Komercja a etyka funkcjonariusza publicznego

Jacek Zalewski
opublikowano: 2004-07-22 00:00

Po raz drugi w ostatnim czasie zaistniała w telewizji wiązana kampania reklamowa, w której funkcjonariusz publiczny wypowiada kwestie merytoryczne, a zarazem „daje twarz” przedsię-wzięciu czysto komercyjnemu. Dziennik „Fakt” poprzednio wykorzystał wizerunek ministra finansów Andrzeja Raczki, a w ostatnich dniach prezes ZUS Aleksandry Wiktorow.

W obu przypadkach całkowite koszty produkcji i emisji spotów poniósł oczywiście Axel Springer Polska. Wynikom tego wydawnictwa, w tym również „Faktu”, poświęcamy tekst na str. 8. Wstawienie treści ważnych społecznie do zwyczajnej promocji towaru jest sprytnym chwytem marketingowym, podnoszącym efektywność reklam. Wątek biznesowy takiej wiązanej transakcji jest całkowicie zrozumiały, wątpliwości etyczne wzbudza natomiast postawa jej drugiej strony.

ZUS argumentuje identycznie, jak poprzednio resort finansów — że współpracuje ze wszystkimi mediami, że dyżury telefoniczne specjalistów były urządzane wielokrotnie w najróżniejszych redakcjach, że obecna kampania informacyjna dotyczy ważnego tematu (zmian w świadczeniach przedemerytalnych, wchodzących od 1 sierpnia), że telewizyjne reklamy nie kosztowały podatników ani grosza etc. To prawda, a jednak wszystkim funkcjonariuszom, którzy zamierzaliby sprzedawać swój wizerunek — choćby i w szczytnym celu! — polecamy przemyślenie problemu postawionego w tytule komentarza.