Koń kontra łoś z Ikea

Anna DruśAnna Druś
opublikowano: 2014-02-06 00:00

„Konik, z drzewa koń na biegunach” — bohater słynnego przeboju Urszuli właśnie doczekał się reaktywacji

2014 to nie tylko w Chinach Rok Drewnianego Konia. Choć półki sklepowe uginają się od całej masy dziecięcych jeździków, huśtawek i plastikowych bujaków, a miejsce legendarnego konika na biegunach w wielu domach przejmuje bujany łoś z IKEA, prawdziwy konik jest tylko jeden. I właśnie wraca do Polski.

PAN OD RYSUNKÓW: Andrzej Latos to legenda polskiego wzornictwa czasów PRL. Reaktywowanego dziś konika
 produkował po godzinach, a potem własnym sumptem rozwoził do sklepów. [FOT. PIOTR GAWRON, KONBUJANY.PL]
PAN OD RYSUNKÓW: Andrzej Latos to legenda polskiego wzornictwa czasów PRL. Reaktywowanego dziś konika produkował po godzinach, a potem własnym sumptem rozwoził do sklepów. [FOT. PIOTR GAWRON, KONBUJANY.PL]
None
None

W latach 70. zaprojektował go i produkował Andrzej Latos — ceniony polski projektant wzornictwa użytkowego, współzałożyciel i członek honorowy Stowarzyszenia Projektantów Form Przemysłowych, którego projekty żelazek, telewizorów i zabawek pokazywano na wystawach międzynarodowych.

Koniki zaczął robić dla dzieci z najbliższego otoczenia i kilku zaprzyjaźnionych sklepów z zabawkami, więc choć powstało ich jedynie 2000 sztuk, stanowią ikonę polskiej szkoły wzornictwa lat 70. i 80.

Odnalazł go i namówił na współpracę zabawkarski start-up z Warszawy, więc polskie dzieci mogą znów bujać się na takim samym koniku, na jakim bujali się ich rodzice. Bezpieczniejszym niż jego pluszowa, wypukła wersja i piękniejszym od plastikowych bujawek made in China.

— Szukaliśmy rynkowej niszy i znaleźliśmy ją, gdy na wystawie w Muzeum Narodowym zobaczyliśmy oryginalnego drewnianego konika wykonanego przez pana Andrzeja Latosa — mówi Sylwia Zalewska- Gawron, właścicielka młodej firmy Pozytywka z Warszawy.

Gdy po miesiącu poszukiwań firma dotarła do autora, ten zachwycony, że ktoś chce wskrzesić jego projekt, usiadł i z marszu narysował to, co wymyślił 36 lat temu, bowiem wszystkie wcześniejsze rysunki zaginęły.

— Bardzo mi przyjemnie, że po kilkudziesięciu latach do dzieci ponownie trafi konik na biegunach mojego autorstwa. Spośród wielu projektów, które wyszły spod mojej ręki, chyba żaden nie dał mi tyle radości — mówi Andrzej Latos.

Współczesne wcielenie polskiego konika na biegunach spełnia wszystkie oczekiwania dzisiejszych rodziców: jest proste, piękne i unikatowe (każdy koń wykonywany jest ręcznie i ma inny rysunek słoi), ekologiczne (polska sosna), bezpieczne (kąt nachylenia płóz nie pozwala na wywrotkę) i ma europejski certyfikat bezpieczeństwa EN71.

Ponadto cena 259 zł za nieprodukowaną masowo zabawkę jest wystarczająco niska, by mogli ją kupić także mniej zamożni rodzice. Koniki produkowane są na bieżąco na terenie niewielkiej polskiej fabryki mebli. Firma stawia na razie wyłącznie na sprzedaż bezpośrednią online i liczy na 100 egzemplarzy miesięcznie. Przygotowuje też następne projekty zabawek spod ręki Andrzeja Latosa, choć koniem pociągowym biznesu jest na razie drewniany bujak z piosenki.

Historia konika na biegunach
Pierwsze wzmianki o zabawkach tego typu pojawiają się w antycznej Grecji u Horacego, ale historycy przyjmują, że pierwszy konik bujany powstał w XVII w. w Ameryce. Jego poprzednikiem był rocking horse na kółkach, którego można było ciągnąć lub dosiadać. Do Europy koniki przywędrowały przez Anglię — były obecne w niemal każdym
wiktoriańskim domu. Początkowo wykonywane jedynie przez rzemieślników, na masową skalę zaczęły powstawać pod koniec XIX w. W 2006 r. Księga rekordów Guinnessa podała, że największym na świecie koniem na biegunach jest ręcznie rzeźbiony egzemplarz należący do Cindy i Les Hartnessów z Kalifornii. Wykonany w 2000 r. rekordowy koń na biegunach ma 2,317 m wysokości i waży 544,3 kg. Mogą się na nim jednocześnie huśtać 4 dorosłe osoby.