Koniunktura na GPW zależy od rządu

Adrian Boczkowski
opublikowano: 2010-03-08 07:16

W tym roku spółki lub ich akcjonariusze zaoferują giełdowym inwestorom akcje za nawet 40 mld zł. To może negatywnie odbić się na rynku wtórnym

W tym roku na rynku pierwotnym będzie gorąco. Swoje pięć groszy dołoży skarb państwa, który pozbywa się pakietów akcji "swoich" firm oraz spółki notowane już na parkiecie, emitujące akcje. Od stycznia inwestorzy giełdowi wydali na akcje sprzedawane w publicznych lub w prywatnych ofertach prawie 5 mld zł. A to dopiero początek. W optymistycznym wariancie wartość papierów oferowanych inwestorom w tym roku może sięgnąć kolejnych... 35 mld zł. Kto to kupi?

Wydaje się, że polskie instytucje (fundusze emerytalne, czy inwestycyjne) są gotowe wydać na akcje nie mniej, niż 17-20 mld zł. Około 20 mld zł musiałoby pochodzić zza granicy oraz od drobnych krajowych inwestorów. Czy jest to możliwe? Ze strony tych ostatnich można liczyć na masowy udział w największych ofertach prywatyzacyjnych i wyłożenie kilku miliardów złotych. W rezultacie z Londynu czy Nowego Jorku musiałoby trafić na nasz parkiet ponad 15 mld zł. O ile w przypadku atrakcyjnego i zyskownego PZU (największy ubezpieczyciel w regionie ma trafić na parkiet jeszcze przed wakacjami), przy umiarkowanej cenie z oferty, popyt zagranicy z pewnością będzie duży, o tyle w przypadku papierów innych spółek tak różowo wcale być nie musi.

Spodziewana duża podaż akcji oznaczałaby fiasko mniej atrakcyjnych ofert oraz wyprzedawanie akcji na rynku wtórnym, by zgromadzić gotówkę na ciekawe propozycje z rynku IPO lub pakietów sprzedawanych przez resort skarbu. Taka wizja ogólnie zniechęcałaby do zakupów akcji, przez co GPW wykazywałaby się mocną słabością przez wiele miesięcy.

Więcej w poniedziałkowym Pulsie Biznesu