynie słuszną partię, która co i raz "odrywała się od mas".

A wracając do budżetu — paradoksem czy wręcz chichotem historii jest okoliczność, iż eksplozja hazardgate spowodowana była, według prawdy Mariusza Kamińskiego, wyłącznie jego ortodoksyjną troską o finanse publiczne. Premier postrzega to zupełnie inaczej, a ponieważ ma moc podpisu odwołującego szefa CBA — jego prawda zwycięża. Przynajmniej na razie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu