Komisja zadecyduje dzisiaj o kontroli offsetu

Mira Wszelaka
opublikowano: 2003-02-18 00:00

Dziś komisja gospodarki zdecyduje o powołaniu specjalnej komisji nadzorującej offset. Zdaniem analityków, to dobry pomysł, ale trudny do zrealizowania.

Dzisiaj rozstrzygnie się kwestia kontroli przez Sejm warunków offsetu na zakup samolotu wielozadaniowego. Część posłów wystąpiła w tej sprawie do Marka Borowskiego, marszałka Sejmu, z wnioskiem o utworzenie specjalnej komisji. Posłowie spodziewali się, że problem stanie na forum plenarnym, jednak marszałek zdecydował inaczej. Na temat powołania speckomisji nadzorującej offset wypowie się komisja gospodarki. Taka decyzja osłabia inicjatywę i sugeruje, że nadzór nad offsetem powinien być powierzony co najwyżej podkomisji.

— Do tego, by nad zgłoszonym wnioskiem wypowiedziała się komisja gospodarki, nie trzeba było uchwały Sejmu. Mam jednak nadzieję, że posłowie skierują wniosek do drugiego czytania — mówi Tadeusz Jarmuziewicz, poseł Platformy Obywatelskiej, który będzie uzasadniał wniosek.

Według optymistycznego scenariusza, który kreśli, drugie i trzecie czytanie można byłoby przeprowadzić razem. Wtedy też głosowanoby nad składem komisji.

— Kandydatów zaproponowaliby posłowie z komisji gospodarki. W skład komisji powinni wejść przedstawiciele wszystkich partii oraz komisji kluczowych dla offsetu, jak finanse, infrastruktura, gospodarka i obrona narodowa — podkreśla poseł Jarmuziewicz.

Analitycy uważają, że sejmowa kontrola offsetu jest dobrą inicjatywą, ale nie ukrywają, że trudną do zrealizowania.

Bogdan Wyżnikiewicz z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową zwykle jest przeciwny powoływaniu organizacji kontrolujących, ale podkreśla, że w tym wypadku jest to zło konieczne.

— Zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że kiedy potężnymi inwestycjami zarządza jedna opcja polityczna, to mogą pojawić się mechanizmy patologiczne. Ostatnie wydarzenia wokół afery medialnej pokazują, jak duże wpływy mają siły działające na pograniczu polityki i biznesu — podkreśla Bogdan Wyżnikiewcz.

Niebezpieczeństwo upatruje głównie w słabej wiedzy merytorycznej dużej części parlamentarzystów, która ujawniła się w innych przedsięwzięciach, w tym m.in. w funkcjonowaniu komisji śledczej badającej tzw. sprawę Rywina.

Zdaniem Andrzeja Sadowskiego z Centrum Adama Smitha, kontrola offsetu jest pobożnym życzeniem.

— Brak przejrzystości offsetowych procedur jest rzeczą aż nadto oczywistą. Jeżeli już słyszymy o zmowach cenowych dostawców i producentów oprogramowania, to żadna kontrola, nawet w Sejmie nie będzie w stanie zaradzić takim praktykom. W grę wchodzą zbyt duże pieniądze, które uniemożliwią nadzór — podkreśla Andrzej Sadowski.

Wola kontroli przejrzystości procedur musiałaby wypłynąć od całej klasy politycznej, w tym premiera i prezydenta.

— Tymczasem każdy z nich zabiera do Stanów Zjednoczonych grupę przedsiębiorców, nikt nie wie na jakich zasadach wybranych. Dlaczego dobór ich oferty odbył się z ominięciem procedury publicznych przetargów? — pyta retorycznie Andrzej Sadowski.

Jeżeli komisja chce coś zdziałać, to jego zdaniem powinna zacząć od wyjaśnienia właśnie tej kwestii.

Przychylny dla inicjatywy posłów jest także Wiesław Zawadzki z Business Center Club.

— To bardzo dobry znak, że Sejm chce patrzeć na duże pieniądze i je kontrolować. Problem mógłby się pojawić przy szukaniu złodzieja, gdyby komisja dopatrzyła się jakichś nieprawidłowości. To mogłoby zablokować wszelkie inicjatywy — podkreśla Wiesław Zawadzki.