Rynkowi akcji powinien szkodzić spadek cen ropy, ale trwa
już on od kilku dni, a akcje nie traciły. Indeksowi NASDAQ szkodził raport
kwartalny, który opublikował Cisco. Akcje taniały, bo prognozy były gorsze od
oczekiwań. Na rynek napływały kolejne negatywne dla sektora finansowego
informacje. Wall Street Journal poinformował, że po Goldman Sachs i Morgan
Stanley SEC zainteresował się kolejnymi: JPMorgan Chase, Citigroup, Deutsche
Bank oraz UBS. Poza tym prokurator generalny Nowego Jorku rozpoczął śledztwo w
sprawie dostarczanie fałszywych informacji agencjom ratingowym na temat
ocenianych aktywów. Sprawa dotyczy Goldman Sachs, Morgan Stanley, UBS,
Citigroup, Credit Suisse, Deutsche Bank, Credit Agricole Merrill Lynch (obecnie
część Bank of America). Gdyby nastroje były złe, to takie skomasowanie oskarżeń
doprowadziłoby do potężnej przeceny. Nie chodzi przecież o wielkość kar, bo ona
nie jest dla tych firm groźna, ale o utratę zaufania.
Jak
widać niedźwiedzie miały podstawy do pogonienia rynku na południe, ale nie
bardzo im się to udawało. Na początku sesji indeksy nawet rosły. Szybko zostały
sprowadzone na minusy, ale spadki długo były kosmetyczne. Im bliżej było jednak
do końca sesji tym bardziej agresywna stawała się podaż. Korekta już się rynkowi
należała, więc nic dziwnego, że w ostatnich 2 godzinach sesji indeksy spadały.
Niestety, nie wiemy jeszcze, czy zakończyła się wzrostowa fala B, czy była to
prosta realizacja zysków.
GPW potwierdziła w czwartek
swoją środową słabość. Owszem, WIG20 rozpoczął sesję od wzrostu, ale już przed
odwrotem obserwowanym na rynkach europejskich kierunek się zmienił. Indeks
bardzo szybko wrócił do poziomu środowego zamknięcia. Po pobudce w USA indeksy
zaczęły powoli rosnąć, bo rosły kontrakty na indeksy amerykańskie i europejskie
indeksy. Publikacja danych makro w USA ten mini-trend załamała, mimo że nie było
w nich niczego nadzwyczajnie złego. WIG20 błyskawicznie zanurkował i znalazł się
całkiem głęboko w obszarze wartości ujemnych. Teorie mówiące o tym, że to spadek
kursu PZU pociągnął za sobą inne akcje jest totalnym nieporozumieniem. Wystarczy
spojrzeć na wykresy, żeby zobaczyć, że nie było najmniejszej korelacji między
ceną akcji PZU (do fixingu trzymały się doskonale) a indeksem WIG20.
Ta sesja była drugim już z kolei potwierdzeniem – rynek
jest słaby. Dlaczego? Są trzy możliwości. Albo rzeczywiście chcemy przeczekać
korektę w USA i zobaczyć, co stanie się potem, albo rozpoczęło się już
wyczekiwanie na ofertę Tauronu, albo po prostu zakończyliśmy odreagowanie
spadków i niedługo znowu te spadki będziemy kontynuowali. Niestety, na tym
etapie nie da się postawić wiarogodnej prognozy.
Piotr Kuczyński, Główny Analityk Xelion. Doradcy
Finansowi