Koniec stalowego rajdu cenowego

Katarzyna KapczyńskaKatarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2016-06-23 22:00

Podwyżki wyrobów hutniczych wyhamowały. Ceny w sezonie letnim powinny być stabilne.

Dilerzy stali i budowlańcy odetchnęli z ulgą. Kwoty wykazywane na fakturach za stal przestały gwałtownie rosnąć. Niedawno producenci za tonę prętów budowlanych żądali 2,3 tys. zł. Obecnie pojawiają się już oferty za mniej niż 2 tys. zł za tonę.

— Na szczęście rajd cenowy się skończył, bo zamówienia z rynku nie uzasadniały gwałtownej podwyżki cen, jaką obserwowaliśmy w ostatnich miesiącach. Mam nadzieję, że obecna korekta oznacza stabilizację, a nie początek gwałtownych obniżek — mówi Marek Żołubowski, prezes Grupy Polska Stal, kontrolowanej przez rodzimy kapitał grupy zakupowej. Gwałtowne wahania cenowe to najgorszy scenariusz zarówno dla dystrybutorów stali, jak i klientów.

Wakacyjne spowolnienie

Jacek Rożek, wiceprezes giełdowego Bowimu, prognozuje, że ceny polskich wyrobów hutniczych pozostaną stabilne przynajmniej przez wakacje. Może okazać się jednak, że to tylko cisza przed burzą.

— Stabilizacja cenowa i niewielki wzrost zamówień to dla nas najkorzystniejsza sytuacja. Obecna korekta jest m.in. efektem osłabienia popytu, ponieważ znacznie opóźnione są projekty unijne. Mam nadzieję, że wkrótce w sposób stabilny będą one wchodziły w fazę realizacji — dodaje Jacek Rożek.

To pozytywny scenariusz. Jest także niekorzystny, czyli jednoczesne wdrożenie wielomiliardowych projektów unijnych i kumulacja inwestycji. Spełnienia tej prognozy dostawcy stali obawiają się najmocniej, bo oznacza ponowne, gwałtowne podwyżki, trudności z dostępem do stali i w konsekwencji zatory płatnicze. Jerzy Bernhard, prezes giełdowego Stalprofilu, podkreśla, że na szczęście niedawny cenowy rajd trwał krótko, zaledwie 2-3 miesiące. W tym okresie producenci wprowadzili na rynek niewiele wyrobów po wyższych cenach.

— Zdarzało się, że w jednej dostawie otrzymywaliśmy towar kontraktowany po trzech różnych stawkach, więc średnia cena nie była zbyt wysoka, choć klienci z pewnością mogli odczuć podwyżki — zapewnia Marek Żołubowski. Na ten aspekt zwracał niedawno uwagę Dariusz Blocher, prezes Budimeksu. Obawiał się, że jeśli wysokie ceny utrzymają się w kolejnych kwartałach, pojawi się problem z realizacją kontraktów przez firmy, które w przetargach składały tanie oferty.

Smok się budzi

Dystrybutorzy stali podkreślają, że prognozy dotyczące cen stali w najbliższych miesiącach są zależne od wahań importu i unijnej polityki celnej. — Zapowiedź wprowadzenia ceł antydumpingowych na wyroby z Białorusi już spowodowała obniżenie dostaw z tego kraju. Jeśli zostaną wprowadzone, będą dotyczyły nie tylko wyrobów wprowadzonych po wdrożeniu środków ochronnych, ale także pół roku wcześniej — mówi Jerzy Bernhard.

Ochrona europejskiego rynku przed stalą z Chin nie zniechęciła natomiast dostawców z Państwa Środka. Uruchomili niedawno 40 pieców hutniczych, wygaszonych w okresie niedawnego spowolnienia. Przedstawiciele branży prognozują, że Chińczycy i Turcy szykują się do ekspansji na europejskim rynku. Cenowy rajd w Polsce był dla nich sporą zachętą, stabilizacja cenowa może jednak nieco ostudzić zapał.