Konkretny świat ulotnych aerozoli

Marta Płoskońska
opublikowano: 2006-07-25 00:00

Podbili świat aerozoli. Zaczęli od produkcji lakieru samochodowego. Dzisiaj pracują nad stworzeniem plastrów i oliwy z oliwek w spreju.

Z Jaworzna, na pograniczu województwa śląskiego i małopolskiego, blisko do Krakowa i do Katowic. Miasto ma tradycje w przemyśle chemicznym.

— To idealna lokalizacja dla firmy produkującej aerozole — mówi prezes zarządu Janusz Jaśko.

Karierę zawodową zaczynał jako nauczyciel akademicki.

— Przez siedem lat wykładałem ekonomię polityczną, zwaną dziś makroekonomią. W latach 80. zająłem się samochodami. Potem była szwalnia i sklep — opowiada Jaśko.

Pod koniec dekady podczas spotkania towarzyskiego poznał Andrzeja Golasowskiego, mechanika. Postanowili otworzyć firmę importującą części do trabanta.

— Tak powstała firma Jago. Tirami woziliśmy części do samochodów. Niestety, trabant zaczął szybko dogorywać i trzeba było rozejrzeć się za czymś nowym — wspomina Jaśko.

Postanowili się przebranżowić i produkować lakiery w aerozolu do samochodów. Do pełni szczęścia brakowało im specjalisty chemika. Nowina rozniosła się po okolicy i tak trafił do nich Jerzy Zamarlik.

Na początku lat 90. z Jago narodziła się Jago-Pro. Do zarządu weszli Jaśko, Golasowski i Zamarlik. Podzielili się zadaniami. Jaśko odpowiada za kontakty z innymi firmami i za finanse. Golasowski, jak na mechanika przystało, zajmuje się maszynami i całą techniką, a Zamarlik sprawami chemicznymi.

Wpadki też były

Skupili się na produkcji i dostarczaniu produktów aerozolowych, m.in.: lakierów, pianek, żeli do włosów, dezodorantów i antyperspirantów, żeli pod prysznic, pianek do golenia, balsamów, odświeżaczy powietrza, preparatów do czyszczenia mebli i odmrażaczy do zamków. Na początku załoga liczyła tyle samo osób co zarząd.

— Sami napełnialiśmy aerozole — uśmiecha się Jaśko.

Firma szybko się rozrastała. Dzisiaj zatrudnia od 130 do 150 osób.

— Kosmetyki to po części branża sezonowa. Latem ludzie rzadziej używają żeli i lakierów do włosów, za to wzrasta zapotrzebowanie na kremy do depilacji — wyjaśnia Janusz Zamarlik.

W 2001 r. uruchomili zautomatyzowaną linię do produkcji mini- aerozoli. Moment krytyczny nastąpił, gdy Polska weszła do UE.

— Zaczęły obowiązywać przepisy unijne, wprowadzane dość chaotycznie. Częste były kontrole. Na szczęście sytuacja w końcu się ustabilizowała — opowiada Jaśko.

Mają na koncie kilka wpadek.

— Zdarzyło nam się nie dodać komponentu zapachowego do dezodorantu. Nie wydzielał żadnego zapachu. Niedopatrzenie wykryliśmy, zanim produkt pojawił się w sklepach. Kłopot mieliśmy z tym, jak ów komponent wpuścić do szczelnie zamkniętych butelek z perfumami — opowiada Zamerlik.

Kiedy indziej znów pomylili opakowania. Z pojemnika zamiast dezodorantu wydobywała się pianka do golenia.

Wysokie standardy

Ich produkty można znaleźć na półkach sklepowych, m.in. Tesco, Kaufland, Leader Price w wielu krajach świata.

— Nasze kosmetyki można kupić m.in. w RPA i Norwegii. O pozwolenie na sprzedaż produktów Jago-Pro w Japonii musieliśmy się ubiegać u tamtejszego ministra zdrowia — wspomina Jaśko.

Dziś są największym w Polsce producentem wyrobów aerozolowych. Mają profesjonalne zaplecze produkcji w postaci wyodrębnionych działów R&D, kontroli jakości, formulacji oraz logistyki i zarządzania łańcuchem dostaw. Mają też certyfikat ISO 9001. Chwalą się, że jedyni w Europie Środkowo-Wschodniej potrafią zrobić post-pooming (technika pakowania polegająca na tym, że produkt po wyjściu z pojemnika zmienia stan skupienia, np. z żelu na piankę). Produkcja zgodna jest z wymogami GMP, czyli ze stosowanymi w branży spożywczej, kosmetycznej i farmaceutycznej standardami, które zapewniają wysoką jakość, czystość użytych surowców i komponentów produktu.

Swoją przyszłość widzą w parafarmaceutykach.

— Rozmawiamy z irlandzką firmą produkującą plastry w zasypce. Chcemy z nimi produkować plastry w aerozolu — mówi Zamarlik.

Cała trójka zimą jeździ na nartach. Latem można ich znaleźć na rybach. Lubią podróże, które traktują jako hobby i zarazem obowiązek. Podróżując, szukają nowych partnerów biznesowych.

— Tak poznaliśmy Szwajcara mieszkającego w Portugalii. Zrobiliśmy dla niego oliwę z oliwek w aerozolu. Za kilka miesięcy pojawi się w sklepach — mówi Zamarlik.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface