Koniec leasingu po biznesowej wpadce

Emil Górecki
opublikowano: 2007-05-28 00:00

Firma ma kłopoty, chce się zrestrukturyzować, musi oszczędzać... staje przed koniecznością rozwiązania umowy leasingu. Zawsze ma taką możliwość.

Większość umów leasingowych zawiera klauzule o możliwościach i warunkach wcześniejszego jej rozwiązania. Różnią się one w zależności od leasingodawcy, rodzaju leasingu, a przede wszystkim od przedmiotu leasingu. Inaczej będzie wyglądało przerwanie leasingu maszyny, samochodu, a inaczej nieruchomości.

— Umowa o leasing operacyjny full service, tak jak większość wszelkich innych aktów prawnych, może zostać rozwiązana przed upływem ustalonego okresu obowiązywania. Klient ma w ramach tej umowy zawsze zagwarantowaną możliwość jej przedterminowego zakończenia z przyczyn biznesowych, takich jak np. redukcja zatrudnienia, restrukturyzacja czy inne — mówi Artur Sulewski, dyrektor handlowy LeasePlan Fleet Poland.

Niektóre firmy nie zawierają w umowie zapisów o wcześniejszym zakończeniu leasingu. Nie oznacza to jednak, że nie ma takiej możliwości.

— Zapisy właściwie nie przewidują możliwości wcześniejszego rozwiązania umowy leasingu, poza przypadkami utraty przedmiotu leasingu bądź niewywiązywania się stron umowy ze swoich obowiązków. Jednak przedterminowe rozliczenie takiej umowy zawsze jest możliwe, z tym że warunki takiego rozliczenia uzgadniane są indywidualnie — wyjaśnia Ewa Szałachowska z BRE Leasing.

Koszty są zawsze

Za co zapłaci klient, który przerwał leasingowanie samochodu? Przede wszystkim zostanie obciążony kosztami wynikającymi z różnicy między wartością księgową pojazdu a jego wartością rynkową. Firma zarządzająca flotą staje bowiem wówczas przed koniecznością sprzedaży przedwcześnie zwróconego pojazdu.

— Koszty przedterminowego rozwiązania umowy oscylują zazwyczaj w granicach 40 proc. pozostałych do zapłacenia stawek leasingowych. Trzeba bowiem wziąć pod uwagę, że już sam fakt opuszczenia przez nowe auto salonu powoduje znaczną utratę jego wartości. W przypadku aut popularnych z segmentu C, ich wartość rynkowa może zmniejszyć się w ciągu pierwszego roku użytkowania o około 30 proc., zaś aut luksusowych nawet o 50 proc. Zgodnie z ustawą o rachunkowości, leasingodawca nie może przenieść całych kosztów na klienta, gdyż to oznaczałoby klasyfikację leasingu jako finansowy. Dzięki temu leasingobiorca ponosi mniejsze koszty niż w przypadku, gdyby sprzedawał własne auto — tłumaczy Artur Sulewski.

Nieco inaczej rozwiązuje ten problem BRE Leasing. Zawierana tu umowa przewiduje skrócenie czasu leasingu tylko w wyjątkowych przypadkach. Kiedy leasingowany samochód ma wypadek lub maszyna spłonęła w pożarze, dokonuje się prostego rozliczenia.

— Po wypłacie odszkodowania przez ubezpieczyciela nasza firma odlicza pozostały dług wynikający z umowy leasingu i ewentualną nadwyżkę przekazuje leasingobiorcy, z którym zawiera kolejną umowę leasingu. Zdarza się, że odszkodowanie nie pokrywa naszych strat, wtedy leasingobiorca musi dopłacić — mówi Adam Surowski, dyrektor handlowy BRE Leasing.

Bez wrogich przejęć

Trudno oszacować, jak duża jest skala wcześniejszego rozwiązywania umów leasingowych. Część firm nie prowadzi takich statystyk, inne nie chcą ich ujawniać. Im większa wartość leasingu, tym rzadsze przypadki wcześniejszego rozwiązania umowy. Wpływają na to zarówno koszty operacji, jak i stopień skomplikowania umów.

— Skala tego zjawiska jest trudna do określenia. Liczba takich przypadków jest różna w każdym miesiącu. Wcześniejsze rozwiązanie umowy nie dotyczy zazwyczaj całej floty danego klienta, a jedynie pojedynczych pojazdów. Przyjmijmy, że średnio dotyczy to w miesiącu czterech pojazdów. Ponieważ jednak zarządzana przez nas flota się powiększa, skala zjawiska będzie rosła — przewiduje Artur Sulewski.

Przerwanie umowy leasingu nieruchomości, ze względu na specyfikę branży, jest bardziej skomplikowane. Jest to leasing operacyjny, jego przedmiot przechodzi na własność leasingobiorcy, a poza tym jego wartość zwykle rośnie w czasie. Taka sytuacja jest więc mocno obwarowana przepisami, by uniemożliwić tzw. wrogie przejęcia. Umowa może być przerwana, ale tylko w dokładnie opisanych wypadkach, zwykle, gdy leasingobiorca przestaje płacić raty. Wówczas nieruchomość zostaje przejęta przez leasingodawcę, który sprzedaje ją na wolnym rynku. Z uzyskanych środków zaspokajane są roszczenia firmy leasingowej, a nadwyżka wraca do klienta.

— Mimo że sytuacja taka jest dokładnie regulowana przez prawo, to każda jest rozpatrywana w naszej firmie indywidualnie, w zależności od sytuacji leasingobiorcy czy powodów przerwania umowy — tłumaczy Mateusz Skubiszewski, dyrektor ds. nieruchomości BRE Leasing.