Konkursy do lamusa, czas na ustawę o nadzorze

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2013-11-28 00:00

Konkursy w państwowych spółkach mają coraz więcej przeciwników. Resort skarbu wraca więc do ustawy o nadzorze

Można wygrywać konkursy, a jednocześnie być ich przeciwnikiem. Można je organizować, a jednocześnie widzieć ich wady. Z niedzielnej debaty, zorganizowanej przez „PB” w ramach cyklu „Patriotyzm gospodarczy”, wynika, że czas konkursów na stanowiska w zarządach spółek kontrolowanych przez skarb państwa powoli mija.

— Rynek dojrzał już do tego, by zaproponować odejście od konkursów — oznajmił w trakcie debaty Włodzimierz Karpiński, minister skarbu.

Konkurs odstrasza najlepszych

Minister piastuje stanowisko wprawdzie dopiero od kwietnia, ale od tego czasu rozstrzygnięty został już m.in. konkurs w PGNiG (p.o. prezesa został Jerzy Kurella). W poprzednich latach sam minister był m.in. członkiem zarządu Zakładów Azotowych Puławy. Wie, o czym mówi.

— Jeśli myśli się o zaproszeniu do współpracy najlepszych menedżerów z rynku, to wymagany jest pewien poziom subtelnej dyskrecji. Ci menedżerowie po prostu nie będą startować w konkursie — powiedział Włodzimierz Karpiński.

— Jestem mocnym przeciwnikiem konkursów, choć naturalnie niezbywalnym prawem właściciela jest wymiana prezesa swojej spółki — wsparł go Andrzej Klesyk, prezes ubezpieczeniowego PZU, który sam objął stanowisko w wyniku konkursu. Podobnego zdania jest Herbert Wirth, prezes KGHM. Paneliści zgodzili się, że w tym wszystkim chodzi też o odpowiedzialność władzy za własne decyzje.

— Potrzebujemy w spółkach ludzi kompetentnych i zdolnych do realizowaniapolityki państwa, choć ostatecznie odpowiedzialność za decyzję o ich wyborze i tak biorą rządzący — podkreślił Włodzimierz Karpiński.

Taką odpowiedzialność wziął na siebie w sposób otwarty Sławomir Nowak, minister transportu. Jakuba Karnowskiego powołał na stanowisko prezesa PKP bez konkursu. Stawia sprawę jasno.

— W PKP potrzebowaliśmy ludzi, do których mieliśmy zaufanie. Którzy uczynią ten okres kadencją kolejową i przeprowadzą cały proces konsolidacji, porządków, porozumień ze związkami i prywatyzacji. Gdy już PKP będą zorganizowane jak Orlen, wtedy może przyjdzie czas na w pełni otwartą rekrutację konkursową. Bo same konkursy nie są złe. Trzeba tylko otwarcie przyznać, że na końcu polityczna odpowiedzialność za wybór i tak spoczywa na rządzących — tłumaczył Sławomir Nowak.

Prezes a komfort oddychania

W tym wszystkim chodzi też o stabilność rządów w spółkach skarbu państwa. Włodzimierz Karpiński bardzo to docenia.

— Gdy jako członek zarządu uczestniczyłem we wprowadzaniu Zakładów Azotowych Puławy na giełdę, to w 20 miesięcy przez spółkę przeszło pięciu zarządzających. Kiedy przejęliśmy sprawy [rząd koalicji PO i PSL — red.], jeden prezes rządzi już od pięciu lat — podkreślił minister. Z dobrodziejstw stabilizacji, wcześniej nieznanych, korzysta też KGHM, któremu Herbert Wirth szefuje od połowy 2009 r.

— Częste zmiany zarządów, o charakterze politycznym, owocowały u nas kompletnym brakiem zaufania załogi do menedżmentu oraz dużym uzwiązkowieniem. A teraz, dzięki stabilności, ludzie jakby oddychają głębiej — stwierdził Herbert Wirth. Największym komfortem cieszy się z pewnością załoga Lotosu. Paweł Olechnowicz, prezes paliwowej spółki, stoi na jej czele od 2002 r. (wygrywając po drodze kilka konkursów).

— Są teorie, które mówią, że prezes nie powinien pozostawać na stanowisku dłużej niż trzy do pięciu lat, bo się wypali. Kto się wypala? Jack Welch prowadził General Electric przez 20 lat i dało to świetne efekty. Kiedy przychodziłem do Lotosu z sektora prywatnego, miałem po prostu cel. I nadal go mam. Zrealizowaliśmy już program inwestycyjny 10+, teraz mamy na tapecie program „Efektywność i rozwój” — podkreślił Paweł Olechnowicz.

Światła na radę nadzorczą

Ograniczanie dyskusji tylko do zarządów i nadzorujących je ministerstw to jednak uproszczenie.

— Przecież między właścicielem a zarządem jest jeszcze rada nadzorcza. Na Zachodzie chairman, czyli odpowiednik naszego szefa rady nadzorczej, jest tak samo ważny jak prezes spółki. Chciałbym zatem, aby nasz właściciel zajmował się też profesjonalnym doborem rad nadzorczych, a także dbał o ich stabilność — przecież ja współpracuję już z siódmą radą nadzorczą — postulował Andrzej Klesyk, prezes PZU.

Włodzimierz Karpiński przyznał mu rację (analizując jednocześnie na głos skład rady nadzorczej PZU i stwierdzając, że „chyba” jest profesjonalna).

— Trzeba dążyć do maksymalnej profesjonalizacji władztwa w firmach oraz do wzmocnienia nadzoru. To zresztą właśnie się dzieje. Jestem zwolennikiem rewitalizacji ustawy o nadzorze właścicielskim. Byłem jej orędownikiem w poprzedniej kadencji i zaczęliśmy już dialog w tej sprawie — powiedział Włodzimierz Karpiński. Nad ustawą o nadzorze właścicielskim pracował rząd poprzedniej kadencji.

Projekt, który został odstawiony na półkę z powodu protestów przeciwników, miał regulować kompleksowo sposób zarządzania spółkami skarbu państwa i spółkami z dominacją własności państwowej. Kibicować próbom odkurzenia tego projektu będzie na pewno Jan Krzysztof Bielecki, przewodniczący rady gospodarczej przy premierze.

— Pod koniec poprzedniej kadencji odbyło się pierwsze czytanie ustawy o nadzorze właścicielskim, ale wtedy się nie udało, mimo że wydawać by się mogło,

że zwiększenie przejrzystości procesów w spółkach skarbu państwa będzie pożądane. „PB” był zresztą jedną z nielicznych gazet, która o tym pisała i podtrzymywała dyskusję. Być może teraz wrócimy do tego projektu — wyraził nadzieję Jan Krzysztof Bielecki.

Wtórował mu Paweł Olechnowicz.

— Potrzebny jest pomysł na nadzór nad biznesem, ale ugruntowany prawnie. Żeby nie było tak jak z gazem łupkowym — sektor się nie rozwija, bo nie ma dobrego prawa — stwierdził Paweł Olechnowicz.

KOMENTARZ
Trzeba wspierać polskie marki

MICHAŁ BONI
minister administracji i cyfryzacji

Wraz ze wzrostem globalizacji rośnie wartość polskich produktów i poczucie dumy z polskich firm. Propagowanie własnego przemysłu, promowanie dobrych polskich marek, jak i nabywanie krajowych produktów przez przeciętnego konsumenta są najlepszym sposobem na wsparcie polskiej gospodarki. Przykłady takich państw jak Francja czy Niemcy, których obywatele przekonani są o lepszej jakości własnych produktów niż importowanych, pokazują, jak ważnym czynnikiem przyczyniającym się do poprawy sytuacji finansowej państwa jest identyfikowanie się z rodzimym przemysłem. Wybór podyktowany nie tylko ceną, jakością towarów lub usług, ale też świadomością wspierania lokalnego biznesu, kształtuje bowiem właściwą postawę, jaką jest patriotyzm gospodarczy. Powinniśmy pamiętać, że propagowanie krajowych towarów, dbałość o interesy polskich przedsiębiorców przekłada się na stan finansowy gospodarki, a tym samym poprawę kondycji budżetowej kraju, zwiększenie liczby miejsc pracy i poprawę życia obywateli.

Zatem w interesie każdego z nas leży wspieranie i promocja polskich marek, chociażby takich jak Poczta Polska. Z jej usług korzysta większość Polaków. Siłą polskiego operatora jest zaufanie do marki i zasięg działania — nieporównywalny z żadną inną firmą sieciową w Polsce.

Poczta nie przetrwałaby jednak 455 lat swojego istnienia, gdyby się nie zmieniała i nie dostosowywała do potrzeb klientów. Świadoma konkurencji, która jest ważnym i motywującym elementem rynkowego otoczenia, zmienia się, by lepiej odpowiadać na potrzeby rynku. Mając na uwadze trendy rynkowe, Poczta Polska zwraca uwagę na rozwiązania wykorzystujące obecne możliwości technologiczne. Mając również świadomość postępującej e-substytucji postawiła na rozwój nowoczesnych usług elektronicznych.

Zachodzące obecnie w Poczcie Polskiej procesy, m.in. restrukturyzacji, poprzez aktywną walkę o rynek i dyscyplinę kosztową, rozwoju najbardziej perspektywicznych rynków — paczek, logistyki, usług bankowo-ubezpieczeniowych, budowy od podstaw nowego modelu placówek, wdrażania nowego standardu obsługi klientów — niewątpliwie przyczynią się pod każdym względem do skoku jakościowego polskiego operatora. Niezbędnym elementem w sukcesie restrukturyzacji jest również rozwój usług bankowych i ubezpieczeniowych dzięki posiadaniu w grupie kapitałowej Banku Pocztowego. Sukcesy i produkty Banku Pocztowego są co roku nagradzane przez branżowych ekspertów.

OKIEM MINISTRA
Odpowiedzialność biorą rządzący

WŁODZIMIERZ KARPIŃSKI
minister skarbu

Jeśli myśli się o zaproszeniu do współpracy najlepszych menedżerów z rynku, to wymagany jest pewien poziom subtelnej dyskrecji. Ci menedżerowie po prostu nie będą startować w konkursie. Uważam zresztą, że rynek dojrzał już do tego, by zaproponować mu odejście od tej formuły. Dlatego jestem zwolennikiem rewitalizacji ustawy o nadzorze właścicielskim i rozpocząłem już dialog w tej sprawie. Jestem święcie przekonany, że polityka powinna być realizowana poprzez pryzmat interesu obywateli, a nie poszczególnych branż. Dlatego trzeba dążyć do maksymalnej profesjonalizacji władztwa w firmach oraz do wzmocnienia nadzoru. Potrzebujemy przecież w spółkach ludzi kompetentnych i zdolnych do realizowania polityki państwa, choć ostatecznie odpowiedzialność za ich wybory i tak biorą rządzący.

PAWEŁ OLECHNOWICZ
prezes Lotosu
Na świecie firmy z długoletnią historią przetrwały przede wszystkim dzięki wysokiej klasy menedżmentowi. Kiedy 11 lat temu przyszedłem do pracy, rafineria była wystawiona na sprzedaż. Teraz posłowie blokują zejście poniżej 50 proc. Widać więc, że biznesowi potrzeba jak najmniej polityki, choć nie jak najmniej udziałów skarbu państwa.

KRZYSZTOF KILIAN
prezes PGE
Niewątpliwie czujemy brzemię wynikające z tego, że ciąży na nas zadanie dbania o bezpieczeństwo energetyczne kraju. Nie działamy w próżni, ale stoimy też przed wyzwaniami, bo wywracają się właśnie fundamenty światowej energetyki. Dobrze, że dzieje się to dziś, kiedy mamy dobre wyniki i możemy zmierzyć się z takimi dylematami.

ANDRZEJ KLESYK
prezes PZU
Po pierwsze, trzeba zmienić zwyczaj nazywania wszystkich skarbowych firm firmami państwowymi. Przecież większość z nas zarządza spółkami z mniejszościowym udziałem skarbu państwa. Po drugie, pod żadnym pozorem nie powinniśmy mieć preferencji rynkowych wynikających z prawa. Powinniśmy być weryfikowani przez klientów, którzy mając do wyboru dwie identyczne firmy, z patriotyzmu wybierają polską.

KRZYSZTOF ŻARNOTAL
prezes Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych
Długa historia może być zarówno balastem, jak też stanowić źródło inspiracji. Może też nas uwiarygodnić. Takich firm jak nasza jest więcej w Europie, a dzięki tradycji z powodzeniem możemy konkurować o zlecenia w tych państwach, których nie stać na utrzymywanie własnych wytwórni.

ZBIGNIEW JAGIEŁŁO
prezes PKO BP

Patrząc na skład zebranych panelistów, działalność reprezentowanych firm nacechowana jest dużym wpływem naleciałości minionego systemu, mimo że PKO powstał w 1919 r., Poczta jeszcze wcześniej i PZU też. Nie da się przejść zero-jedynkowo 60 lat pewnych przyzwyczajeń, które — jak wiadomo — stają się drugą naturą człowieka. Zmiany DNA organizacji nie da się przeprowadzić w jeden dzień. To jest proces.

JAKUB KARNOWSKI
prezes PKP

Patriotyzm rozumiem jako czas na nadrabianie zapóźnień. Kolej od lat jest niedoinwestowana i wymaga restrukturyzacji. Nie jest to łatwy proces, bo w grę wchodzą problemy polityczne. Z drugiej strony dla wielu osób praca na kolei wiąże się z misją, mamy do czynienia z autentycznym poczuciem dumy z pracy w zawodzie kolejarza. Zrobimy wszystko, aby przekuć to w coś pozytywnego.