Komisy bojkotują Erę

Wojciech Chmielarz
opublikowano: 04-02-2009, 07:18

Polska Telefonia Cyfrowa postanowiła pójść na rękę klientom i sprzedawać telefony bez simlocków. Właściciele komisów są  wściekli.

Simlock to zabezpieczenie w oprogramowaniu telefonów komórkowych. Sprawia, że aparat nie działa z kartą SIM innego operatora niż ten, u którego telefon się kupiło. Dotąd klient mógł oficjalnie zdjąć blokadę dopiero po zakończeniu umowy lub u operatora. Nieoficjalnie, by to zrobić, wystarczyło pójść do dowolnego serwisu czy komisu z telefonami komórkowymi. Koszt, zależnie od aparatu, od kilkunastu do kilkudziesięciu złotych.

Pod koniec stycznia Polska Telefonia Cyfrowa ogłosiła, że będzie sprzedawała telefony komórkowe bez simlocka. To pierwsza taka oferta na rynku. Na reakcję komisów nie trzeba było długo czekać.

Tu nie ma Ery

W sieci pojawiła się strona tuniemaery.pl, której twórcy zamieścili manifest małych komisów z telefonami komórkowymi. Piszą m.in.: „Od dnia 23 stycznia 2009 Era oferuje swoim klientom telefony bez simlocków. Co to oznacza? Dla klienta kupującego telefon na abonament w zasadzie niewiele. Dla sklepów, komisów i serwisów zarabiających na usuwaniu simlocków jest to utrata części dochodów. Patrząc na to z szerszej perspektywy, może to oznaczać wzrost cen usług serwisowych. Dlatego, jeżeli prowadzisz sklep, serwis, komis GSM i nie jest Ci to obojętne, dołącz do akcji bojkotującej sprzedaż oraz promowanie produktów sieci Era”.

Właściciele serwisów i komisów autorzy manifestu namawiają do zaprzestania sprzedaży starterów i doładowań Ery, usunięcia wszystkich jej materiałów reklamowych i poinformowania o tych działaniach przedstawiciela handlowego sieci. Efekt? Pod bojkotem podpisali się przedstawiciele ponad 100 punktów.

Bojkot, ale czy legalny

Dlaczego serwisy tak nerwowo reagują na działanie Ery? Po prostu boją się utraty zarobków. Pojawiają się nawet głosy, że Era, sprzedając telefony bez simlocków, chce zniszczyć cały sektor serwisów komórkowych. 

- Obawiam się o gros małych komisów, serwisów, którym zdejmowanie simlocków daje często 70 proc. dochodów. Z drugiej strony powinienem się cieszyć, bo wiele małych punktów padnie, konkurencja będzie mniejsza, więc będziemy mogli podnosić ceny na inne usługi – komentuje Dawid Winczewski ze sklepu GSMCenter z Krakowa, który też podpisał się pod apelem o bojkot Ery.

Utrata zarobków jest tym boleśniejsza, że serwisy i komisy muszą inwestować w sprzęt i oprogramowanie do ściągania blokady.

Co na to Era?

- Wprowadzenie przez PTC na polski rynek nowego standardu sprzedaży telefonów bez simlocków jest działaniem na rzecz i w interesie klientów. Reakcja komisów, zajmujących się sprzedażą akcesoriów telefonicznych i nielegalnym usuwaniem zabezpieczeń w telefonach, jest działaniem wymierzonym wprost w klientów. Należy też pamiętać, że simlocki są własnością sieci komórkowych i tylko one, za pośrednictwem wyznaczonych przez siebie punktów, legalnie mogą zdejmować te blokady z oferowanych przez siebie telefonów – odpiera zarzuty właścicieli serwisów Andrzej Pomarański z Polskiej Telefonii Cyfrowej.

Nic nie zmienią

Część właścicieli komisów, którzy złożyli podpis pod apelem o bojkot, przyznaje, że nie zamierzają zaprzestać sprzedaży produktów Ery. Po prostu chcieli dać upust niezadowoleniu.

- Nie spodziewam się wielkich efektów. Pewnie to nic nie da, bo Era już nigdy nie będzie zakładała simlocków. Ale może ktoś z innych sieci zastanowi się pięć sekund dłużej, nim podejmie taką sama decyzję – stwierdza Dawid Winczewski.

Inni operatorzy rzeczywiście na razie nie planują pójść w ślady Ery. Chociaż nie wykluczają takiego kroku w przyszłości.

Tymczasem w poniedziałek domena tuniemaery.pl została wystawiona na aukcję na Allegro. Główny powód? Bardzo zły odbiór propozycji bojkotu Ery przez internautów. 

- Bojkot nie trafił do tych ludzi, do których miał trafić. Bardziej zainteresowali się nim klienci komisów, niż nasza branża - przyznaje Marcin Cieślik, właściciel domeny.

Ma jednak nadzieję, że nawet bez strony WWW bojkot się odbędzie.

Wojciech Chmielarz

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Chmielarz

Polecane