Kompania dostała kopalnie i długi

Maria Trepińska
24-05-2004, 00:00

Kompania Węglowa to największy koncern tej branży w Europie, lecz na razie wynika z tego tylko dużo problemów.

Kompania Węglowa (KW) powstała w lutym 2003 r. Mało kto zastanawia się, po co ją powołano. Marek Kossowski, ówczesny wiceminister gospodarki, uznał, że należy połączyć spółki węglowe, aby obniżyć koszty ich funkcjonowania. Pomysł nawet dobry, ale gorzej było z jego realizacją.

Klamka zapadła

Jarosław Klima, pierwszy prezes Kompanii Węglowej utworzonej na bazie Państwowej Agencji Restrukturyzacji Górnictwa Węgla Kamiennego w Katowicach, przejął 23 kopalnie od pięciu (z siedmiu działających) spółek węglowych. Nie przejął wtedy jednak samych spółek węglowych, bo trwała ich restrukturyzacja finansowa. Zresztą zakładano, że długi kopalń pozostaną w spółkach węglowych, a do koncernu trafią tylko zdrowe podmioty. Plany zweryfikowało jednak życie.

Kompania po strajkach górników przejęła także nierentowne, przeznaczone do likwidacji kopalnie i ich długi. To jedna z wielu przyczyn, dla których KW nie może wyjść na prostą. Ponadto, NIK ma zastrzeżenia co do wyceny majątku przejętego przez kompanię. Wątpliwości ma również Maksymilian Klank, obecny szef koncernu wystąpił do prokuratury o sprawdzenie, co się stało z zapasami węgla, które przed rokiem kompania powinna przejąć od spółek węglowych. W efekcie KW zakończyła ubiegły rok stratą ponad 600 mln zł.

Źle przeprowadzony proces tworzenia Kompanii Węglowej, największego tego typu koncernu w Europie, skutkuje do dzisiaj. Dlatego m.in. spółka potrzebuje dokapitalizowania. W 2003 r. dostała od MSP zastrzyk finansowy 962 mln zł w akcjach płynnych TP SA. W 2004 r. ma otrzymać dodatkowe 900 mln.

— Bieżąca działalność Kompanii nie wymaga dokapitalizowania. Potrzebujemy środków na spłatę przejętych zobowiązań — twierdzi Maksymilian Klank.

Koncern systematycznie poprawia wyniki finansowe. Spółce sprzyjają ceny węgla na rynku krajowym i zagranicznym. Jak długo się utrzymają? Nie ma zgodności, ale przyjęto, że pogorszenie koniunktury od 2005 r. spowoduje konieczność likwidacji 6-7 mln ton mocy produkcyjnych. Średnio jedna kopalnia wydobywa rocznie 2 mln ton węgla.

Obecnie KW w ramach programu dostosowania zdolności produkcyjnych do potrzeb rynku podjęła decyzję o likwidacji zakładu Górniczego Bytom II.

— Musimy racjonalizować koszty funkcjonowania koncernu — tłumaczy Maksymilian Klank.

Wydobycie do PKE

Ratunkiem dla niektórych kopalń ma być też bliska współpraca KW z Południowym Koncernem Energetycznym (PKE).

Jan Kurp, prezes PKE, uważa, że powiązanie energetyki z górnictwem jest bardzo korzystne. Dlatego też powołano 1 kwietnia wspólną spółkę Zakład Górniczo-Energetyczny Janina, do której kompania przekazała kopalnię Janina. Strategia PKE zakłada pozyskanie 2-3 kopalń, jako zaplecza surowcowego dla elektrowni. Prezes Klank nie wyklucza, że do grupy kapitałowej PKE może trafić także kopalnia Bolesław Śmiały z Łazisk Górniczych. Jednak decyzje jeszcze nie zapadły.

Po pierwszym kwartale 2004 r. kompania zanotowała 39 mln zł zysku netto. To dobry znak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maria Trepińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Rejestracja zamknięta / Kompania dostała kopalnie i długi