Komponentów brak, a produkcja rośnie

Ignacy Morawski
opublikowano: 2021-10-26 20:00

Odsetek firm raportujących kłopoty z dostępem do towarów jest rekordowy. Jednocześnie jednak rośnie liczba przedsiębiorstw planujących zwiększenie produkcji. Jak to wyjaśnić?

Pewien przedsiębiorca zapytał mnie niedawno: czy obserwując procesy makroekonomiczne i dane uważam, że wszystkie problemy z brakami towarów na świecie w końcu doprowadzą do jakiegoś przesilenia i kryzysu? Powiedziałem, że nie wiem (cóż może powiedzieć świadomy ekonomista). Ostatnie badania rzucają jednak na to ciekawe i w sumie dość optymistyczne światło. W badaniach przedsiębiorstw przemysłowych w październiku widać eksplozję problemów podażowych, czyli braku w dostępności podstawowych surowców i materiałów. Jednocześnie jednak widać też rosnące prognozy produkcyjne. Jednym słowem: na razie kryzys nam się nie kroi.

Problemy z dostawami są ogromne. Z comiesięcznego badania ankietowego GUS, prowadzonego na dużej grupie, wynika, że w październiku 33 proc. przedsiębiorstw przemysłowych zgłaszało trudności w dostępie do surowców i komponentów jako barierę rozwoju, podczas gdy przed 2021 r. w historii tego badania maksymalny poziom wyniósł 16 proc. Szczególnie silne nawarstwienie zatorów w dostawach nastąpiło w trzecim kwartale, a informacje napływające z rynku sugerują, że czwarty kwartał nie będzie lepszy.

Największe problemy występują w przemyśle drzewnym, motoryzacyjnym i elektronicznym. W tych sektorach ok. 50 proc. firm zgłasza poważne kłopoty z zaopatrzeniem. Jeszcze w lutym i marcu, gdy problem zaczął przybierać na sile i już o nim pisałem, odsetek firm z brakami podażowymi wynosił ok. 15-20 proc.

Wydaje się nieuniknione, że ograniczenia w dostawach przełożą się na słabsze wyniki gospodarcze na przełomie 2021 i 2022 r. Będzie to też okres narastających restrykcji związanych z COVID-19, więc sytuacja ekonomiczna może potencjalnie zrobić się nieprzyjemna. W zeszłym roku w trakcie restrykcji przemysł działał pełną parą, co ograniczyło skalę spadku PKB – teraz tej poduszki amortyzacyjnej nie będzie. Jeżeli usługi zostaną zamknięte, przemysł nie będzie księciem na białym koniu ratującym koniunkturę.

Na szczęście firmy przemysłowe na razie nie planują istotnych ograniczeń produkcji. Co więcej, badanie GUS przynosi zaskakującą konkluzję: plany produkcyjne wręcz rosną. Wskaźnik przewidywanej produkcji, który pokazuje różnicę między odsetkiem firm planujących zwiększenie produkcji a odsetkiem planujących jej zmniejszenie, wzrósł w październiku do najwyższego poziomu od lutego 2020 r. Odsetek netto firm planujących zwiększenie lub zmniejszenie produkcji jest dodatni po raz pierwszy od początku kryzysu pandemicznego.

Te sprzeczne diagnozy są dużym zaskoczeniem – nie ma komponentów i surowców, ale produkcja ma rosnąć. Z czego? Jak?

Oczywiście badanie ankietowe może być narażone na problemy związane z kompozycją próby. Małe firmy ważą w nim tyle samo, co duże, mimo że odpowiadają za znacznie mniejszą część ogólnej produkcji. To duże firmy mają natomiast największe problemy z komponentami, bo działają w międzynarodowych sieciach produkcyjnych.

Może jest jednak łatwiejsze wyjaśnienie – mimo blokad niektórych fabryk duża część przemysłu działa w miarę normalnie na pełnych obrotach. Rozlewanie się zatorów postępuje w wąskich obszarach.

Żeby zweryfikować te różne tezy, potrzebujemy nieco więcej danych niż ankiety. Zobaczymy, co pokażą twarde dane produkcyjne w listopadzie.