Kompania Węglowa wróci do obligacji

Gigant liczy na zaliczkę od Węglokoksu i ostrą zimę. Wtedy dokona cięć, poprawi wyniki i wróci do emisji.

Teraz nie wyszło, ale w przyszłym roku się uda — tak zarząd Kompanii Węglowej (KW) komentuje fiasko związane z emisją obligacji. — W przyszłym roku wrócimy na rynek z projektem obligacyjnym. Z naszych spotkań z zagranicznymi instytucjami finansowymi wynika, że oczekują od nas uwiarygodnienia planu restrukturyzacji, czyli pokazania szybkich efektów, widocznych również w wynikach finansowych— mówi Mirosław Taras, prezes Kompanii Węglowej.

Bloomberg

Nadzieje na zaliczkę

Największa firma górnicza w kraju, a także w Unii Europejskiej, jest na skraju upadłości, co wynika z rozbuchanych kosztów wydobycia i spadających cen węgla na światowych rynkach. Przyciśnięta brakiem gotówki sprzedała już kopalnię Knurów-Szczygłowice (Jastrzębska Spółka Węglowa zapłaciła za nią 1,5 mld zł), chciała też pozyskać 750 mln EUR ze sprzedaży obligacji na rynkach zagranicznych. Zaczęła nawet zbierać zapisy inwestorów, ale w zeszłym tygodniu odwołała projekt.

— Liczę, że w przyszłym roku inwestorzy przyjmą nas bardziej przychylnie i będziemy mogli mieć wyższe oczekiwania — mówi Mirosław Taras.

Problem w tym, że KW ma mało czasu. Przed weekendem związki zawodowe zatrudniającej ponad 50 tys. osób KW alarmowały, że firma nie ma gotówki na wypłatę grudniowych pensji. Biuro prasowe to zdementowało, uspokaja też prezes.

— Mamy gotówkę na realizowanie zobowiązań do końca roku, a w połowie przyszłego zamierzamy zamknąć transakcję sprzedaży kopalni Węglokoksowi. Spodziewamy się, że otrzymamy zaliczkę na poczet tej transakcji — mówi Mirosław Taras.

Węglokoks to państwowa firma zajmująca się eksportem węgla. Ma przejąć 4-5 kopalni KW, wspierana przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Wartość księgową kopalni szacuje się na 2-2,5 mld zł, ale trudno przewidzieć, ile faktycznie za nie zapłaci Węglokoks.

Zima trochę pomaga

Gotówka od Węglokoksu pomoże KW przetrwać zimę. W przetrwaniu pomoże też sama zima, czyli szczyt sezonu dla sektora węglowego.

— Weszliśmy w szczyt sezonu, co oznacza wzrost sprzedaży i zdejmowanie węgla ze zwałów. Udało nam się też podwyższyć średnią cenę sprzedaży o około 20 zł. To się przekłada na ograniczenie strat. W październiku byliśmy 70 mln zł na minusie, podczas gdy w poprzednich miesiącach było to aż 100-150 mln zł — mówi Mirosław Taras.

Kluczowym odbiorcą węgla z KW jest sektor energetyczny, czyli m.in. państwowe PGE i Tauron. Partnerzy negocjują właśnie kontrakty na przyszły rok, ale nie ujawniają, o jakich cenach i wolumenach jest mowa. Niewykluczone, że państwowe firmy energetyczne będą skłonne wspierać KW na zasadzie przedpłat za dostarczany węgiel. Na taki ruch zdecydowała się w ostatnich miesiącach m.in. PGE.

Nie ulega jednak wątpliwości, że zimowe odbicie rynku nie uchroni KW przed cięciami. Prezes Mirosław Taras nie kryje, że są konieczne.

— Konieczna jest redukcja kosztów, zarówno technicznych, jak i wynagrodzeń, a także lepsza organizacja pracy — stwierdza krótko. O zamykaniu kopalni, które są nierentowne, nie chce rozmawiać.

— Byłaby to jedna z metod ograniczania kosztów — ucina Mirosław Taras. Na razie związki zawodowe reagują na te zapowiedzi protestami, masówkami i okupowaniem siedziby zarządu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane