Koncern zaczyna rządy twardej ręki

Katarzyna Jaźwińska
opublikowano: 2004-04-07 00:00

Inwestor PHS robi porządki: odcina dostawy i żąda wyższych cen. Monopolista czy reformator dostosowujący polski rynek do światowych norm?

Należąca do Huty Częstochowa spółka Rurexpol przerwała produkcję. Nie otrzymuje dostaw surowców z Polskich Hut Stali (PHS) przejętych przez LNM Holdings, choć płaciła terminowo.

— Być może to próba nacisku, by przyspieszyć wygraną LNM w przetargu na Hutę Stali Częstochowa (HSCz), dzierżawiącą majątek Huty Częstochowa — uważają przedstawiciele sektora.

LNM Holding jest bliski kupna HSCz, ale silny konkurent — ukraiński Donbas — nie rezygnuje. LNM twierdzi jednak, że nie ucieka się do nacisków.

— Podpisaliśmy już umowę z HSCz (za pośrednictwem której Rurexpol otrzymuje surowce — red.) na dostawę 1 tys. ton surowców tygodniowo, co zaspokaja zapotrzebowanie firmy. Dostawy zostają wznowione — uspokaja Antoni Styrczula, reprezentujący LNM.

Cenowa hossa

Dystrybutorzy stali obawiają się dyktatu cenowego LNM. Na rynkach światowych stal podrożała tylko w tym roku o 30-50 proc. i równie wysokie podwyżki docierają na rynek polski.

— LNM, wykorzystując dobrą koniunkturę, zaczyna krajowym odbiorcom proponować wysokie ceny. Jeśli ci nie będą w stanie ich płacić, skieruje produkcję na eksport — mówi jeden z dystrybutorów.

Zbliżoną strategię koncern wprowadził w Rumunii, gdzie nabył w 1996 r. hutę Sidex.

— LNM kontroluje dziś 79 proc. rumuńskiej produkcji stali, wytwarzając jej 4,6 mln ton rocznie. Dzięki LNM Sidex stał się rentowny, gorzej mają odbiorcy krajowi, bo proponuje im ceny wyższe niż w eksporcie — mówi przedstawiciel Ardimetu, rumuńskiego dystrybutora.

Wejścia Hindusów do Częstochowy i nowej polityki handlowej PHS boi się Stocznia Gdynia, odbiorca produkowanych przez HSCz blach okrętowych. Jerzy Lewandowski, prezes spółki, przypomina, że LNM chce kupić także czeską Hutę Witkowice i wówczas może stać się regionalnym monopolistą.

Szansa na zyski

Część polskich dealerów i od- biorców stali usprawiedliwia podwyżki.

— PHS zawarły zbyt wiele kontraktów po cenach znacznie niższych niż obecne. Nie chcąc utracić szans na zyski z dobrej koniunktury na rynku światowym, renegocjują umowy z odbiorcami. Dla nas to nie problem, bo nasi kontrahenci zaakceptowali wyższe ceny, ale mniejsze firmy mogą mieć kłopot — mówi Jerzy Bernhard, prezes Stalprofilu, w którym PHS ma ponad 30 proc. akcji.

Co na to zrzeszenie dystrybutorów stali?

— W przyszłym tygodniu spotkamy się z przedstawicielami PHS, więc mamy nadzieję poznać plany polityki handlowej spółki — mówi Andrzej Ciepiela, dyrektor Polskiej Unii Dystrybutorów Stali.