Czytasz dzięki

Koniec etosu wyższego wykształcenia

DI, Start People
opublikowano: 18-02-2010, 14:25

Choć dla młodych ludzi skończenie studiów stało się oczywiste, pracodawcom bardziej zależy już na wyspecjalizowaniu pracownika w danym zawodzie.

Zobacz więcej

Studia ułatwiają odniesienie sukcesu, ale go nie gwarantują.

Poszukiwany konserwator powierzchni płaskich, wymagane wykształcenie wyższe oraz znajomość co najmniej dwóch języków – takie ogłoszenia o pracę jeszcze pod koniec lat 90. nie budziły zdziwienia. Od tego czasu liczba studentów zwiększyła się parokrotnie.

Stopa bezrobocia wśród osób z wykształceniem wyższym w porównaniu z innymi grupami nadal jest na najniższym poziomie. Według ostatniego badania aktywności ekonomicznej ludności (BAEL) w III kwartale 2009 r. wyniosła 4,8 proc. wobec 10,4 proc. w grupie z wykształceniem średnim ogólnokształcącym, czy też 9 proc. z zasadniczym zawodowym. Jednak w porównaniu z poprzednim kwartałem, bezrobocie najbardziej wzrosło właśnie wśród osób z wyższym wykształceniem – o 1,2 proc. Tymczasem w grupie z wykształceniem średnim ogólnokształcącym spadło o 0,9 proc. a zasadniczym zawodowym o 0,2 proc.

- Na rynku pracy brakuje konkretnych grup fachowców. Z jednej strony jest to efekt fali emigracji zarobkowej, podczas której odpłynęło z Polski wielu specjalistów. Z drugiej jest to skutek niedostosowanego do potrzeb rynku systemu edukacji. W drugiej połowie 2009 r., gdy poprawiła się koniunktura gospodarcza, na rynku pracy najczęściej poszukiwani byli właśnie wykwalifikowani pracownicy fizyczni. Ten trend się utrzymał i powinien być również widoczny na przestrzeni roku 2010 – mówi Marek Jurkiewicz, dyrektor handlowy Start People, Agencji Pracy i Doradztwa Personalnego.

Problem braku fachowców na rynku pracy dostrzegło również Ministerstwo Edukacji Narodowej. Resort planuje wprowadzenie zmian w systemie kształcenia zawodowego, tak aby podnieść atrakcyjność i jednocześnie jakość szkół zawodowych, dostosowując je do potrzeb rynku pracy. Zmniejszona ma zostać liczba zawodów, do których przygotowywani są uczniowie, a do kadry nauczycielskiej dołączyć mają specjalnie przeszkoleni absolwenci wyższych uczelni politechnicznych. Ponadto szkoły mają ściśle współpracować z lokalnymi pracodawcami, dzięki czemu będą mogły elastycznie odpowiadać na potrzeby lokalnych rynków pracy.

- Zmiany w systemie edukacji są niezbędne, jednak dopiero za parę lat będziemy mogli zaobserwować tego efekty. Jeśli chcemy uzupełnić luki na rynku pracy, w tej chwili potencjalni pracownicy muszą położyć nacisk na jak najwcześniejsze zdobywanie doświadczenia i kwalifikacji, a pracodawcy – myśląc perspektywicznie – powinni to umożliwić, poprzez np. szkolenia zawodowe i szeroko rozumiane inwestowanie w pracowników  - mówi Marek Jurkiewicz.



© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI, Start People

Polecane