Resort gospodarki przyznaje, że rozbieżności w systemach prawnych Polski i USA utrudniają zawarcie kontraktu na zakup F-16. Jeżeli nie zostaną wyjaśnione, rozmowy powrócą do punktu wyjścia.
Jacek Piechota, sekretarz stanu w resorcie gospodarki odpowiedzialny za negocjacje offsetowe, przyznaje, że rozbieżności w systemach prawnych Polski i USA stwarzają „pewne trudności” w zawarciu ostatecznego kontraktu na zakup przez nasz kraj samolotów F-16. Obie strony rozmawiają nad możliwością wyjścia z tego pata. Problem polega na tym, że według polskiego ustawodawstwa umowa na dostarczenie maszyn i umowa offsetowa musi być podpisana z jednym podmiotem. Tymczasem amerykańskie samoloty dostarczy agencja rządu USA, a umowę offsetową ma podpisać producent F-16 — Lockheed Martin.
Zdaniem ekspertów, takie różnice mogą grozić unieważnieniem przetargu. Jednak Jacek Piechota ucina wszelkie spekulacje o tym, że rozstrzygnięcie przetargu na samolot odbyło się z naruszeniem prawa, podkreślając, że obecne rozbieżności nie wpłyną na sfinalizowanie umowy.
— Strona polska uznała, że Lockheed Martin działa w imieniu rządu USA i ma jego pełnomocnictwa do negocjowania offsetu. Teraz trwa sprawdzanie tych pełnomocnictw i jeśli coś nie będzie jednoznacznie rozstrzygnięte, to wracamy do punktu wyjścia — przyznaje wiceminister.
Jego zdaniem, Amerykanie przychylają się do sfinalizowania kontraktu na polskich warunkach, bo „to polskie prawo jest podstawą do zawarcia umowy offsetowej”. Nie wszyscy są jednak aż takimi optymistami.
Tomasz Hypki, wiceprzewodniczący Krajowej Rady Lotnictwa, uważa, że Amerykanie nie będą mogli realizować kontraktu na podstawie polskich przepisów, gdyż byłoby to... złamanie prawa obowiązującego w USA.
— Stroną w tym przetargu jest amerykański rząd, który nie może podpisywać umów offsetowych. Nie wydaje mi się, żeby chciał złamać prawo federalne — dodaje Tomasz Hypki.