Część firm już liczy straty z powodu odrzucenia konstytucji, choć ekonomiści twierdzą, że nie gwarantowała ona wolności gospodarczej.
Krajowi przedsiębiorcy z niepokojem śledzą napływające informacje o odrzuceniu traktatu konstytucyjnego przez Francję i Holandię. W tym drugim kraju pierwsze, powyborcze sondaże pokazały wręcz klęskę konstytucji. Za jej odrzuceniem głosowało 67 proc. wyborców. Podobnie mogą postąpić Czesi i Brytyjczycy.
— To zły sygnał dla biznesu. Obawy wyrażane przez społeczeństwa zachodnie dotyczą głównie liberalizacji, globalizacji i narzucania standardów. Jest bardzo prawdopodobne, że ucierpi na tym dyrektywa o usługach, która w obecnym kształcie nie będzie miała szans na akceptację i realizację. W dłuższej perspektywie Niemcy i Francja zamiast liberalizacji gospodarki i budowy konkurencyjności mogą wybrać ochronę standardów socjalnych — alarmuje Małgorzata Krzysztoszek, szefowa zespołu ekspertów PKPP.
Z kolei Andrzej Malinowski, prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich (KPP), twierdzi, że odrzucenie traktatu nie będzie miało wpływu na działalność gospodarczą.
— Pozostaną przecież zapisy nicejskie i wytyczne strategii lizbońskiej. Budowa konkurencyjnej i elastycznej gospodarki będzie zależała głównie od nas samych. Obawiam się jedynie prowadzenia działań dyskryminacyjnych — przyznaje szef KPP.
Zdaniem Andrzeja Sadowskiego z Centrum im. Adama Smitha, przyjęcie traktatu w takiej wersji nie gwarantowało żadnych znaczących zmian dla wolności gospodarczej.
— Koncepcja ustrojowa zaproponowana w konstytucji raczej podnosi kwestie socjalne niż większą wolność gospodarczą, która jest gwarantem rozwoju Unii i sprostaniu konkurencyjności w globalnym świecie. Już widać, jak przeregulowanie gospodarki i protekcjonizm Francji skazuje ją na trwałą stagnację — ocenia Andrzej Sadowski.