W przyszłym roku mają wejść w życie nowe przepisy, dotyczące pijanych kierowców. Nowelizacja ustawy przewiduje konfiskatę pojazdu, czyli jego tzw. przepadek na rzecz skarbu państwa, w trzech przypadkach: gdy kierowca ma co najmniej 1,5 promila alkoholu we krwi, gdy spowoduje wypadek, mając co najmniej 0,5 promila, oraz gdy jest recydywistą, czyli kolejny raz zostanie zatrzymany, mając co najmniej 0,5 promila.

To zostało w prawie określone dość precyzyjnie, znacznie mniej natomiast to, co stanie się ze skonfiskowanym autem. W grę wchodzi dziesiątki tysięcy samochodów rocznie, bo tylko w lipcu i sierpniu tego roku — wynika z policyjnych danych — zatrzymano w Polsce aż 20 927 pijanych kierowców.
Jak wejście w życie nowego prawa wpłynie na rynek używanych samochodów? Przedstawiciele firm handlujących autami z drugiej ręki nie spodziewają się rewolucji.
— Polski rynek jest naprawdę duży i brakuje na nim używanych aut. Z naszego doświadczenia wynika, że rynek z łatwością wchłonąłby skonfiskowane, gdyby było ich nawet kilkadziesiąt tysięcy rocznie — mówi Karolína Topolová, dyrektor generalna Aures Holdings, operatora sieci AAA Auto.
Wywodząca się z Czech firma to jeden z większych graczy w Europie Środkowej. W zeszłym roku sprzedała w Polsce prawie 20,5 tys. aut.
— Nie spodziewam się, żeby w wyniku wejścia w życia tych przepisów na rynku pojawiło się dużo samochodów skonfiskowanych pijanym kierowcom. Większość, szczególnie posiadacze droższych pojazdów, będzie korzystała z najróżniejszych sposobów odwołania się od decyzji o konfiskacie — mówi Marcin Szulakowski z sieci komisów AutoAuto.
Także Karolína Topolová podkreśla ten aspekt. Pojawia się również kwestia jakości technicznej takich aut — czy będą kwalifikowały się do sprzedaży.
— Potencjalni nabywcy mogą dostrzegać ryzyko w zakupie aut, które zostały skonfiskowane kierowcom wbrew ich woli. To może stwarzać problemy prawne w przypadku zmiany przepisów lub wystąpienia byłych właścicieli do sądu w celu ich odzyskania — uważa szefowa Aures Holdings.
Podobnego zdania jest Maciej Szymajda, prezes Stowarzyszenia Komisów.
— Wątpliwości natury prawnej, nawet na poziomie konstytucyjnym, spowodują, że wcale nie będzie tak łatwo konfiskować pojazdy pijanym kierowcom. Zapewne kolejne odwołania od takich decyzji będą ciągnęły się latami. Tymczasem zabezpieczone samochody, stojąc na policyjnych lub jakichś innych parkingach, będą po prostu niszczały. Nawet roczne auto po dwóch, trzech latach nadaje się bardziej na złom niż do eksploatacji. W efekcie konfiskata samochodów nie wpłynie na rynek wtórny, a tym bardziej na poziom cen. Myślę, że takimi autami bardziej zainteresowane będą firmy zajmujące się recyklingiem — mówi Maciej Szymajda.
Nie wyklucza jednak, że odebrane pijanym kierowcom pojazdy będą szły pod młotek, zanim zostaną rozstrzygnięte wszelkie wątpliwości i rozpatrzone odwołania. Zdarzało się już w ostatnich latach, że komornik sądowy zajmował majątek nie temu, komu powinien, lecz sąsiadowi.
— Nawet gdyby takie pojazdy pojawiły się na rynku i gdyby było ich kilkadziesiąt tysięcy rocznie, to nie wpłyną istotnie ani na podaż, ani na popyt, ani na ceny — uważa prezes Stowarzyszenia Komisów.
Według jego szacunków co roku właściciela zmienia w Polsce nawet 2,8 mln używanych aut — 800 tys. to sprowadzone, a 2 mln to transakcje krajowe).
