Od dzisiaj nabiera mocy obowiązującej Kodeks Dobrych Praktyk Wydawców Prasy. To dobrowolna regulacja środowiskowa, powstała w wyniku wielu miesięcy prac w łonie Izby Wydawców Prasy. Prac bardzo mozolnych, na które złożyły się kolejne wersje poszczególnych zapisów, poddawane zwykle bardzo ostrej dyskusji, wielokrotnie przeredagowywane i w końcu doprowadzone do postaci, którą mogli zaakceptować jeśli nie wszyscy, to na pewno zdecydowana większość wydawców.
Kodeks rodził się pod hasłem potrzeby regulacji etycznej, co jest cechą charakterystyczną „dzisiejszych czasów”. Narastające tempo życia i coraz większe skomplikowanie spraw codziennych powodują, że coraz częściej zawodzą kodeksy będące zbiorem przepisów o charakterze zakazowo-karnym. Okazuje się, że jedyną płaszczyzną, na jakiej szukać można zrozumienia i porozumienia, stają się zasady — także zwyczajowe — ugruntowane w tradycji i kulturze. Także kodeks wydawców odwołuje się do takich zasad. Najkrócej da się je streścić w stwierdzeniu, że należy być porządnym z wewnętrznej potrzeby, a nie ze strachu przed karą.
W toku prac redakcyjnych kodeks tak dalece jednak obrósł regulacjami dotyczącymi sfery technicznej handlu, reklamy i kolportażu prasy, że sygnatariusze zdecydowali się poszerzyć jego zakres także w nazwie, a pojęcie etyki zastąpiły w niej dobre praktyki. Najważniejsza pozostaje jednak dobrowolność przyjęcia tej samoregulacji i zgoda na samoograniczenie w imię dobra wspólnego.
Praktyka najbliższych miesięcy pokaże, czy ujęte w kodeksie zasady są życiowe. W tym okresie należy oczekiwać bardziej dyskusji i wyważania ocen niż spektakularnych afer i głośnych spraw przed sądem koleżeńskim.
Wydawnictwo „Pulsu Biznesu” jest sygnatariuszem kodeksu, czego symbolem będzie od dzisiaj specjalny znak graficzny umieszczony w stopce redakcyjnej naszej gazety.