Podbili świat aerozoli. Zaczęli od produkcji lakieru samochodowego. Dzisiaj pracują nad stworzeniem plastrów i oliwy z oliwek w spreju.
Z Jaworzna, na pograniczu województwa śląskiego i małopolskiego, blisko do Krakowa i do Katowic. Miasto ma tradycje w przemyśle chemicznym.
— To idealna lokalizacja dla firmy produkującej aerozole — mówi prezes zarządu Janusz Jaśko.
Karierę zawodową zaczynał jako nauczyciel akademicki.
— Przez siedem lat wykładałem ekonomię polityczną, zwaną dziś makroekonomią. W latach 80. zająłem się samochodami. Potem była szwalnia i sklep — opowiada Jaśko.
Pod koniec dekady podczas spotkania towarzyskiego poznał Andrzeja Golasowskiego, mechanika. Postanowili otworzyć firmę importującą części do trabanta.
— Tak powstała firma Jago. Tirami woziliśmy części do samochodów. Niestety, trabant zaczął szybko dogorywać i trzeba było rozejrzeć się za czymś nowym — wspomina Jaśko.
Postanowili się przebranżowić i produkować lakiery w aerozolu do samochodów. Do pełni szczęścia brakowało im specjalisty chemika. Nowina rozniosła się po okolicy i tak trafił do nich Jerzy Zamarlik.
Na początku lat 90. z Jago narodziła się Jago-Pro. Do zarządu weszli Jaśko, Golasowski i Zamarlik. Podzielili się zadaniami. Jaśko odpowiada za kontakty z innymi firmami i za finanse. Golasowski, jak na mechanika przystało, zajmuje się maszynami i całą techniką, a Zamarlik sprawami chemicznymi.
Wpadki też były
Skupili się na produkcji i dostarczaniu produktów aerozolowych, m.in.: lakierów, pianek, żeli do włosów, dezodorantów i antyperspirantów, żeli pod prysznic, pianek do golenia, balsamów, odświeżaczy powietrza, preparatów do czyszczenia mebli i odmrażaczy do zamków. Na początku załoga liczyła tyle samo osób co zarząd.
— Sami napełnialiśmy aerozole — uśmiecha się Jaśko.
Firma szybko się rozrastała. Dzisiaj zatrudnia od 130 do 150 osób.
— Kosmetyki to po części branża sezonowa. Latem ludzie rzadziej używają żeli i lakierów do włosów, za to wzrasta zapotrzebowanie na kremy do depilacji — wyjaśnia Janusz Zamarlik.
W 2001 r. uruchomili zautomatyzowaną linię do produkcji mini- aerozoli. Moment krytyczny nastąpił, gdy Polska weszła do UE.
— Zaczęły obowiązywać przepisy unijne, wprowadzane dość chaotycznie. Częste były kontrole. Na szczęście sytuacja w końcu się ustabilizowała — opowiada Jaśko.
Mają na koncie kilka wpadek.
— Zdarzyło nam się nie dodać komponentu zapachowego do dezodorantu. Nie wydzielał żadnego zapachu. Niedopatrzenie wykryliśmy, zanim produkt pojawił się w sklepach. Kłopot mieliśmy z tym, jak ów komponent wpuścić do szczelnie zamkniętych butelek z perfumami — opowiada Zamerlik.
Kiedy indziej znów pomylili opakowania. Z pojemnika zamiast dezodorantu wydobywała się pianka do golenia.
Wysokie standardy
Ich produkty można znaleźć na półkach sklepowych, m.in. Tesco, Kaufland, Leader Price w wielu krajach świata.
— Nasze kosmetyki można kupić m.in. w RPA i Norwegii. O pozwolenie na sprzedaż produktów Jago-Pro w Japonii musieliśmy się ubiegać u tamtejszego ministra zdrowia — wspomina Jaśko.
Dziś są największym w Polsce producentem wyrobów aerozolowych. Mają profesjonalne zaplecze produkcji w postaci wyodrębnionych działów R&D, kontroli jakości, formulacji oraz logistyki i zarządzania łańcuchem dostaw. Mają też certyfikat ISO 9001. Chwalą się, że jedyni w Europie Środkowo-Wschodniej potrafią zrobić post-pooming (technika pakowania polegająca na tym, że produkt po wyjściu z pojemnika zmienia stan skupienia, np. z żelu na piankę). Produkcja zgodna jest z wymogami GMP, czyli ze stosowanymi w branży spożywczej, kosmetycznej i farmaceutycznej standardami, które zapewniają wysoką jakość, czystość użytych surowców i komponentów produktu.
Swoją przyszłość widzą w parafarmaceutykach.
— Rozmawiamy z irlandzką firmą produkującą plastry w zasypce. Chcemy z nimi produkować plastry w aerozolu — mówi Zamarlik.
Cała trójka zimą jeździ na nartach. Latem można ich znaleźć na rybach. Lubią podróże, które traktują jako hobby i zarazem obowiązek. Podróżując, szukają nowych partnerów biznesowych.
— Tak poznaliśmy Szwajcara mieszkającego w Portugalii. Zrobiliśmy dla niego oliwę z oliwek w aerozolu. Za kilka miesięcy pojawi się w sklepach — mówi Zamarlik.


